Koncert NE-YO i AKON w ramach trasy Nights Like This przerósł chyba oczekiwania większości fanów zgromadzonych w Atlas Arena. To, co miało być sentymentalną podróżą do czasów hitów takich jak „Closer” czy „Smack That”, zamieniło się w pełnowymiarowe widowisko, które od pierwszej do ostatniej minuty trzymało publiczność w garści.
Były hity, tancerki i tancerze, pirotechnika, efektowne akrobacje pod kopułą hali i energia, która nie pozwalała choćby pomyśleć o nudzie. NE-YO i AKON serwowali swoje największe przeboje w skróconych, skondensowanych wersjach, dzięki czemu koncert przez cały czas utrzymywał świetne tempo i dynamikę. Łącznie usłyszeliśmy ponad 40 utworów, a jednym z najciekawszych elementów wieczoru było naprzemienne przejmowanie sceny przez obu artystów. Taki format nie tylko pozwalał na szybkie zmiany outfitów, ale też skutecznie podkręcał atmosferę i budował napięcie.
I właśnie tutaj pojawia się pytanie — czy był to koncert NE-YO & AKON, czy może jednak NE-YO vs. AKON? Wspólnych momentów na scenie nie było wiele. Przez większość wieczoru artyści występowali osobno, a publiczność mogła odnieść wrażenie, iż uczestniczy w przyjacielskiej rywalizacji o to, kto bardziej porwie tłum.
Jako pierwszy na scenie pojawił się NE-YO. Jego część show opierała się nie tylko na świetnie wykonanych utworach, ale także na dopracowanej choreografii i widowiskowych akrobacjach powietrznych. Szczególnie zapadł nam w pamięć moment, w którym oddał scenę swojemu chórkowi, pozwalając mu zabłysnąć przez kilka minut. Niby drobny gest, a pokazał klasę i szacunek do ludzi, którzy współtworzą jego występy.
Zaraz po NE-YO scenę w Atlas Arena przejął AKON , który od pierwszych minut zabrał publiczność do swojego świata — bardziej imprezowego, bezpośredniego i nastawionego na nieustanny kontakt z fanami.
Na jeden ze swoich największych hitów nie kazał długo czekać. „Smack That” wybrzmiało już jako drugi utwór w secie, błyskawicznie rozkręcając zabawę zarówno na płycie, jak i na trybunach. Show AKON-a miało wyraźnie inny charakter niż występ NE-YO. Było mniej choreografii, a więcej spontaniczności, energii i interakcji z publicznością.
I trzeba przyznać, iż tym razem to właśnie AKON był… „Closer”. Kilkukrotnie schodził do fanów, śpiewając dosłownie pośród rozentuzjazmowanego tłumu. Nie brakowało też wyjątkowych momentów dla najwierniejszych uczestników koncertu — artysta chętnie sięgał po telefony fanów, nagrywając krótkie filmiki, które z pewnością zostaną z nimi na długo.
Za udział w koncercie dziękujemy organizatorowi, Live Nation Polska.

















