Premiera wyczekiwanego widowiska "Narnia: Siostrzeniec czarodzieja" coraz bliżej. Jednak przedostające się do mediów informacje zza kulis produkcji nie napawają optymizmem. Reżyserka Greta Gerwig jest podobno w konflikcie z przedstawicielami Netfliksa, którzy obawiają się, iż film – będący jedną z najbardziej kosztownych produkcji w historii studia – okaże się finansową i artystyczną porażką.
Według Jeffa Sneidera napięcie na linii Dan Lin (szef działu odpowiadającego za produkcje filmowe Netfliksa) – Gerwig jest bardzo intensywne. Jedno ze źródeł twierdzi, iż przedstawiciele platformy określają "Narnię: Siostrzeńca czarodzieja" jako "okropny". Inna osoba, która miała okazję zobaczyć film na organizowanych latem pokazach testowych, porównała go do "Pułapki czasu" Avy DuVernay – widowiska fantasy z 2018 roku. Przyniosło ono wówczas Disneyowi straty w wysokości prawie 100 milionów dolarów.
Wspomniane pokazy miały doprowadzić do decyzji o dokrętkach. Podobno jednym z problemów filmu – który można rozwiązać w postprodukcji – jest konstrukcja narracyjna: bohaterowie podobno docierają do tytułowej krainy dopiero w trzecim akcie.
Cała sytuacja przypomina wydarzenia, jakie miały się rozegrać za kulisami produkcji "Barbie". Mike De Luca i Pamela Abdy – ówcześni szefowie Warner Bros. – podobno również byli mocno zaniepokojeni tym, co dzieje się wokół filmu. Gerwig miała wówczas skorzystać z pomocy doświadczonego montażysty lub reżysera. Ostateczny efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania: "Barbie" zarobiła w kinach blisko 1,5 miliarda dolarów, stając się jednym z największych hitów 2023 roku. Czy i tym razem reżyserka wyjdzie z kłopotów obronną ręką? Tego dowiemy się w lutym, kiedy jej dzieło trafi na ekrany kin.
"Narnia: Siostrzeniec czarodzieja" to szósty tom cyklu C.S. Lewisa. W rolach głównych zobaczmy Beatrice Campbell i Davida McKennę (jako Polę Plummer i Digory'ego Kirke'a), którym towarzyszą m.in. Daniel Craig (jako wuj Andrzej), Carey Mulligan (jako Mabel Kirke) i Emma Mackey (jako Biała Czarownica). Zobaczcie zwiastun:
Co w "Narnii" nie podoba się Netfliksowi?
Według Jeffa Sneidera napięcie na linii Dan Lin (szef działu odpowiadającego za produkcje filmowe Netfliksa) – Gerwig jest bardzo intensywne. Jedno ze źródeł twierdzi, iż przedstawiciele platformy określają "Narnię: Siostrzeńca czarodzieja" jako "okropny". Inna osoba, która miała okazję zobaczyć film na organizowanych latem pokazach testowych, porównała go do "Pułapki czasu" Avy DuVernay – widowiska fantasy z 2018 roku. Przyniosło ono wówczas Disneyowi straty w wysokości prawie 100 milionów dolarów.
Wspomniane pokazy miały doprowadzić do decyzji o dokrętkach. Podobno jednym z problemów filmu – który można rozwiązać w postprodukcji – jest konstrukcja narracyjna: bohaterowie podobno docierają do tytułowej krainy dopiero w trzecim akcie.
Cała sytuacja przypomina wydarzenia, jakie miały się rozegrać za kulisami produkcji "Barbie". Mike De Luca i Pamela Abdy – ówcześni szefowie Warner Bros. – podobno również byli mocno zaniepokojeni tym, co dzieje się wokół filmu. Gerwig miała wówczas skorzystać z pomocy doświadczonego montażysty lub reżysera. Ostateczny efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania: "Barbie" zarobiła w kinach blisko 1,5 miliarda dolarów, stając się jednym z największych hitów 2023 roku. Czy i tym razem reżyserka wyjdzie z kłopotów obronną ręką? Tego dowiemy się w lutym, kiedy jej dzieło trafi na ekrany kin.
Zobacz zwiastun "Narnii: Siostrzeńca czarodzieja"
"Narnia: Siostrzeniec czarodzieja" to szósty tom cyklu C.S. Lewisa. W rolach głównych zobaczmy Beatrice Campbell i Davida McKennę (jako Polę Plummer i Digory'ego Kirke'a), którym towarzyszą m.in. Daniel Craig (jako wuj Andrzej), Carey Mulligan (jako Mabel Kirke) i Emma Mackey (jako Biała Czarownica). Zobaczcie zwiastun:













