26 marca Anna Mucha odezwała się do fanów na Instagramie. Postanowiła podzielić się z nimi swoim problemem - jej balkon został opanowany przez gołębie. - Dobra, chwila prawdy. Wyszłam na balkon, który już nie należy do mnie. Należy do gołębi. Zatrzęsienie g***a gołębiego i to jest jakaś masakra! Po prostu masakra - grzmiała na InstaStories aktorka. Pytała również fanów o to, co pomoże jej walczyć z ptakami. Teraz z tym samym pytaniem zwróciła się do "Pytania na śniadanie".
REKLAMA
Zobacz wideo Mucha wspomina "TzG". To wszystko przez Miszczaka!
Anna Mucha w "Pytaniu na śniadanie" opowiedziała o gołębiach. Z tym musi się mierzyć
W sobotę, 28 marca, Anna Mucha połączyła się ze studiem "Pytania na śniadanie", gdzie dokładnie opowiedziała o swoim problemie. Okazało się, iż próbowała już różnych sposobów, by odstraszyć nieproszonych gości ze swojego balkonu i do tej pory nic nie zadziałało. Zwróciła również uwagę na liczne zagrożenia, które wiążą się z obecnością tych ptaków na balkonach.
- Przede wszystkim są to szkody natury estetycznej i zdrowotnej. Wydawałoby się, iż naturalnym odstraszaczem jest np. zwierzę, które ja akurat posiadam, czyli psa, ale nie można wypuszczać zwierząt tam, gdzie są, przepraszam za niecenzuralne słowo, obsr***e, ponieważ niestety to się wiąże z wszami, chorobami. Posiadanie tych gołębi na balkonie, czy intencjonalne czy nieintencjonalne, wiąże się z całym szeregiem różnych niebezpieczeństw. I okazuje się, iż pies może zapaść na różnego rodzaju choroby, więc nie wypuszczamy psów na balkon, który jest - za przeproszeniem - obsr**y czy przejęty przez gołębie. Sama też boję się wyjść, to znaczy nie tyle boję się, co mnie to obrzydza. Wiąże się to za każdym razem z dbaniem o to, czy nie wnoszę tych zarazków do domu. Istnieją jakieś wszy gołębie. To jest koszmar po prostu
Anna Mucha ujawniła, jakie metody stosowała, żeby odstraszyć gołębie - lała ocet, a choćby żrące środki, puszczała również dźwięk sokoła. Zauważył przy tym, iż gołębie są bardzo mądre i gwałtownie się uczą, więc sztuczne ptaki nie robią na nich wrażenia.
Ekspert nie miał dobrych wieści dla Anny Muchy. Załamała się, gdy to usłyszała
W studiu "Pytania na śniadanie" był ekspert od zwalczania szkodników, Eryk Połeć. Niestety, nie miał on dobrych wieści dla Anny Muchy. Powiedział wprost, iż w przypadku miejskich gołębi liczy się czas, a najważniejszy jest pierwszy tydzień. Wtedy należy stanowczo je odstraszać. Gorzej jest, gdy już się zadomowią na balkonie.
- To jest brutalne, co powiem, ptak, który jest zadomowiony, kiedy jest to gołąb miejski, jego wypędzenie z miejsca jest ekstremalnie trudne i tutaj, jeżeli nie zastosujemy takich fizycznych barier... - mówił pan Eryk, gdy Beata Tadla zwróciła uwagę na reakcję Anny Muchy na te słowa. Aktora załamała się i ukryła twarz w dłoniach.
- Zaprosiliśmy Anię, żeby jej pomóc, a nie żeby ją nastraszyć - mówiła Beata Tadla. - Dajcie mi mieszkanie po prostu nowe - zaczęła żartować aktorka. Ostatecznie dowiedziała się, iż nie wszystko stracone - może zamontować na swoim balkonie kolce lub specjalną sprężynę odstraszającą. Dobrym pomysłem są także ruszające się ptaki-latawce w odblaskowych kolorach. Podobno odstraszająco działa też mięta pieprzowa lub mentol.



![Świdniccy alchemicy na nowo odkrywali twórczość ks. Jana Twardowskiego [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/03/page-Salon-Poezji-Alchemia-Teatralna-27-03-2026.jpg)




