Łódź zagrała Warszawę. Tak filmowano Warszawę 1939 roku

rdc.pl 1 godzina temu

Walki o Warszawę toczyły się od początku kampanii wrześniowej. Luftwaffe zaciekle bombardowała stolicę już 1 września rano. Siedem dni później oddziały Werhmachtu podjęły nieudaną próbę zdobycia miasta z marszu, rozpoczął się też wyniszczający ostrzał artyleryjski. Trwająca 28 dni batalia doczekała się wielu świadectw w literaturze. Skromnie natomiast wypada ten rozdział bohaterskiej historii Polski w kinie fabularnym.

Z tematem zmierzyli się twórcy "Zakazanych piosenek", pierwszego po wojnie filmu rodzimej produkcji, zrealizowanego w 1947, wskutek krytyki i interwencji władz przemontowanego rok później i w nowej wersji ponownie wprowadzonego na ekrany (szacuje się, iż zgromadził 10 milionów widzów). W obrazie wyreżyserowanym przez Leonarda Buczkowskiego nie ma obrazów walk – wrześniowa gehenna i bohaterstwo ludności i obrońców Warszawy zostaje wyśpiewana. Dosłownie.

Hymn pierwszych tygodni okupacji

Jest październik 1939. Na chodniku przed kamienicą ze śladami po pociskach na murze dwaj inwalidzi weterani w mundurach Wojska Polskiego – w przygrywającego na akordeonie wcielił się Czesław Piaskowski, a w jego towarzysza Leon Pietraszkiewicz - śpiewają na melodię "Kadisz" z żydowskiego kabaretu, spopularyzowaną w żołnierskim "Więc pijmy wino, szwoleżerowie" (pisownia oryginalna - red.):

Gdy w noc wrześniowe północ wybiła / eskadr bojowych ogromna moc
szumem motorów ciszę przebiła/ w piekło zmieniła cichą noc.
Mniasto i dworce zbombardowane,/gdy ludność miasta była we śnie,
gdy się niczego nie spodziewano, /to nam zadano ciosy złe.
Pierwsi z obrońców murem stanęli,/ porannem słońcem się bagnet się lśnił,
a gdy bój ucichł chórem krzyknęli, /bagnetem wroga popchli w tył.
A wtem lotnictwo się pojawiło, /którym szeregi wspierali swe,
a naszych orłów widać nie było,/o nas zmusiło cofnąć się.
Tak się cofalim do bram Warszawy, /za nami sunął czołgów wąż,
lecz się nie martwmy, iż kraj zabrany,/wszak nam nie będzie źle tak wciąż.

Napisany przez nieznanego autora utwór stał się niepodległościowym hymnem pierwszych tygodni okupacji. Zaśpiewana na planie trochę naiwna, ale szczera impresja na temat losu Warszawy oraz jej wrześniowej obrony to pierwsza taka próba w polskim filmie fabularnym.

Atrapy nie na wynajem

"Zakazane piosenki" okazały się wyjątkowe także z powodu dekoracji. Choć akcja działa się w stolicy zdjęcia powstawały głównie w Łodzi. Z oczywistych względów - Warszawa leżała w gruzach. Scenografowie wybudowali więc fragmenty stołecznych ulic: Boduena, Jasnej, Szpitalnej oraz fronton gmachu filharmonii. Atrapy wyglądały tak realistycznie, iż do ekipy filmowej zgłaszali się obywatele z prośbami o wynajęcie mieszkania.

- Nie płakałem na "Zakazanych piosenkach". Byłem wprawdzie bardzo wzruszony, ale nie płakałem. Po siedmiu latach pobytu w Ameryce możność obejrzenia okupacyjnej Warszawy sprawiła na mnie silne wrażenie. Film podobał mi się bardzo. Strona techniczna jest całkiem dobra. Są pewne niedociągnięcia, ale nie powstydziłbym się pokazać tego filmu w Ameryce. Treść filmu nasuwa pewne zastrzeżenia. Niemcy pokazani są stanowczo za łagodnie. Scena, gdy żołnierz niemiecki daje w Ogrodzie Saskim dziecku pieniądze, ukazuje okupantów jak przez różowe okulary. W innych scenach widzi się tylko wielką głupotę Niemców - napisał Julian Tuwim.

Nie ma scen walk o Warszawę w najgłośniejszym filmie o kampanii wrześniowej - "Lotnej" z 1959. Oprócz szarż szwadronu kawalerii, ostatniego, jaki był w Polsce (formacja została rozwiązana po zakończeniu zdjęć), Andrzej Wajda utrwalił na taśmie zabytkowy dworek Józefa Szaniawskiego w Zegrzynku nad jeziorem. To rarytas zarówno dla sympatyków twórczości autora "Dwóch teatrów", jak i miłośników architektury Mazowsza.

Parterowy, modrzewiowy budynek z dachem pokrytym gontem, wyróżniał się czterokolumnowym gankiem toskańskim zwieńczonym trójkątnym szczytem. Dworek spłonął w 1977 roku, siedem lat po śmierci Szaniawskiego, w niejasnych okolicznościach. Dziś po dworku zostały tyko relikty piwnic i schody.

Cichy don

Motyw obrony Warszawy pojawia się w zapomnianym "Don Gabrielu" Ewy i Czesława Petelskich z 1966. Twórcy sportretowali fragmenty ocalałej przedwojennej zabudowy Alej Jerozolimskich, Kruczej i Brackiej. Film uznawany jest za pierwszą próbę syntetycznego ujęcia problematyki września 1939. Głównym bohaterem jest zakochany w kulturze germańskiej Gabriel Tomicki (jedna z pierwszych świetnych ról Bronisława Pawlika) – jak pisano - "pełen dobrej woli intelektualista zabłąkany między śmiercionośny huk bomb i złowrogi szczęk bagnetów", który wraz z rozwojem wydarzeń pozbywa się swoich sympatii ale – jak cały naród – ponosi klęskę.

Kolaż najpełniejszy

Najpełniejszy obraz wrześniowej hekatomby stworzył Andrzej Trzos-Rastawecki w "Gdziekolwiek jesteś, panie prezydencie". "Film ten nie jest dokładną rekonstrukcją zdarzeń historycznych. Obok postaci prawdziwych występują w nim postacie zmyślone. Chcielibyśmy, aby w ich losach odbiły się losy ludzi, którzy żyli, walczyli i umierali w Warszawie we wrześniu 1939 roku..." - taki komunikat pojawia się już na początku. Reżyser osnuł fabułę na wydarzeniach z ostatnich miesięcy życia Stefana Starzyńskiego i jego działalności na stanowisku prezydenta miasta. Czarno biały film jest kolażem archiwalnych kronik i zdjęć z końca lat 70. Chwilami trudno je odróżnić, w czym wielka zasługa operatora Zygmunta Samosiuka, nagrodzonego za pracę na festiwalu w Gdyni. W "Gdziekolwiek jesteś..." oglądamy m.in. Most Poniatowskiego, Krakowskie Przedmieście, budynek Dyrekcji Kolei Państwowych przy Targowej 74.

Miłość i socrealizm

W niesłusznie zapomnianym "Moja wojna, moja miłość" (1975) Janusz Nasfeter opowiedział o pierwszych dziesięciu dniach kampanii wrześniowej widzianej oczami nastolatków. Z grozą wojny zderzą się muszą gimnazjalista Marek (Piotr Łysak) i nieco młodszej od niego Elżbieta (Grażyna Michalska). W krótkim czasie przedwcześnie wejdą w dorosłość, znaczoną śmiercią, stratą, rozstaniem. Na ekranie oglądamy warszawskie Łazienki – zatrzymane w kadrach w połowie dekady Gierka.

Bodaj najdziwniejszy epizod z wrześniową Warszawą pojawia się w "Złotym pociągu" (1986) Bohdana Poręby o ewakuacji rezerw polskiego złota. Są tam sceny: auto wyrusza z okolic Pałacu Staszica, Krakowskim Przedmieściem, przejeżdża obok kościoła św. Krzyża, mija Teatr Wielki w wersji powojennej oraz spektakularną budowlę, w której rozpoznajemy kolumnadę … Pałacu Kultury, który został zbudowany ponad półtorej dekady później i reprezentował styl socrealistyczny. Najwyraźniej twórcy uznali, iż w krótkich ujęciach widzowie nie dopatrzą się scenograficznej wpadki.

Rolka ze Szpilmanem

Nie doczekaliśmy się dotychczas pełnometrażowego filmu o obronie Warszawy w 1939. Ale nasze kino może poszczycić się wyjątkowym tytułem z obrazem tamtych dni. W "Pianiście" (2002) Romana Polańskiego pojawia się defilada wojsk niemieckich przez Krakowskie Przedmieście i Nowy Świat. W tle widać zrujnowane kamienice, pałace Staszica i Zamoyskich, postrzelany kościół św. Krzyża. Pochodowi nowych władców miasta przygląda się Władysław Szpilman, grany przez Adriena Brody’ego. Grozę sceny potęguje stukot podkutych butów maszerujących żołnierzy Wehrmachtu.

"Gdyby miano mi położyć na grobie jedną rolkę, chciałbym, żeby to był »Pianista«" - powiedział Roman Polański.

Film okazał się najbardziej nagradzanym dziełem zarówno w dorobku reżysera, jak i całej polskiej kinematografii. "Pianista" otrzymał m.in. Oscara, Złotą Palmę, Cezara, nagrody BAFTA i Goya. Sceny z warszawskiego września 1939 roku pojawiły się na ekranach całego świata.

Idź do oryginalnego materiału