
Bardzo dobrze się słucha po latach, bo i też nie ma co ukrywać, iż dobre 4-5 lat nie puszczałem. Dziki, bestialski wyziew, ale niepozbawiony nośnych, bangerskich fragmentów. Tak samo jak i zresztą na, na obecną chwilę dla mnie najlepszym, Skullfucking Armageddon oraz w sumie każdym oprócz Worshipers of the 7th Tyranny i debiutu, które różnią się klimatem, ale bynajmniej nie zajebistością.
Bardzo mocny, porządnie solidny przedstawiciel bestialskiego, metalowego napierdolu. No i uświadomiłem sobie, iż ostatniego albumu w ogóle nie znam, co trzeba będzie zmienić a pilnie.
Statystyki: autor: DiabelskiDom — 44 min. temu










