Co roku w czasie Wielkiego Postu uczestniczę w nabożeństwach pasyjnych. Długo szukałam drogi krzyżowej innej niż wszystkie. Takiej, w której to nie ja metaforycznie idę drogą „Via Dolorosa” podążając za Jezusem i współodczuwając Jego mękę i śmierć, ale mojej osobistej, realnej.
Któregoś dnia na stronie parafii pw. św. Barbary w Luboniu czytam zaproszenie na nocną drogę krzyżową. Rozmowa z ks. Nikodemem rozwiewa wątpliwości – czy dam radę? Do pokonania jest 20 km, trasa biegnie ulicami Lubonia, przez Komorniki, Wiry, Łęczycę, wśród pól i leśnych duktów. 14 stacji drogi krzyżowej do indywidualnego rozważania, 2 postoje. Pełna lęku przed konfrontacją z własną słabością i prawdą o sobie, swoim grzechu, ale umocniona Słowem Bożym i Eucharystią, z nadzieją zrodzoną z Bożej miłości – idę! Obok mnie ludzie, których nie znam, a z którymi czuję więź, wspólnotowość. Odkrywam, iż nie jestem w życiu sama. Codziennie daję siebie bliźnim, ale mogę też wesprzeć się czasem na ramieniu drugiego człowieka. „Kto chce pójść ze mną, niech weźmie krzyż…”. Biorę. Na początku życia niechętnie. Świadomość cierpienia każe szukać dróg na skróty. Potem na wzór Zbawiciela akceptuję, niosę mój krzyż. Wiele razy upadam pod ciężarem grzechu, obojętności, niesprawiedliwości, bezsilności. Podnoszą mnie wiara, nadzieja i miłość. Gdy ja wątpię, On jest przy mnie. Czasem pytam – Boże, gdzie jesteś? Cisza… Taka sama, jaka towarzyszy mi podczas drogi. Przejmująca, obezwładniająca, ale i pozwalająca usłyszeć siebie, ciche pragnienia skrywane dotąd na dnie serca. Kolejna myśl zrodzona w drodze – Bóg jest zawsze ze mną. W najgorszych momentach życia to On niesie mnie na swoich ramionach. Jego miłość daje mi nadzieję, iż cierpienie ma sens. Kolejną trudnością jest dla mnie ciemność. Budzi lęk. Drogę rozjaśniają światełka latarek. Jak w życiu. Są dni spowite mrokiem. Nie ma jednak takiej ciemności, która mogłaby zasłonić światło Bożej miłości. Z każdym kilometrem jest trudniej. Zmęczenie, ból, chłód. Kolejna myśl w sercu. W życiu czasem brak mi sił do walki o siebie i o tych, których kocham najbardziej. Muszę więc zaakceptować swoją bezsilność i uwierzyć, iż Bóg ma dla mnie doskonały plan. Bądź wola Twoja!
Podczas 5 godzin drogi Pan Bóg wiele razy dotknął mojego serca w sposób, którego wcześniej nie doświadczyłam. Dziękuję, iż mogłam uczestniczyć w lubońskiej drodze krzyżowej, zwłaszcza organizatorom – niezwykle zaangażowanej grupie parafian, ks. Nikodemowi oraz współtowarzyszom nocnej drogi krzyżowej. Bóg zapłać!
Ania
Nocna Droga Krzyżowa odbyła się z piątku na sobotę 6/7 marca. O godzinie 20 w kościele św. Barbary w Luboniu ks. wikariusz Nikodem Puślednik odprawił mszę świętą, po czym 52 uczestników z krzyżem na przedzie i w ciszy ruszyło w trasę. Rozważania można było odczytywać albo odsłuchiwać nagranych – swoich głosów użyczyli Mariola i Mariusz Czajkowscy. Droga krzyżowa zakończyła się po godzinie 2 następnego dnia. Uczestników zabezpieczał samochodem Paweł Patz.
Po raz pierwszy Nocna Droga Krzyżowa odbyła się w 2023 roku. Z powodu choroby małego Stasia Czajkowskiego i trwającego przez cały czas Wielkiego Postu zrodził się pomysł na inną formę modlitwy w jego intencji. Stasiu zmarł, intencje się zmieniły, ale ta forma modlitwy pozostała.
Rafał Wojtyniak
Stacja VI Drogi Krzyżowej w drodze z Komornik na Wiry fot. Rafał Wojtyniak










