Cztery osoby zginęły we wtorkowym wypadku na A1 w rejonie Mykanowa, gdzie ciężarówka wjechała w pojazdy ekipy drogowej. Śledczy szukają teraz nagrań z wideorejestratorów, bo to one mogą pokazać, co działo się na autostradzie tuż przed tragedią. Kierowca scanii pozostaje do dyspozycji prokuratury.
Policja szuka nagrań z wideorejestratorów po wypadku na A1
Funkcjonariusze zwrócili się do wszystkich, którzy przejeżdżali autostradą w rejonie Mykanowa tuż przed zdarzeniem. Chodzi o nagrania z kamer. Materiały mogą pomóc śledczym w odtworzeniu przebiegu tragedii.
Policjanci sprawdzają między innymi, w jaki sposób oznakowane było miejsce prowadzonych robót drogowych oraz jak ustawione były pojazdy stojące na prawym pasie. Zebrane nagrania mają pokazać, jak wyglądała wtedy organizacja ruchu.
Podkomisarz Barbara Poznańska z Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie odniosła się w rozmowie z portalem Fakt do doniesień o rzekomym braku śladów hamowania. Jak podkreśliła, na tym etapie jest zbyt wcześnie, żeby tę kwestię przesądzać. Materiał wciąż jest gromadzony.
Kierowca scanii był trzeźwy i został zatrzymany
Za kierownicą ciężarówki siedział 32-latek z powiatu kutnowskiego w województwie łódzkim. Mężczyzna nie odniósł obrażeń. Po zdarzeniu został zatrzymany do wyjaśnienia i pozostaje do dyspozycji prokuratury.
Badanie stanu trzeźwości wykazało, iż w chwili zdarzenia był trzeźwy. Policjanci pobrali mu jednak krew do dalszych badań pod kątem alkoholu oraz innych środków działających podobnie. Czynności w jego sprawie nie zostały zamknięte.
Śledczy nie przesądzają na razie, z jakiego powodu ciężarówka zjechała w kierunku pojazdów ekipy drogowej. Przyczyna pozostaje nieustalona. Odtworzenie dokładnego przebiegu zdarzenia jest przedmiotem prowadzonego postępowania.
Zginęli pracownicy ekipy remontującej autostradę
Do tragedii doszło we wtorek 1 września przed dziewiątą rano, na odcinku autostrady w rejonie węzła Mykanów w powiecie częstochowskim. Ciężarowa scania wjechała w ciąg pojazdów ekipy wykonującej prace drogowe na prawym pasie. Zginęło czterech mężczyzn.
Najmłodszy z nich miał 20 lat, dwaj kolejni po 44 lata, a najstarszy 62 lata. Cztery następne osoby zostały ciężko ranne i trafiły do szpitali w Częstochowie oraz Sosnowcu. Na miejsce zadysponowano dwa śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Skala zniszczeń była tak duża, iż strażacy sięgnęli po ciężki sprzęt i narzędzia hydrauliczne, żeby uwolnić poszkodowanych. Pracowało tam 13 zastępów straży pożarnej. Ratownicy wydobywali ludzi uwięzionych w rozbitych pojazdach.
Poszkodowani to pracownicy firmy Rekma z Brzezia w Małopolsce, która zajmuje się utrzymaniem nawierzchni autostrad. Ekipa liczyła dwanaście osób. Śląska policja ogłosiła po zdarzeniu Czarny Alert Drogowy.
Przypomnijmy, iż po wypadku z ruchu wyłączono blisko 15-kilometrowy odcinek trasy, a czynności na miejscu miały potrwać do wieczora. Kierowcy jadący w stronę Częstochowy musieli korzystać z objazdów. Utrudnienia ciągnęły się godzinami.
źródło zdjęć: Canva













