Jedna Miłość: Historia bezgranicznego uczucia

twojacena.pl 2 dni temu

Jedna miłość

W dniu pogrzebu żony Fryderyk nie wypuścił ani łzy. Popatrz, mówiłam, iż nie kochał Zofii szeptała poduszce sąsiadka Tosia. Cicho, co to ma znaczyć? Dzieci zostają sierotami przy takim ojcu. Zobaczysz, poślubi Kasieńkę zapewniała Lela Tosii. Dlaczego Kasia? Co ona mu? Grażyna to jego miłość. A może zapomniałaś, jak błądzili po sianokosach? Kasia nie zamierza się z nim łączyć ma rodzinę i już go zapomniała. A ty naprawdę wiesz? Oczywiście. Kasia ma męża w przodownikach. Po co jej Fryderyk i jego gromada? Jest praktyczną babą. A Grażyna męczy się ze swoim Michałem. Właśnie tak zacznie się kochać dodała Lela.

Zofię pochowano. Dzieci trzymały się mocno za ręce. Michał i Polona dopiero co skończyły osiem lat. Zofia wyszła za Fryderyka z wielkiej miłości. Czy naprawdę go kochał? Nie wiedziała ani ona, ani wieśniacy.

Mówi się, iż zaszła w ciążę, więc Fryderyk musiał się ożenić. Grażynka rzeczywiście urodziła po siódmym miesiącu, ale długo nie przeżyła. Potem Zofia i Fryderyk nie mieli już potomstwa. Fryderyk zawsze był ponury i małomówny. Mieszkańcy nazywali go Birykiem. Był skąpy w słowa, a jeszcze bardziej w czułość. Czyż nie znał tego Zofia?

Jednak Bóg ulitował się nad nią. Ile modliła się biedna kobieta, wie tylko niebo. Z nieba przywitała ją podwójna euforia Polona i Michał, bliźniacy. Michał odziedziczył po matce łagodność, był czuły i sercowy, a Polona po ojcu milcząca, zamknięta w stu zamkach, nieprzenikniona. Nikt nie znał jej myśli, ale była bliżej ojca, bo ich charaktery były podobne.

Czasem Fryderyk szlifował lub piłował w stodole, a Polona krążyła wokół niego, wsłuchując się w jego opowieści, ucząc się życia. Michał stał przy matce, podkładał mały wiaderko, pomagał przy zamiataniu podłogi, choć był mały, to i tak wsparcie było wielkie. Zofia kochała swoje dzieci, ale Polonę nie rozumiała. Do Michała przywiązała całe serce. Gdy umierała, rzekła mu:

Synku, zaraz umrę. Zostaniesz przywódcą. Nie krzywdź siostry, bądź jej obrońcą. Jesteś chłopcem, twoim obowiązkiem jest chronić ją, bo ona jest słabsza.

A tata? zapytał Michał.

Co? nie zrozumiała Zofia.

Czy tata nas ochroni?

Nie wiem, synku. Życie pokaże.

To nie odchodź, jak my bez ciebie przetrwamy? płakał Michał.

O, synku, gdybym mogła, nie odszedłabym mruknęła, po czym zniknęła w porannym mgle.

Fryderyk stał przy żonie, trzymał ją za rękę, nie spuszczając łez. Zwinął się, zgarbił, przybrał ciemny odcień. I tak wszystko się skończyło.

Życie płynęło swoją drogą. Polona przejęła obowiązek gospodarstwa. Próbowała sama gotować i sprzątać w chatce, ale była jeszcze mała. Przychodziła siostra Fryderyka, Natalia, i pomagała, ucząc Polonę domowych sztuk.

Ciociu Natalio, czy tata się ożeni? zapytała Polona.

Nie wiem, córeczko, co ma w planach. Czy powie mi? odpowiedziała Natalia, zerkając na własne dzieci i męża, Władysława. Była piękną, zgraną rodziną.

A gdyby coś, zabierzesz nas do siebie? dopytywała Polona.

Nie marudź. Ojciec was kocha i nikt nie skrzywdzi was rzekła Natalia.

W wiosce krążyły już plotki, iż Fryderyk i Grażyna ożywili dawną miłość. Grażyna zwariowała, znów z Fryderykiem knuje szeptały babcie przy zagrodzie. Co za głupia, ta Grażyna mruczały przy sklepie.

Cisza, zakończcie narzekanie przerwał im przewodniczący kołchozu Maksym Lechowicz. Gaduacie, a nie znacie własnych sąsiadów.

Rzeczywiście kiedyś Fryderyk i Grażyna kochali się mocno, jakby mogli pisać powieści. ale Fryderyk wyjechał do innej wsi, do odległego powiatu, by pomagać przy sianie w zaciskających się gospodarstwach. Spędził tam dwa miesiące, a w tym czasie Grażyna flirtowała z Michałem Czereśniakiem. Gdy Fryderyk wrócił i dowiedział się o tym, dał Czereśniakowi prawdziwy cios i zerwał z Grażyną wszelkie kontakty.

Grażyna poślubiła Michała. Był awanturnikiem, kochał gadać z babami i pić goryczkę, a Grażyna płakała, iż nie wytrzymała takiego mężczyzny. Fryderyk był trzeźwy, pracowity, choć cichy. Po tym ludzie w wiosce zaczęli szeptać, iż zwraca się ku Zofii. Zofia rozkwitła niczym błękitny kwiat, przyciągając wzrok mieszkańców.

Co miłość z ludźmi wyplata? mawiali.

Zofia od dawna kochała Fryderyka, ale milczała, bo nie chciała konkurować z Grażyną. A tak to w życiu bywa.

Spotykali się, spacerowali, a potem w urzędzie gminnym podpisali się pod małżeńską aktą. Ceremonia była skromna. Z Fryderyka po stronie rodziny została tylko Natalia, a Zofii starsza matka, która urodziła Zofię w podeszłym wieku. Mieszkańcy domyślali się, kto jest ojcem, ale milczeli. W tej wsi przewodniczył Władysław Prochorow, z którym miłość Zofii się splatała. Oksana, piękna, ale nigdy nie wyszła za mąż, błąkała się po wsi, ale Zofia nie wchodziła w jej konflikty przecież córka nie może odpowiadać za matkę.

Mieszkańcy współczuli Zofii, zwłaszcza gdy poślubiła Fryderyka. Co się dzieje? wzdychała Natasza Przerwa, on przecież jej nie kocha. Będzie z nim cierpieć całe życie przepowiadała.

Jednak, co dziwne, Fryderyk był wiernym mężem. Czy w wiosce można ukryć prawdę przed ludźmi?

Piętnaście lat przeżyli razem, nie znając kłótni. Powoli ludzie się uspokajali, aż pewnej zimy Zofia zachorowała na ciężką chorobę, z której nie dało się wyjść. Była sytuacja beznadziejna.

W tym dniu Fryderyk szedł z pracy.

Fryczu, może wpadnę na chwilę, pogadamy, dzieciom przyniosłam ciastka złapała go Grażyna, trzymając tacę pełną ciasteczek. Nie, dziękuję, już nasza Natasza wczoraj je zrobiła. Nie, naprawdę. Bo to od serca, Fryczu. I od siostry też. Fryczu, spotkajmy się dziś przy młynie, gdy zapadnie zmrok naciskała Grażyna. Po co? zapytał. Czy zapomniałeś, co było między nami? wykrzyknęła. Co było, już dawno się wykiełkowało. Dzieci kocham, Zofii kocham. Nie wrócisz do niej już odpowiedziała Grażyna. Miłość nie umiera odparł Fryderyk. Nie kochałeś jej, poślubiłeś ją z żalem. Grażyna, idź do domu rzekł cicho. Pospieszył się w stronę domu, gdzie czekali jego potomkowie.

Grażyna stała sama na wąskiej wiosennej drodze.

Kilka lat później dzieci dorosły. Ciocia Natalia wciąż odwiedzała ich, już wiedząc, iż jej brat był jednym sercem. Polono, słyszałam, iż spotykasz się z Grzegorzem Wroną zapytała ciotka od progu. Tak. A po co? odpowiedziała dorosła Polona, myśląc sobie: Jaka piękność. Nic, po prostu pytam. Bądź ostrożna z nim. Co? zapytała. Sama wiesz, nie jesteś już mała odrzekła ciotka. Tatiu, kocham go na całe życie. To ci się zdaje na całe życie. Nie wątpię. Jestem pewna. Może i jesteś pewna, ale co z Grzegorzem? jeżeli mnie zdradzi, już nigdy nie będę mogła kochać. W to wierzę odparła Natalia.

Wieczorem Michał i Polona czekali na ojca z pracy. Coś tata się spóźnia mruknął Michał. To piątek. I co? Zawsze w środę, w piątek i w weekend chodzi na cmentarz do mamy. Skąd to wiesz? zapytał Michał, unosząc brwi wysoko. Głupi, nie czujesz serca ojca. Szli cicho na cmentarz. Polona prowadziła go ukrytą ścieżką przez ogródki. Patrz, wskazała, wskazując skuloną postać ojca. Michał wsłuchał się i usłyszał, jak ojciec rozmawia z kimś niewidzialnym.

Zofia, tak to już jest. niedługo nasza Polona wyjdzie za mąż. Zgromadziłem już posag, Natasza pomogła. Żyjemy spokojnie. Przepraszam, Zosieńko, iż za życia rzadko mówiłem słodkie słowa. Serce jednak mówiło ci tyle. Nie potrafię już słowami, sercem mówię chrapliwie rzekł Fryderyk i wolno ruszył w stronę bram cmentarza.

Polona spojrzała na Michała. W oczach brata zamroziły się łzy.

Tak skończyła się ta niespokojna noc, w której sny mieszały się z rzeczywistością, a jedynie echo kroków Fryderyka echem powtarzało się wśród pól i sosen.

Idź do oryginalnego materiału