Jafar Panahi, nominowany do Oscara laureat Złotej Palmy, Złotego Lwa i Złotego Niedźwiedzia, stoi przed perspektywą powrotu do więzienia. Irański rząd podtrzymał wyrok uznający go za tworzenie "propagandy przeciwko reżimowi".
Wyrok został oryginalnie wydany pod nieobecność Panahiego, który podróżował poza granicami Iranu, promując na świecie wyróżniony Złotą Palmą i nominowany do dwóch Oscarów film "To był zwykły przypadek". Reżyser został wówczas skazany na rok więzienia oraz objęty dwurocznym zakazem podróży. Zabroniono mu również udziału w politycznych stowarzyszeniach.
Prawnik Panahiego, Mostafa Nili, ogłosił w niedzielę, iż sąd w Teheranie odrzucił jego uwagi do werdyktu i podtrzymał go w pełnym wymiarze. W wywiadzie dla irańskiego portalu Emtedad adwokat powiedział, iż reżysera uznano winnym tworzenia "podziemnych i problematycznych filmów przeciwko establishmentowi", pomagania więźniom politycznym, wspierania popularnych protestów przeciwko rządowi, promowania sloganu "Kobieta, Życie, Wolność", podpisania i rozpowszechniania listu wsparcia dla protestujących kierowców, "malowania ponurego portretu" obecnego stanu kraju i repostowania nagrań z protestu.
Nili powiedział, iż ma teraz 20 dni na apelację.
"To był zwykły przypadek" był pierwszym filmem, który Panahi nakręcił po spędzeniu 86 dni w irańskim więzieniu. Reżyser został skazany za antyrządową działalność. Został zwolniony po odbyciu strajku głodowego i udanej apelacji, w trakcie której udało się odsunąć zarzuty.
W lutym scenarzysta filmu, Mehdi Mahmoudian, którego Panahi poznał więzieniu, został ponownie aresztowany – oskarżono go o potępienie brutalnego stłumienia publicznych protestów. Po 17 dniach wypuszczono go na wolność.
Bohaterem najnowszego filmu Panahiego – dramatu "To był zwykły przypadek" – jest mężczyzna, który w przypadkowo spotkanym mechaniku rozpoznaje swojego dawnego oprawcę – komisarza policji, który torturował go podczas przesłuchań po antyrządowych protestach.
Jafarowi Panahiemu znowu grozi więzienie
Wyrok został oryginalnie wydany pod nieobecność Panahiego, który podróżował poza granicami Iranu, promując na świecie wyróżniony Złotą Palmą i nominowany do dwóch Oscarów film "To był zwykły przypadek". Reżyser został wówczas skazany na rok więzienia oraz objęty dwurocznym zakazem podróży. Zabroniono mu również udziału w politycznych stowarzyszeniach.
Prawnik Panahiego, Mostafa Nili, ogłosił w niedzielę, iż sąd w Teheranie odrzucił jego uwagi do werdyktu i podtrzymał go w pełnym wymiarze. W wywiadzie dla irańskiego portalu Emtedad adwokat powiedział, iż reżysera uznano winnym tworzenia "podziemnych i problematycznych filmów przeciwko establishmentowi", pomagania więźniom politycznym, wspierania popularnych protestów przeciwko rządowi, promowania sloganu "Kobieta, Życie, Wolność", podpisania i rozpowszechniania listu wsparcia dla protestujących kierowców, "malowania ponurego portretu" obecnego stanu kraju i repostowania nagrań z protestu.
Nili powiedział, iż ma teraz 20 dni na apelację.
"To był zwykły przypadek" był pierwszym filmem, który Panahi nakręcił po spędzeniu 86 dni w irańskim więzieniu. Reżyser został skazany za antyrządową działalność. Został zwolniony po odbyciu strajku głodowego i udanej apelacji, w trakcie której udało się odsunąć zarzuty.
W lutym scenarzysta filmu, Mehdi Mahmoudian, którego Panahi poznał więzieniu, został ponownie aresztowany – oskarżono go o potępienie brutalnego stłumienia publicznych protestów. Po 17 dniach wypuszczono go na wolność.
Zobacz zwiastun filmu "To był zwykły przypadek"
Bohaterem najnowszego filmu Panahiego – dramatu "To był zwykły przypadek" – jest mężczyzna, który w przypadkowo spotkanym mechaniku rozpoznaje swojego dawnego oprawcę – komisarza policji, który torturował go podczas przesłuchań po antyrządowych protestach.














