Jak informuje serwis „Super Express”, nocna wizyta, odważny gest i wyjątkowa darowizna — finał streamu Łatwoganga i Bedoesa na rzecz Cancer Fighters przyniósł moment, o którym mówi dziś cała sieć. Władimir Semirunnij nie tylko ogolił głowę w geście solidarności z osobami walczącymi z nowotworem, ale też oddał na licytację swój olimpijski medal — a teraz zdradza, jak ludzie reagują na jego decyzję.
Niezwykły gest sportowca
Charytatywny stream, który przyciągnął uwagę całej Polski, już się zakończył, ale jego skutki wciąż odbijają się szerokim echem. Podczas transmisji prowadzonej przez Łatwogang i Bedoes na rzecz Cancer Fighters wydarzyło się coś, czego mało kto się spodziewał. W środku nocy do mieszkania twórcy zawitał Władimir Semirunnij — świeżo upieczony medalista olimpijski — i w kilka chwil skradł całe show.
Panczenista nie tylko zdecydował się na symboliczny gest solidarności z osobami walczącymi z nowotworami, goląc głowę na oczach widzów, ale też poszedł o krok dalej. Bez wahania przekazał na licytację swój srebrny medal zdobyty podczas zimowych igrzysk w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo. Ten moment błyskawicznie obiegł internet i stał się jednym z najbardziej komentowanych fragmentów całej akcji.
To jeszcze nie koniec
Choć zbiórka już teraz przyniosła rekordowe środki liczone w setkach milionów złotych, to organizatorzy podkreślają, iż to jeszcze nie koniec — aukcje dopiero się rozpoczną, a wśród najcenniejszych przedmiotów znajdzie się właśnie olimpijski krążek Semirunnija. Sam sportowiec przyznaje, iż nie spodziewał się aż takiego odzewu. Jak zdradził w jednym z wywiadów, po całej akcji otrzymał więcej wiadomości niż po swoim największym sportowym sukcesie.
Duży rozgłos przyniósł mu także nowy wizerunek. Ogolona głowa sprawiła, iż stał się jeszcze bardziej rozpoznawalny, co sam przyznaje z uśmiechem. Jedno jest pewne — jego gest nie tylko wsparł szczytny cel, ale też poruszył tysiące ludzi i pokazał, jak wielką siłę ma wspólne działanie.






