Jak matka wychodzi z domu? "Muszę mieć zgodę wszechświata. Mąż po prostu wstaje i wychodzi"

gazeta.pl 2 godzin temu
W tym przypadku nie ma mowy o spontaniczości. Dla wielu kobiet zwykłe wyjście z domu (nawet na kilka chwil) oznacza skomplikowaną operację logistyczną z wieloma scenariuszami, jakie musi wziąć pod uwagę.
Wiele matek zna ten scenariusz: wyjście z domu musi być dokładnie zaplanowane. Trzeba zapewnić dziecku lub dzieciom posiłek albo przekąski, zaplanować zabawy, zaspokoić bieżące potrzeby, uzgodnić wszystko z ich ojcem. Bardzo często zwykłe wyjście do lekarza lub kosmetyczki jest obarczone koniecznością przygotowań, które realizowane są znacznie dłużej niż sama nieobecność w domu.

REKLAMA







Zobacz wideo Po czym poznać, iż dziecko ma skrócone wędzidełko? Logopedka mówi o "domowym teście"



Wyjście z domu jak tor przeszkód
Anastazja, która na TikToku funkcjonuje jako pseudonim8982, opublikowała niedawno nagranie, które zwróciło uwagę wielu matek. Opatrzyła je komentarzem: "Zastanawiam się, czemu ja, żeby wyjść z domu, muszę przejść cały escape room: znaleźć opiekę, jedzenie, zabawki i łaskę wszechświata. A mój mąż? Po prostu wstaje i wychodzi. Też bym tak chciała". Pod nagraniem pojawiło się wiele komentarzy internautek, które przyznały, iż u nich w domu jest bardzo podobnie. Pojawiły się też komentarze w rodzaju: "Sama go tego nauczyłaś".
Matki mają problem z wyjściem z domu
- Ja nie mogę choćby do drugiego pokoju iść bez ogona w postaci dziecka i psa, także wychodzenie z domu to odrębna sztuka - mówi w rozmowie z eDziecko.pl Ania (nazwisko do wiadomości redakcji).
- U nas teraz jest o niebo lepiej, ale wcześniej, żeby wyjść z domu, musiałam to robić dosłownie po kryjomu, bo jak syn zobaczył, iż zakładam kurtkę i buty, to był dramat. Ubieram się na klatce schodowej - wspomina Ula (nazwisko do wiadomości redakcji)
- Ja już czasami wolę zostać w domu, bo nie chce mi się brać udziału w tym całym cyrku - dodaje Sylwia (nazwisko do wiadomości redakcji).









"Nie ma na to mojej zgody"
- Mój mąż od początku był zaangażowany w opiekę nad dziećmi. Nie wyręczałam go, uważając, iż "ja to lepiej zrobię". Wiedziałam, iż ze wszystkim sobie poradzi, a nie chciałam doprowadzić do takiej sytuacji, iż nie mogę wyjść na jogę, do kosmetyczki, czy do kina dlatego, bo świat pod moją nieobecność się skończy - mówi w rozmowie z eDziecko.pl Patrycja (nazwisko do wiadomości redakcji). - Na początku miałam poczucie winy, gdy wychodziłam gdzieś załatwić swoje sprawy, ale gwałtownie się tego oduczyłam. Nie ma mojej zgody na taką nierówność w domu. Uważam, iż wiele kobiet, które po kilku latach macierzyństwa mają problem z wyjściem z domu, są same sobie winne. Bo do tego przyzwyczaiły partnera i dzieci. Ale to ich wybór, każdy oczywiście ma prawo żyć według swoich zasad - dodaje nasza rozmówczyni.


To kwestia dogadania
Podział obowiązków, zarówno tych związanych z dzieckiem, jak i domem, zależy od tego, jak się umówili rodzice. W większości przypadków znaczna część zarówno tych pierwszych, jak i drugich spoczywa na barkach kobiet. Jest to związane z tradycyjnymi rolami i oczekiwaniami wciąż narzucanymi kobietom przez społeczeństwo. Nie oznacza to jednak, iż jest tak w każdym domu. Współcześni mężczyźni są dużo bardziej zaangażowani w opiekę nad dziećmi, niż ich ojcowie. Lepiej radzą sobie z pieluszkami, butelkami, zabawami. Doskonale odnajdują się w kuchni, na urodzinach, czy na zajęciach dodatkowych z maluchami. A kobiety? Wiedzą, iż w tych sprawach mogą im zaufać, bo są pełnowartościowymi rodzicami.
A jak to wygląda u Ciebie? Możesz wstać i wyjść, czy musisz "mieć zgodę wszechświata"? Daj znać w komentarzu i napisz do wiadomości redakcji: [email protected].
Idź do oryginalnego materiału