Alternatywna historia to wspaniałe pole do snucia intelektualnych wizji, pozwalających czasem lepiej zobrazować wersję, która faktycznie miała miejsce. Czasem dochodzi się do foliarstwa pokroju Wielkiej Lechii, ale ku pokrzepieniu serc powstają też wizje Polski, gdzie Hitler i Stalin nie zrobili „co swoje”, a choćby obu krwawym dyktatorom udało się uciąć łeb. Historia alternatywna Andrzeja Pilipiuka i Andrzeja Dolniaka przenosi nas w świat, gdzie 1 września 1939 nie był dla Polski tragedią, a wielkie dyktatury upadły, zanim zdołały podnieść swe łby.
Pilipiuk i Dolniak nie kreują jednego szczególnego zdarzenia, które czyni z II RP kosmiczną potęgę. Dostajemy za to szereg decyzji i wydarzeń, które składają się na alternatywny, mocniejszy wizerunek Polski, która u samych podstaw nie różni się od tej prawdziwej. Jest Piłsudski i jego ludzie. Są niestety Sowieci i III Rzesza. Ale jest i Wacław Kostek-Biernacki, postać dość kontrowersyjna dla pluszowych historyków, idealna jednak na czas zagrożenia i stanowczych kroków.
Polska ma się tu dużo lepiej niż w naszej smutnej rzeczywistości, co nie oznacza, iż dotyczy to całego świata. NATO i UE nie powstały, wszak II wojna światowa nie rozgorzała w pełni. Zamiast tego mamy Ligę Narodów – twór niebywale nieporadny, plączący się w swej oburzonej dyplomacji i biurokracji. Autorzy celnie ujęli ówczesny porządek polityczny i choć jest to nieco inny świat, pobłażliwość dla Hitlera i jego nielegalnego dozbrajania się czy fascynacja niektórych środowisk zachodnich komunizmem pozostała niezmienna. Nie na długo.
Historia alternatywna jest dość śmiałym dziełem. Nie dlatego, iż przedstawione w książce pomysły depczą zdrowy rozsądek. Wprost przeciwnie, spora część wizji historii Pilipiuka i Dolniaka to pomysły boleśnie realne, które w sprzyjających okolicznościach mogłyby mieć miejsce. Nie mogę jednak nie wspomnieć o tych z pogranicza niemożliwości. Czerwoni zostają zepchnięci przez Białych i na Kremlu urzęduje przyjazny Polsce car Włodzimierz Kiryłowicz Romanow. Posiadamy też kolonię w Liberii i sojusz z Etiopią. Najodważniejsza ideą jest polska bomba atomowa, na dodatek opierająca się na innych mechanizmach niż ta Oppenheimera. Wszak to przecież nasza rodaczka odkryła pierwiastki promieniotwórcze, czyż nie?
Urzekła mnie forma Historii alternatywnej. To nie powieść, jak można by się spodziewać po Wielkim Grafomanie, a raczej swoisty podręcznik historii. Jest sporo zdjęć i materiałów z epoki, wśród których prawdziwe fotki mieszają się z tymi podrasowanymi. Ot najbardziej wgryzające się w pamięć- Hitler i Stalin w niewoli. Szkoda jedynie, iż okoliczności sądu nad obydwoma diabłami są wizualnie inne niż to, co opisują autorzy. Można to wybaczyć, ale drzazga niekonsekwencji w sercu pozostaje…
Historia alternatywna to dzieło skierowane do osób obeznanych nieco z historią II RP i ludzi, którym nie przeszkadza patriotyczne podejście do tworzenia alternatywnych losów ojczyzny z fantazyjną nutką. Książki jak ta mają pobudzać wyobraźnie, bawić, a choćby pocieszać, jak w tym przypadku. W Historii alternatywnej źli dostają łomot, Polska wygrywa, ale nie oznacza to, iż jest intergalaktycznym imperium, a świat wokół uważa nasz kraj za nieskazitelny. Twórcy są śmiali, ale nie romantyzują rzeczywistości. A jak to wyglądało i jak się skończyło w prawdziwym świecie, chyba każdy wie.

Okładka książki Historia alternatywna
Autor: Andrzej Pilipiuk, Andrzej Dolniak
Wydawca: Fabryka Słów 2026
Stron : 500
Ocena: 80






