
"Daniel Martyniuk znienacka zjawił się na planie ‘Naszych w mundurach’. Przywiozła go mama" – informował 23 sierpnia Pudelek. Brzmi jak kolejny niewinny nagłówek z kroniki celebryckiej. Ale prowokuje pytanie: gdzie przebiega granica odpowiedzialności telewizji za ludzi, których kryzysy zamienia w rozrywkę?