Zastanawialiście się, co by było, gdyby Superman musiał obronić Metropolis przed Godzillą? Komiks Liga Sprawiedliwości kontra Godzilla kontra Kong odpowiada na to pytanie.
Niektóre pomysły z pozoru wydają się zbyt absurdalne, aby doczekały się realizacji. A jednak DC Comics wraz z Legendary poszli na całość i zaserwowali nam crossover: Liga Sprawiedliwości kontra Godzilla kontra Kong. To wydarzenie, które trudno traktować inaczej niż jako wielką popkulturową zabawę i właśnie w tej kategorii sprawdza się najlepiej.
Fabuła nie sili się na wielką głębię, ale też nie musi. Punktem wyjścia jest nagłe pojawienie się kaiju w świecie DC. Zderzenie uniwersum superbohaterów z mitologią potworów znanych z kinowego MonsterVerse to mieszanka, której celem jest dostarczenie spektakularnych starć, nietypowych sojuszy i obrazków, które od razu chce się zobaczyć na plakacie. Widzimy więc, jak Superman próbuje powstrzymać Godzillę, Batman opracowuje strategię na gigantycznego nietoperza, a Wonder Woman staje naprzeciw wielkiego mamuta.

Dużą siłą komiksu jest jego wizualna strona. Rysownicy podchodzą do tematu z pełną świadomością, iż czytelnicy chcą oglądać wielkie kadry, na których bohaterowie mierzą się z potworami kilkukrotnie większymi od nich. Skala starć robi wrażenie, a projekt graficzny potrafi oddać monumentalność Godzilli czy majestat Konga, nie umniejszając jednocześnie herosom. Kadry są dynamiczne, pełne ruchu i energii. Dokładnie takie, jakie powinien mieć crossover oparty na czystej spektakularności.
Scenariusz nie unika klisz, ale czyni to z pewnym wdziękiem. Oczywiście znajdziemy tu wątek nieporozumień, które prowadzą do walk między bohaterami, zanim wspólny wróg okaże się ważniejszy. Pojawia się też element „tajnej organizacji” Lexa Luthora próbującej wykorzystać chaos dla własnych celów. To wszystko dobrze znane motywy, jednak w kontekście takiego projektu nie przeszkadzają, a wręcz potęgują poczucie, iż uczestniczymy w wielkim festiwalu popkultury. Twórcy nie ukrywają, iż priorytetem jest widowisko, a nie fabularna subtelność.
Dobrze wypadają też same interakcje postaci. Liga Sprawiedliwości zawsze funkcjonowała najlepiej wtedy, gdy poszczególni bohaterowie mogli zderzać swoje charaktery. Tutaj dodatkowym czynnikiem zapalnym są potwory. Batman kalkulujący, jak wykorzystać technologię przeciw gigantowi, kontra Superman, który stawia na bezpośrednią konfrontację. Flash pełniący rolę komentatora, niemogący powstrzymać się od żartów choćby w obliczu zagłady. Wonder Woman, która jako jedyna traktuje kaiju z pewnym szacunkiem. To wszystko sprawia, iż lektura nie ogranicza się jedynie do oglądania walk; jest tu także miejsce na humor i charakterologiczne smaczki.

Oczywiście, jak to często bywa w tego typu crossoverach, pojawiają się też problemy. Największym jest nierówny rytm narracji. Akcja pędzi od starcia do starcia, czasem kosztem rozwinięcia wątków pobocznych. Bywa, iż konflikt zostaje rozwiązany zbyt szybko, by ustąpić miejsca kolejnemu pojedynkowi. Nie wszystkim czytelnikom spodoba się również fakt, iż komiks nie stara się pogłębić mitologii. MonsterVerse jest tu raczej tłem niż pełnoprawnym bohaterem.
Mimo to trudno traktować te wady jako poważne zarzuty. Liga Sprawiedliwości kontra Godzilla kontra Kong od początku jasno komunikuje, czym chce być – festiwalem widowiskowości, hołdem dla dziecięcej wyobraźni, w której wszystkie ulubione zabawki mogą znaleźć się w jednym pokoju i stoczyć bitwę wszech czasów. Jako taki projekt działa znakomicie. To komiks, który czyta się z uśmiechem i z euforią przewraca się kolejne strony, czekając na następny szalony kadr.
Czy jest to dzieło wybitne? Z pewnością nie. Ale czy daje ogrom satysfakcji każdemu, kto choć raz pomyślał: „chciałbym zobaczyć Supermana mierzącego się z Godzillą”? Absolutnie tak. To lektura, która nie zmieni oblicza sceny komiksowej, ale przypomni, iż medium to potrafi dostarczyć wiele czystej frajdy, a czasem właśnie tego najbardziej potrzebujemy.
Scenarzysta: Brian Buccellato
Ilustrator: Christian Duce
Tłumacz: Marek Starosta
Wydawca: Egmont
Premiera: 16 lipca 2025
Oprawa: twarda
Stron: 264
Cena katalogowa: 119,99 zł
Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Egmont. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Egmont)