Z gościnności zamożnego Orgona korzysta Tartuffe, oszust i manipulant. Wszyscy poznają się na jego hipokryzji, oprócz samego gospodarza i jego matki…Jak się historia potoczyła dalej, przypomni widzom spektakl w teatrze.
Inscenizacja komedii Moliera, wyreżyserowana przez Tomasza Grochoczyńskiego jest w odbiorze efektowna wizualnie i utrzymana w dobrym tempie. Wzbudza uznanie dopracowany w każdym szczególe ruch sceniczny. Dodatkowo spektakl naprawdę bardzo dobrze zagrany przez całą obsadę. Grą aktorską szczególnie wyróżnia się Magdalena Tomaszewska, która w pełni wykorzystała koloryt postaci pyskatej pokojówki Doryny, wkładając w to swój niemal nieograniczony potencjał artystyczny. Z kolei Marek Walczak umiejętnie wykorzystał warsztat aktorski do rozbawienia widzów irytującą naiwnością Orgona. Na uwagę zasługuje też Dorota Cempura. Matka Orgona na scenie pojawia się rzadko i na dość krótko, ale znakomita z niej staruszka. Przy okazji, brawa za charakteryzację!
W spektaklu, od pierwszych chwil, zachwycają barwne, cudownie zaprojektowane i uszyte kostiumy. Scenografia jest bardzo prosta, ale znakomicie wprowadza w klimat przedstawienia. Zarówno kostiumy jak dekoracje sceniczne są autorstwa Małgorzaty Walusiak.
W spektaklu wykorzystano muzykę Wolfganga Amadeusza Mozarta. Za choreografię odpowiadał Jan Łosakiewicz.
Czy warto obejrzeć spektakl?
Prawdopodobnie w większości na przedstawienie przyjdzie młodzież szkolna. Warto jednak, aby każdy sympatyk sztuki teatralnej wybrał się do płockiego teatru. Ta komedia pokazuje widzom świat przeszły i współczesny. I zmusza do spojrzenia do własnego wnętrza. Czy jestem świętoszkiem? Czy może tym naiwnym…?














