AI miało zagrać Marilyn Monroe, ale Dakota Johnson zrobiła to lepiej

filmweb.pl 2 dni temu
Zdjęcie: AI miało zagrać Marilyn Monroe, ale Dakota Johnson zrobiła to lepiej


Czy sztuczna inteligencja może odtworzyć wyjątkową prezencję i blask Marilyn Monroe? Jak się okazuje – nie za bardzo, o czym informuje nas przewodnicząca jury tegorocznego festiwalu w Wenecji, Maggie Gyllenhaal. Prosto z weneckiego Lido twórczyni przyznała, iż przez pewien czas w swoim filmie "Flesh Impact" planowała wykorzystać AI do "odtworzenia" na ekranie gwiazdy filmu "Mężczyźni wolą blondynki". Pomysł jednak fundamentalnie nie zadziałał w porównaniu z tym, jak Monroe zagrała (zupełnie ludzka) Dakota Johnson.

Dakota Johnson lepsza od AI



Gyllenhaal przyznała, iż na potrzeby swojego krótkometrażowego projektu "Flesh Impact" została poproszona o użycie narzędzi AI do stworzenia ekranowego wizerunku Marilyn Monroe. Producenci mieli w ten sposób liczyć na przywrócenie ikony do życia, korzystając ze zdobyczy nowoczesnych technologii pracy z obrazem generatywnym. Twórczyni przyznała, iż efekt był daleki od zamierzonego. W jej opinii pogrzebał wszystko, o co chodziło jej, gdy przystępowała do tego projektu. To po prostu fundamentalnie nie zadziałało. Wszystkie powody, dla których w ogóle zdecydowaliśmy się na ten projekt, zostały pogrzebane w wersji AI – powiedziała.

Osoby, które zleciły mi ten projekt, poprosiły mnie o skorzystanie z narzędzi AI. Nie chodziło o OpenAI; używali licencjonowanej sztucznej inteligencji, trenując ją na filmach z udziałem Marilyn Monroe. I zgodziłam się. Pomyślałam: "Dobra, jestem ciekawa, nie wiem, zobaczmy jak to wyjdzie". Pomysł wyglądał następująco: wytrenowaliśmy ją na Marilyn, a następnie nałożyliśmy jej twarz na twarz Dakoty Johnson. Ciężko nad tym pracowaliśmy, ale ostatecznie z tego zrezygnowałam, ponieważ to, co widzieliśmy w Dakocie grającej Marilyn Monroe, było znacznie bardziej poruszające, ludzkie i żywe – wyjaśniła dalej twórczyni. Przedsmak pożąganego przez Gyllenhaal efektu możecie zobaczyć na kadrze poniżej:



Krótkometrażowy "Flesh Impact" pozwala przez 22 minuty wcielać się Dakocie Johnson oraz Ellen Burstyn w kolejne inkarnacje Monroe – także te wyobrażone, z przyszłości, której zmarła młodo aktorka nigdy się nie doczekała. The Hollywood Reporter zapewnia, iż projekt został pobłogosławiony przez rodzinę oraz spadkobierców aktorki. "Flesh Impact" jest pokazywany poza konkursem na tegorocznym Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji.

"Panna młoda!" – zwiastun ostatniego filmu Maggie Gyllenhaal




Idź do oryginalnego materiału