Zaczynał sam, później dołączył do niego brat
Kiedy w 2015 roku Marcin Malczyński zaczął regularnie publikować filmy na YouTubie, polski internet wyglądał inaczej niż obecnie. Twórcy nie mieli do dyspozycji tylu narzędzi, a dotarcie do szerokiej publiczności wymagało cierpliwości i konsekwencji. Marcin postawił na treści rozrywkowe, przede wszystkim zabawne produkcje, które miały przyciągać widzów pomysłowością. Początkowo prowadził kanał samodzielnie. Dopiero po około roku dołączył do niego brat i wspólnie zaczęli działać pod nazwą Bracia Malczyńscy. Choć ich filmy miały przede wszystkim bawić, Marcin od początku poważnie podchodził do pracy przed kamerą. Nie dysponował dużym budżetem, dlatego musiał szukać sposobów na realizowanie pomysłów przy ograniczonym sprzęcie. Z perspektywy czasu przyznaje, iż nie był w stanie przewidzieć, jak rozwinie się ich działalność. Wiedział jednak, iż jeżeli chce przyciągnąć odbiorców, nie może poprzestać na samym nagrywaniu kolejnych materiałów. Liczyły się pomysł, przygotowanie i jakość wykonania.
- Gdy teraz patrzę na to, co tworzyłem, zwłaszcza na początku, to mimo iż w tamtych czasach było dużo ciężej przebić się do większej publiki, podchodziłem do tego na tyle profesjonalnie, na ile pozwalał budżet, a umówmy się, nie było go zbyt dużo – wspomina.
Jak dodaje, ograniczenia sprzętowe starał się nadrabiać jakością swoich produkcji. Sukces nie przyszedł bez wysiłku, a rozwijanie kanału wymagało od obu braci regularnej pracy.
- Oczywiście ciężko było wymarzyć sobie taką skalę sukcesu, ale ciężko na to pracowaliśmy - podkreśla.
Z czasem działalność internetowa stała się istotną częścią jego życia zawodowego. Prowadził kilka kanałów jednocześnie, realizował kolejne projekty i zdobywał doświadczenie przed kamerą. Rozrywka pozostawała głównym kierunkiem jego twórczości, ale równolegle rozwijało się zainteresowanie zupełnie inną tematyką. Nie chodziło o chwilową fascynację popularnymi podcastami, ale o historie, które towarzyszyły mu od najmłodszych lat.
Zainteresowanie zbrodniami zaczęło się w domu
Marcin pamięta, iż jako dziecko często oglądał programy kryminalne razem z matką. Kobieta interesowała się produkcjami poświęconymi przestępstwom, śledztwom i medycynie sądowej. W ich domu pojawiały się między innymi programy Crime & Investigation oraz "Dr G. Medical Examiner", przedstawiający pracę lekarki sądowej wyjaśniającej przyczyny zgonów. Dla młodego chłopaka była to okazja do poznawania historii, w których niezwykle ważne znaczenie miały szczegóły, dowody i praca specjalistów. W kolejnych latach sam zaczął wybierać podobne produkcje. Oglądał seriale skupiające się na rozwiązywaniu kryminalnych zagadek, wśród których szczególnie zapamiętał "Kości". Fascynowało go analizowanie spraw i stopniowe odkrywanie okoliczności przestępstw. Nie planował jeszcze własnego podcastu, ale zainteresowanie tą tematyką pozostało z nim także wtedy, gdy zawodowo zajmował się zupełnie innymi materiałami. Około 2018 roku do jego codziennych przyzwyczajeń dołączyło słuchanie podcastów kryminalnych i creepypast, czyli internetowych opowieści grozy. Najczęściej włączał je przed snem. Zamiast oglądać kolejne filmy, słuchał głosów narratorów przedstawiających tajemnicze wydarzenia i prawdziwe przestępstwa. Z czasem zaczął zastanawiać się, czy sam mógłby przygotowywać podobne materiały. Miał już doświadczenie w tworzeniu internetowych produkcji, ale zdawał sobie sprawę, iż opowiadanie o rzeczywistych tragediach wymaga zupełnie innego podejścia niż nagrywanie filmów rozrywkowych. W 2021 roku po raz pierwszy zaczął poważniej rozważać uruchomienie własnego projektu kryminalnego. Pomysł musiał jednak poczekać. Marcin prowadził wówczas kilka kanałów, a obowiązki zawodowe pochłaniały większość jego czasu. Nie chciał rozpoczynać kolejnego przedsięwzięcia, jeżeli nie będzie mógł odpowiednio się do niego przygotować. Dopiero gdy jego życie stało się bardziej uporządkowane, uznał, iż może poświęcić nowej działalności tyle uwagi, ile wymaga. Decyzja oznaczała wejście w obszar, w którym nie wystarczały doświadczenie przed kamerą i umiejętność zainteresowania widza. Tym razem bohaterami jego materiałów miały być prawdziwe osoby, ich rodziny i wydarzenia, których skutki nie kończyły się wraz z ostatnią minutą nagrania. Marcin chciał więc tworzyć podcasty w sposób przemyślany, opierając je na dokładnym poznawaniu spraw, a nie wyłącznie na ich dramatycznym przebiegu. Kiedy uznał, iż jest gotowy, rozpoczął pracę nad własnymi opowieściami kryminalnymi.
Tydzień pracy nad jedną historią
Przygotowanie jednego odcinka podcastu kryminalnego zajmuje Marcinowi Malczyńskiemu zwykle około tygodnia. Najwięcej czasu pochłania jednak nie samo nagrywanie, ale wcześniejsze poznawanie sprawy. Twórca przegląda dostępne materiały, porównuje informacje i sprawdza, które z nich znajdują potwierdzenie w faktach. Szczególnie uważa na przypuszczenia oraz teorie, które przez lata mogły zacząć funkcjonować w internecie jako prawdziwe ustalenia. Nie chce przekazywać odbiorcom informacji tylko dlatego, iż brzmią sensacyjnie. W opowiadaniu o przestępstwach widzi odpowiedzialność, której nie można sprowadzić wyłącznie do przygotowania interesującego filmu. Każda historia dotyczy przecież ludzi, którzy naprawdę żyli, a często również rodzin, które przez lata mierzą się z konsekwencjami tragedii. Malczyński zdaje sobie sprawę, iż niektóre sprawy są przez cały czas przedmiotem sporów, a niepotwierdzone oskarżenia mogą skrzywdzić kolejne osoby. Dlatego stara się oddzielać ustalone okoliczności od hipotez i nie budować narracji na domysłach.
- Nie chcę rzucać się na dany temat i robić z niego taniej sensacji. Opowiadamy o ludzkich tragediach, które nieraz dotknęły całe rodziny, a nie tylko pokrzywdzonych, więc należy do tego podchodzić z ogromną ostrożnością i szacunkiem - wyjaśnia.
Takie podejście oznacza również konieczność rezygnowania z informacji, które mogłyby zainteresować widzów, ale nie zostały wystarczająco udokumentowane. W świecie internetowych opowieści kryminalnych łatwo natrafić na sprzeczne relacje, niepełne opisy wydarzeń czy komentarze przedstawiające prywatne opinie jako fakty. Marcin nie chce, aby jego materiały utrwalały podobne przekłamania. Zależy mu na tym, żeby odbiorca po zakończeniu odcinka wiedział, co rzeczywiście ustalono, a które pytania pozostały bez odpowiedzi.
Odkąd został ojcem, inaczej odbiera niektóre zbrodnie
Choć Malczyński od dawna interesuje się sprawami kryminalnymi, przyznaje, iż ojcostwo zmieniło sposób, w jaki przeżywa niektóre historie. Szczególnie mocno oddziałują na niego przestępstwa, których ofiarami są dzieci. Trudniej zachować mu emocjonalny dystans, kiedy czyta o najmłodszych, którzy zamiast bezpieczeństwa, doświadczyli przemocy ze strony dorosłych. Jedną z historii, które szczególnie zapamiętał, jest sprawa rodziny Perzyńskich i tragicznego pożaru ich domu. W tej sprawie, jak przypomina Marcin, sąd uznał, iż za podłożenie ognia odpowiadał ojciec rodziny. Dla twórcy szczególnie trudny był rodzinny charakter tragedii. Podczas przygotowywania materiału musiał zapoznać się z okolicznościami zdarzenia, którego ofiarami padli ludzie znajdujący się we własnym domu.
- Na swój sposób każda z nich jest bardzo poruszająca, ale nie ukrywam, iż od kiedy zostałem ojcem, sprawy dotyczące dzieci wywołują we mnie najwięcej emocji - przyznaje.
Praca nad podcastami wymaga od niego wielogodzinnego obcowania z opisami przemocy, śmierci i cierpienia. Niektóre materiały pozostają w pamięci także po zakończeniu nagrania. Marcin tłumaczy, iż trudno jest najpierw dokładnie analizować dramatyczne wydarzenia, a później po prostu zamknąć komputer i wrócić do codzienności. Z jednej strony musi zachować spokój i skupienie potrzebne do przygotowania rzetelnej opowieści, z drugiej nie chce zobojętnieć na krzywdę ludzi, których historie przedstawia.
- Nie ukrywam, iż niektóre z nich, jeżeli człowiek ma w sobie chociaż odrobinę empatii, potrafią dać do myślenia i zostać w głowie na długi czas - mówi.
Napisała do niego krewna jednej z ofiar
Publikowanie historii o prawdziwych przestępstwach wiąże się również z reakcjami widzów. Marcin zauważa, iż odbiorcy często angażują się w przedstawiane sprawy, dzielą się przemyśleniami i dziękują za poświęcony czas. Niektórzy szczególnie doceniają to, iż materiały dotyczą wydarzeń, o których wcześniej kilka wiedzieli. Komentarze nie zawsze są jednak pełne współczucia. Zdarzają się również wypowiedzi pozbawione szacunku wobec osób pokrzywdzonych, choć - jak zaznacza twórca - należą one do zdecydowanej mniejszości.
- Oczywiście znajdą się pojedyncze przypadki znieczulicy wobec ofiar, ale te komentarze można zliczyć na palcach jednej ręki - opowiada.
Szczególnym doświadczeniem był dla niego kontakt ze strony kobiety spokrewnionej z jedną z ofiar. Kuzynka osoby pokrzywdzonej napisała do niego wiadomość dotyczącą sprawców przestępstwa przedstawionego w jednym z odcinków. Marcin nie ujawnia szczegółów tej korespondencji, ani tożsamości rodziny. Sam fakt otrzymania takiej wiadomości pokazuje jednak, iż historie opowiadane w internecie mogą docierać bezpośrednio do osób, dla których nie są jedynie kolejnym materiałem do obejrzenia. To właśnie ten kontakt między twórcą a odbiorcami sprawia, iż podcasty kryminalne wymagają szczególnej ostrożności. Widz może wyłączyć nagranie po kilkudziesięciu minutach, ale bliscy ofiar przez kolejne lata żyją z konsekwencjami opisanych wydarzeń. Malczyński stara się o tym pamiętać, gdy wybiera temat, opracowuje jego przebieg i decyduje, jakie informacje przekazać publiczności. Ostatecznie to nie liczba dramatycznych szczegółów, ale sposób przedstawienia losów prawdziwych ludzi ma dla niego największe znaczenie.
- Tworzenie tych podcastów to jest to coś, co na nowo, po 11 latach w internecie, daje mi poczucie, iż robię coś, co ma znaczenie – mówi.
Internet zmienił jego życie
Jedenaście lat działalności w internecie pozwoliło Marcinowi Malczyńskiemu rozwijać się zawodowo i realizować przedsięwzięcia, o których na początku swojej kariery mógł jedynie myśleć. Nie ukrywa, iż YouTube otworzył przed nim wiele możliwości, a zdobyte doświadczenie wykorzystuje również poza działalnością internetową. Zauważa przy tym, jak bardzo zmieniły się warunki pracy twórców. Dziś dostęp do narzędzi potrzebnych do przygotowywania materiałów jest znacznie łatwiejszy, a internet daje więcej sposobów na rozwijanie własnych pomysłów.
- Internet daje ogromne możliwości i staram się je wykorzystywać, jak tylko się da. W dodatku dzisiaj dostęp do narzędzi, jakie daje sieć, jest dużo łatwiejszy niż kiedyś - przyznaje.
Malczyński nie ogranicza jednak swojej aktywności zawodowej do nagrywania filmów. Równolegle rozwija przedsięwzięcia poza internetem, w tym sieć restauracji. Jest to zupełnie inny rodzaj działalności, wymagający zaangażowania w codzienne funkcjonowanie biznesu. Jak sam zauważa, gastronomia nie należy do łatwych branż. Prowadzenie własnych firm pozostaje jednym z jego priorytetów, dlatego musi dzielić czas pomiędzy obowiązki przedsiębiorcy a pracę nad kolejnymi publikacjami.
W przypadku podcastów szczególnie istotne stało się dla niego to, co pozostaje po zakończeniu nagrania. Nie chodzi wyłącznie o popularność filmu czy liczbę wyświetleń, ale o możliwość przedstawienia wydarzeń, które miały rzeczywisty wpływ na ludzkie życie. Marcin chce kontynuować tę pracę, ponieważ właśnie w niej odnalazł nowe źródło zawodowej motywacji. Po latach tworzenia internetowej rozrywki nie zamierza już skupiać się wyłącznie na dostarczaniu widzom kolejnych chwil zabawy.





