- Odprowadzałam dzieci do przedszkola, więc jechaliśmy komunikacją miejską. Syn nie posłuchał się, wybiegł na ulicę. Trzy razy prosiłam go, żeby wrócił, za czwartym razem, faktycznie, krzyknęłam - opowiada w rozmowie z dziennikarzami Kanału Zero matka dzieci odebranych rodzicom po interwencji Rzeczniczki Praw Dziecka Moniki Horny-Cieślak.