Na swojej trzeciej płycie solowej, zatytułowanej – i ma to duże znaczenie – „Polaroids”, szwedzki pianista jazzowy Emil Ingmar powraca do grania kameralnego. Nie licząc gości, którzy pojawiają się jedynie w trzech kompozycjach, nagrał ten album w trio. Co nie dziwi, bo tak intymna muzyka wymagała – również na etapie realizacji – jak najskromniejszych środków.