40 lat i zero grzeczności – Püdelsi w Falconie

strefamusicart.pl 4 godzin temu
Zdjęcie: PUDELSI 2023 z LOGO


Bez wstępów, bez rozgrzewki, bez udawania, iż będzie „miło”. Püdelsi weszli 19 kwietnia na scenę w Klubie Bilardowym Falcon tak, jak się wchodzi po swoje. I od pierwszych minut było wiadomo, iż to nie będzie grzeczna podróż przez „the best of” ani koncert do biernego słuchania.
„Emeryten Party” zabrzmiało jak mrugnięcie okiem do publiczności i zadziałało jak sygnał. Taki ich sposób na „dzień dobry” – trochę ironii, luzu i dystansu. A potem już bez sentymentów, „Pudel z Guadelupy” przypomniał, iż choć Pudla nie ma, to jego energia przez cały czas krąży w tym zespole bardzo konkretnie.
„Wiara Jak Dupa” klasycznie bez filtra, „Małpi Hymn” uderzył mocniej, bardziej absurdalnie, ale z tym charakterystycznym podtekstem, który u Püdelsów, balansujących na granicy groteski i trafnej diagnozy rzeczywistości, zawsze coś podgryza od środka.
Cięższe, pulsujące „Szuwary” weszły gęsto i niemal hipnotycznie. Za to „Samba Mamba” wyciągnęła ludzi w górę – energia, aplauz, czysta koncertowa przyjemność. „3 Miliony Małpek” to już bardziej komentarz niż piosenka, celnie punktujący realia show-biznesu.
Nie zabrakło też klasyki. Reggae’owy „Morrison” przypomniał jak mocno ten numer siedzi w historii zespołu. Jednym z ciekawszych momentów było „Kocham Się”. Niby lekko, trochę żart, trochę prowokacja, ale pod spodem bardzo prosta i niewygodna prawda: bez relacji z samym sobą cała reszta się nie spina.
Było też miejsce na humor („Noś Dobre Ciuchy”), był pazur, ale i zatrzymanie. „Jestem Sam” wybrzmiało surowo i bez osłon, jedna z tych chwil, kiedy robi się ciszej nie dlatego, iż trzeba, tylko dlatego, iż się chce posłuchać.
Finał to już wspólna energia. „Wolność Słowa” poderwała wszystkich – śpiew, ruch, granica scena-publiczność przestała mieć znaczenie. Bis tylko to potwierdził. Trochę reggae’owej lekkości, trochę szaleństwa i… powrót do „Uważaj Na Niego”. Jakby na koniec chcieli zostawić jeszcze ten charakterystyczny smak ironii.
Gdzieś między numerami padła ciekawostka, iż 28 muzyków przewinęło się przez skład. I to słychać – ta muzyka nie stoi w miejscu, tylko żyje, zmienia się, czasem zgrzyta, ale nigdy nie jest obojętna. I może właśnie dlatego, mimo 40 lat na karku, oni przez cały czas brzmią aktualnie.
Relacja: Anka
Idź do oryginalnego materiału