Całkiem niedawno sobie ponownie poczytałem poczet cesarzy rzymskich i tam niestety ale analogia jest taka, iż spora większość z nich marnie skończyła. Jednym z nich był Kommodus, który dożył zaledwie 31 wiosen. Natomiast ten Kommodus z krainy kangurów chyba właśnie poślizgnął się na przysłowiowej skórce od banana bo nowy album nie dość, iż przyodziany w maksymalnie chujową okładkę w maksymalnie chujowych kolorach zawiera trzy kwadranse bardzo słabego bleka co tym bardziej mnie nurtuje bo poprzednie trzy płyciwa mam na regale. Na nowym albumie nie ma nic, dosłownie nie ma nic na czym można by zawiesić ucho albo chociaż pokiwać głową z uznaniem. Jasne to czwarty płyt a z każdym kolejnym ewidentnie poziom spadał ewentualnie pozostawał na tym samym poziomie. Teraz coś jednak jebło i niczym wujcio wariatuncio, który wykurwił się na trójkołowym rowerku dla beki nie jest do śmiechu. Mariusz dawno temu śpiewał, iż ostatni płomień zgasł i prawda taka, iż tym razem Kommodus zebrał na arenie i czas pokaże czy powstanie.
Tak, tak spokojnie drodzy parafianie ja wiem, iż ktoś pierdolnie, iż to przecież płyt za free i bez labelu no ale do kurwy nędzy to nie usprawiedliwia aby nagrać trzecioligowy blek i wyłożyć roladę bo robota odwalona. Boli tym bardziej, iż tam sporo gości się pojawiło i w sumie co z tego wynikło??? Niewiele.
Włączyłem sobie stoper aby zobaczyć ile chwil na tym albumie jest chociaż wartych uwagi no i wyszło mi 10 min. W zasadzie to kawałek nr 5 daje radę, gdzieś tam jakiś sampelek ze starej zakurzonej płyty się pojawia i serce rośnie, track nr 6 też ładnie daje i zdaje się, iż wszystko wraca jak ma być by dosłownie za chwilę zostać brutalnie zgwałconym przez jakieś gówno Adriatyk Wzywa. jeżeli tak wzywa adriatyk to ja to pierdolę i wolę zeżreć pizzę jakiegoś książula a potem się sowicie wysrać. No nie, tym razem Lepidus przyciął w chuja a skoro tak to ja wysiadam bo nie dam się nabrać, iż jedziemy na lody.
Statystyki: autor: Hajasz — 27 min. temu