W trzecim odcinku nowej edycji “Tańca z Gwiazdami” widzowie przeżyli prawdziwy wstrząs – z programem pożegnali się Emilia Komarnicka i Stefano Terrazzino, typowani na zwycięzców. Ich eliminacja rozpętała burzę w sieci, a tancerz publicznie stanął w obronie partnerki, wskazując na krzywdzącą opinię publiczną.
Zaskakująca eliminacja w trzecim odcinku
Miniona niedziela przyniosła emocje na parkiecie Polsatu. Uczestnicy tańczyli do przebojów Kayah, która była gościem specjalnym. Jury wystawiało wysokie noty, ale ostateczna decyzja należała do widzów. Ku zaskoczeniu wielu, z rywalizacją o Kryształową Kulę pożegnali się Emilia Komarnicka i Stefano Terrazzino – para, którą fani uważali za faworytów edycji.
Przypomnijmy, iż tydzień wcześniej odpadli Małgorzata Potocka i Mieszko Masłowski. Tym razem eliminacja aktorki i doświadczonego tancerza wzbudziła kontrowersje, bo ich występy od początku zbierały pochwały. Widzowie zwracali uwagę na ich prywatną znajomość i wspólny spektakl teatralny, co niektórzy postrzegali jako przewagę.
Burza w sieci po ogłoszeniu wyników
Po emisji odcinka internet zalała fala komentarzy. Fani wyrażali rozczarowanie i niedowierzanie, iż para odpadła tak wcześnie. Emilia Komarnicka gwałtownie zareagowała, publikując w mediach społecznościowych podziękowania za wsparcie od fanów. Do dyskusji dołączył Stefano Terrazzino, odpowiadając na krytyczny komentarz internauty. Oto pełna wymiana:
Zły PR uzasadniony, bo co to za sprawiedliwość, żeby przyjść do programu tańca amatorskiego, tańcząc już od dawna z tancerzem zawodowo i jeszcze stawiać warunek, iż będzie tańczyć tylko z nim. Turnieje tańca to w innym programie – napisał internauta.
Trochę czuję w tej historii nutę niesprawiedliwości – odpowiedział Stefano Terrazzino.
Tancerz broni partnerki
W dłuższym wpisie Stefano Terrazzino wyjaśnił okoliczności i stanął w obronie Emilii Komarnickiej. Podkreślił, iż ich para powstała naturalnie dzięki decyzji produkcji.
Historia o tym, iż się znamy i iż występujemy razem, bardzo gwałtownie stała się dla wielu gotową opinią. Prawda jest dużo prostsza. Emilia zdecydowała się wziąć udział w tej edycji programu, ja również – a produkcja naturalnie połączyła nas w parę. Tak, gramy razem w spektaklu »Kto ma klucz«, ale to zupełnie inna forma. Tam jest teatr: śpiew, ruch sceniczny, aktorstwo. W programie chodzi o coś zupełnie innego – o taniec i o technikę. Najbardziej szkoda mi Emilii. To, iż coś wygląda lekko, nie znaczy, iż było łatwe. Ona zaczęła od zera, jak każdy w tym programie, i wykonała ogromną pracę. Ale kiedy pojawia się taka »naklejka«, czasem trzeba zrobić dwa razy więcej, żeby udowodnić coś, co inni mogą po prostu pokazać na parkiecie. I to jest trochę krzywdzące – napisał Stefano Terrazzino.
Fot. Piętka Mieszko/AKPARefleksja o stereotypach i pracy
Tancerz nie poprzestał na obronie, dzieląc się głębszą refleksją na temat budowania opinii w dzisiejszym świecie i presji, zwłaszcza na kobiety.
Lekcją o tym, jak łatwo dziś buduje się opinię o kimś – często na podstawie jednej informacji, czasem adekwatnie na podstawie niczego. I przypomnieniem czegoś bardzo ważnego: iż jesteśmy wystarczający. Nie musimy robić wszystkiego podwójnie tylko po to, żeby kogoś przekonać. To my sami decydujemy, ile chcemy z siebie dać. Szczególnie kobiety zbyt często słyszą, iż powinny być „bardziej”, „lepsze”, „jeszcze bardziej wystarczające”. Dla mnie ta historia to właśnie taka refleksja. A jednocześnie jedno się nie zmienia: przez cały czas wierzę w pracę, w piękno tańca i w prawdę na scenie. Może tym razem nie zdążyliśmy pokazać wszystkiego, ale ta wiara zostaje – dodał Stefano Terrazzino.
Eliminacja tej pary pokazuje, jak nieprzewidywalny jest “Taniec z Gwiazdami”. Kolejne odcinki zapowiadają się na jeszcze większą rywalizację, a fani czekają na rozwój wydarzeń na parkiecie.
Źródło:













