Łowca autografów dopadł go na spacerze. "Chcę sprostować doniesienia"

muzyka.interia.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: Harry Styles spaceruje ulicą w Nowym Jorku, ubrany w białą koszulkę z nadrukiem, okulary przeciwsłoneczne i brązową torbę.


W ubiegłym tygodniu media społecznościowe obiegły nagrania ze spaceru Harry'ego Stylesa po Nowym Jorku, który zakłócony został przez "największego łowcę autografów na świecie". Mężczyzna początkowo chciał jedynie, aby wokalista podpisał mu płytę, ale z czasem stał się coraz bardziej natarczywy. Wreszcie były gwiazdor One Direction nie wytrzymał - doszło do ostrej wymiany zdań, a całe zajście uwieczniły kamery paparazzich. W sieci momentalnie pojawiły się oskarżenia kierowane w stronę Stylesa, jakoby miał zachować się nieodpowiednio wobec wielbiciela. Teraz łowca autografów postanowił wyjaśnić sprawę. W zamieszczonym na Instagramie komunikacie stanął w obronie muzyka. "Harry przez cały czas zachowywał spokój, a choćby próbował mnie uspokoić" - czytamy.
Idź do oryginalnego materiału