II półfinał o 21:00
Czas biegnie w szaleńczym tempie, a dziś już drugi półfinał Eurowizji 2026. Piętnaście państw walczy o finał – odpadnie najsłabsza piątka, a decydować będą o tym jurorzy i widzowie. Polska nie głosuje w tej rundzie, ale oczywiście TVP przeprowadzi transmisję dziś od 21:00, a komentować będzie Artur Orzech. W polskiej delegacji trwa etap odpoczynku i regeneracji, chociaż to nie oznacza, iż nikt nic nie robi. Wczoraj Alicja Szemplińska wystąpiła w Eurovillage z utworem „Pray” i spotkała się z licznym gronem fanów. Miała też okazję udzielić wywiadu telewizji ORF czy spotkać się z wokalistą zespołu Lordi. Na czwartek planowana jest próba z tancerzami tak, by być przygotowanym na piątkowy maraton finałowych ćwiczeń.
Jednocześnie portal Wirtualne Media podał dziś rano, iż najpewniej to Ola Budka ponownie poda polskie punkty w finale Eurowizji, a oglądalność pierwszego półfinału była na bardzo zadowalającym poziomie. „W momencie najwyższej oglądalności, który przypadł na występ Alicji Szemplińskiej, konkurs zgromadził blisko 2,2 mln osób” – podaje Centrum Informacji TVP. Średnio półfinał zebrał 1,5 milionów widzów, co dało udział w rynku na poziomie 16,5%.
Kto awansuje do finału?
W czasie, gdy Polacy mogą się już cieszyć awansem, o finał walczy grupa 15 krajów, w której wiele się może zdarzyć. Drugi półfinał ma oczywiście swoich pewniaków – są to Soren z Danii (występ preselekcyjny przeniósł na eurowizyjną scenę, ale jeszcze go dopracował), Delta z Australii (na scenie ma fortepian, z którego wyrasta wysoka kolumna podnosząca Deltę wysoko nad sceną), Leleka z Ukrainy (występ z prób doceniony za bardzo ładne ujęcia i świetną pracę z kamerą) czy, wyrastająca na „czarnego konia” Dara z Bułgarii. Wokalistka otwiera I półfinał świetnie dopracowanym występem, w którym choreografia gra pierwsze skrzypce, a widz nie może wręcz oderwać wzroku od tego, co się dzieje na scenie.
Na scenie dziś zobaczymy też Jivę z Azberjdżanu, której od początku nie daje się żadnych szans na sukces. Będzie też futurystyczna Alexandra z Rumunii, korzystająca z nakładek w występie Eva Marija z Luksemburga, otoczony wielkimi lustrami Daniel z Czech, bardzo energiczny Simon z Armenii czy niemiłosiernie fałszująca Antigoni z Cypru. Będzie też kilka utworów z przesłaniem i o poważnej tematyce – „Alice” ze Szwajcarii o związku przemocowym, „Ena” z Łotwy o dziecku dorastającym w rodzinie alkoholików czy „Nan” z Albanii o matkach tęskniących za swoimi dziećmi.
Do tego mamy też uzbrojonego w ogromny budżet na reklamy Aidana z Malty, a stawkę zamknie Jonas Lovv z Norwegii, którego EBU prosiło o ograniczenie seksualnych ruchów w występie, a w trakcie próby jurorskiej wokalista nie dość, iż zaliczył wpadki głosowe, to jeszcze w pewnym momencie poślizgnął się na scenie.
Co poza stawką?
Wpadek w trakcie próby jurorskiej było zresztą więcej, bo parokrotnie realizatorom nie udało się przygotować występów na czas i konieczne były dodatkowe sekundy pokazywania widzów w arenie. Część reprezentantów miała też mniejsze lub większe problemy wokalne i doświadczyli tego choćby faworyci – reprezentanci Danii czy Australii. Próba pokazała też, iż o ile materiał na Opening Act zawsze się jakiś znajdzie, tak Interval Acts przez cały czas leżą i kwiczą. II półfinał rozpocznie się od dość śmiesznej parodii występu „Wasted Love” w wykonaniu prowadzących.
W Interval Act jest już jednak gorzej bo znów powraca niezmienie długi i nudny quiz eurowizyjny, prowadzący próbują nas rozśmieszać śpiewając „I’m soo excited”, a na koniec pojawia się JJ wykonujący symfoniczną wersję „Wasted Love”. Nie zabraknie też filmików w trakcie. Powraca cykl „naukowy”, w którym tym razem poruszony będzie wątek LGBT oraz fałszowania na scenie. Świetnym pomysłem jest pokazanie materiału zza kulis zdradzającego, jakie miny mieli uczestnicy ESC 2026 gdy pierwszy raz weszli na eurowizyjną scenę.
Finaliści na scenie
Swoje utwory zaprezentują dziś finaliści z Wielkiej Brytanii, Austrii oraz Francji. Look Mum No Computer przygotował dość rozbudowany występ angażujący mnóstwo różnego rodzaju sprzętu grającego, a także pięciu tancerzy z włochatymi monitorami zamiast głów. Nie brak pirotechniki czy interesującego układu tanecznego ze stołami. Czy to jednak przekona widzów? Ciężko na razie stwierdzić. Swoich rodaków z pewnością przekonał za to Cosmo, którego „Tanzschein” jest w Austrii hitem. Wokalista na scenie występuje w srebrnej zbroi, wykonuje swoją słynną choreografię, a w pewnym momencie jego tancerze wspinają się po drabinach. Ciężko na razie przewidzieć, z jakim wynikiem zakończy się ta prezentacja.
A czy konkurs wygra Francja? W fandomie panuje przekonanie, iż nie. Monroe ma występ iście musicalowy, wizualnie bardzo ładny, a wokalnie zapierający dech w piersiach. Jednocześnie utwór jest ciężki, stąd wiele mówi się o tym, iż Francja w tym roku znów nie zdoła zwyciężyć.
Dziś w Austrii święto i dzień wolny od pracy, w związku w Eurovillage dzień narodowy, w tym m.in. występ grupy Global.Kryner. O 15:00 ostatnia próba generalna II półfinału – tzw. Family Show. Dziennik Eurowizyjny dziś z mniejszą dawką live-streamów. Relacje na YouTube nie są na dziś planowane, ale otwarta zostanie kolejna sesja Q&A na Instagramie, a przed transmisją II półfinału planowane jest łączenie na żywo z hotelu delegacyjnego – łączenie odbędzie się na grupie facebookowej, do której każdy może dołączyć korzystając z instrukcji TUTAJ.
Relacje z Wiednia, fot.: M. Błażewicz 2026














