Zanim Bartłomiej Topa stał się jednym z najważniejszych polskich aktorów, jego życie zawodowe krążyło wokół zupełnie innych zadań. Jest absolwentem technikum weterynaryjnego. Po latach przyznał, iż wiedza o zwierzętach nauczyła go cierpliwości i spostrzegawczości. - Żeby być technikiem weterynaryjnym, trzeba mieć wiedzę z wielu przestrzeni i opcji weterynaryjnych. Trzeba wiedzieć, czym i jak się posługiwać - tłumaczył w podkaście "WojewódzkiKędzierski".
REKLAMA
Zobacz wideo Przemek Kucyk za pierwsze duże pieniądze wyremontował rodzinny dom. "Wstydziłem się"
Bartłomiej Topa o pracy jako kelner. Jak ją wspomina i czego go nauczyła?
Po przyjeździe do Warszawy aktor imał się różnych zajęć, by się utrzymać. Pieniądze zdobywał z tacą na dłoni i to dosłownie. Pracował jako kelner w prestiżowych warszawskich restauracjach, w tym sławnym "U Fukiera" Magdy Gessler. - Najpierw pracowałem w wegetariańskiej knajpie, co tyle zaważyło na moim życiu, iż zostałem wegetarianinem. Pracowałem jeszcze w restauracji Magdy Gessler. Wszystko to bardzo miło wspominam. To była wtedy dla mnie idealna praca, bo mogłem ją sobie tak ustawić, by co jakiś czas móc pracować przy jakimś filmie - mówił Bartłomiej Topa w rozmowie z miesięcznikiem "Grazia".
Choć w latach 90. branża aktorska uznawało podawanie posiłków za coś niedorzecznego, doświadczenie to okazało się dla niego bezcenne. - Środowisko było oburzone, iż jak to aktor pracuje w knajpie, nosi kawę i makarony. To był fantastyczny czas - wspominał w programie "Kuba Wojewódzki". Nauczyło go to m.in. dyscypliny i odporności na stres, a także pozwoliło obserwować różne typy osób, od ekscentrycznych klientów po wymagających gości restauracji.
Droga do sukcesu na szklanym ekranie. Bartłomiej Topa gorzko o roli w "Złotopolskich"
Aktor jest absolwentem Wydziału Aktorskiego w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi. W połowie lat 90. Bartłomiej Topa zaczął pracować jako producent filmów reklamowych, a w międzyczasie dostawał angaże w różnych produkcjach. Jednak największą sławę przyniosła mu rola Zenka Pereszczako w serialu "Złotopolscy".
Z jednej strony okazała się dla niego trampoliną, zaś z drugiej nieco go zaszufladkowała. - [...] Wszystkie inne propozycje, które dostawałem, dotyczyły w większości specyficznych postaci. Zwykle wioskowych przygłupów. Tak mnie zaszufladkowano. Nie przyjmowałem tych ról, licząc, iż to minie, ale po jakimś czasie wszystko zaczęło się od nowa, bo zaczęły się powtórki 'Złotopolskich'. Znowu wróciła irytująca etykieta, która sprowadzała wszystkie propozycje do jednego: miałem grać przygłupa - ujawnił w rozmowie ze wspomnianym wcześniej magazynem.















