Łatwogang ruszył przez Polskę dla chorego Maksa. Na środku drogi potrzebował pomocy

zycie.news 1 godzina temu
Zdjęcie: Łatwogang, screen Youtube @latwogang8538


Po głośnej akcji dla Fundacji Cancer Fighters twórca wystartował z kolejnym charytatywnym wyzwaniem. Tym razem jedzie rowerem z Zakopanego do Gdańska, a cała trasa jest transmitowana na żywo. Cel jest jeden: zebrać pieniądze na leczenie 8-letniego Maksa Tockiego, który choruje na dystrofię mięśniową Duchenne’a.

Na liczniku zbiórki jest już 2,4 mln zł, ale do pełnej kwoty przez cały czas brakuje bardzo dużo. Organizatorzy wskazują, iż potrzebne jest łącznie około 12 mln zł brakujących środków na terapię genową.

Łatwogang jedzie z Zakopanego do Gdańska

Akcja wystartowała w piątek, 22 maja, po południu. Łatwogang ruszył z południa Polski i chce dotrzeć rowerem aż do Gdańska. Do pokonania ma około 700 kilometrów, a przejazd odbywa się na żywo w internecie. RMF FM podawał, iż start nastąpił o godz. 16, a twórca od początku podkreślał, iż liczy się każda forma wsparcia — także samo wejście na transmisję, która ma być monetyzowana reklamami.

To nie jest zwykła rowerowa wyprawa. Każdy kilometr ma przypominać o walce Maksa i o tym, iż czas ma tu ogromne znaczenie. Chłopiec potrzebuje kosztownej terapii, a jego rodzina od miesięcy prowadzi zbiórkę, by zdążyć, zanim choroba jeszcze bardziej odbierze mu siły.

Chodzi o leczenie 8-letniego Maksa

Maks Tocki ma 8 lat i choruje na dystrofię mięśniową Duchenne’a. To ciężka choroba genetyczna, która powoduje stopniowy, nieodwracalny zanik mięśni. Na stronie zbiórki podkreślono, iż u wielu chorych około 12. roku życia dochodzi do utraty możliwości samodzielnego chodzenia, a z czasem choroba obejmuje kolejne mięśnie.

Nadzieją dla chłopca jest terapia genowa dostępna w Stanach Zjednoczonych. Jej koszt jest ogromny — organizatorzy zbiórki wskazują kwotę około 15 mln zł. Od października 2025 roku udało się zebrać już ponad 3 mln zł, ale do celu przez cały czas brakowało około 12 mln zł.

Na trasie gwałtownie pojawiły się problemy

Choć akcja dopiero ruszyła, Łatwogang już na początku trasy musiał mierzyć się z trudnościami. Podczas transmisji pojawił się problem techniczny z rowerem. Twórca mówił, iż sprzęt dziwnie „klekocze” podczas pedałowania i zastanawiał się, czy chodzi o przerzutki. Według relacji mediów usterkę udało się gwałtownie opanować, a Łatwogang mógł kontynuować jazdę.

Po drodze spotykał też osoby, które dodawały mu otuchy. Internauci śledzący transmisję komentowali nie tylko sam przejazd, ale także tempo, w jakim rosła zbiórka. Już po pierwszych godzinach było jasne, iż akcja znów przyciągnęła ogromną uwagę.

Jeśli uda się zebrać całość, pojedzie z powrotem

Łatwogang zapowiedział dodatkowe wyzwanie. o ile brakujące 12 mln zł uda się zebrać jeszcze przed jego dotarciem do Gdańska, po krótkim odpoczynku ma ruszyć w drogę powrotną — z Gdańska do Zakopanego. Taki scenariusz miałby być symbolicznym podziękowaniem za mobilizację internautów.

To kolejny przykład tego, jak twórca wykorzystuje internetowy zasięg do realnej pomocy. W kwietniu jego wielodniowy stream dla Fundacji Cancer Fighters zakończył się rekordowym wynikiem — zebrano ponad 250 mln zł na pomoc dzieciom chorującym onkologicznie.

Internauci znów pokazują siłę

Największą siłą tej akcji jest tempo mobilizacji. Kwota 2,4 mln zł na liczniku pokazuje, iż widzowie ponownie zaangażowali się w pomoc. Do celu przez cały czas jest daleko, ale pierwsze godziny transmisji udowodniły, iż historia Maksa poruszyła tysiące osób.

Łatwogang nie ukrywa, iż po poprzedniej wielkiej zbiórce wielu internautów mogło już przekazać sporo pieniędzy. Dlatego podkreśla, iż znaczenie ma nie tylko wpłata, ale też udostępnienie, oglądanie transmisji i nagłaśnianie sprawy.

Dla Maksa liczy się czas. Dla internautów — kolejny raz liczy się wspólne działanie. A dla Łatwoganga ta trasa to coś więcej niż sportowe wyzwanie. To próba zamienienia popularności w realną szansę na leczenie dziecka.

Idź do oryginalnego materiału