Nie myśl o mnie źle

newsempire24.com 1 dzień temu

Nie myśl o mnie źle szepnęła Zofia, patrząc w okno, gdzie za rogiem migotały ostatnie płomienie choinkowych świateł.

Zofia nie mogła się doczekać ferii noworocznych. Zdecydowała, iż pojedzie do Zakopanego, by po raz pierwszy spróbować zjazdów na stokach Tatrzańskiego Parku Narciarskiego. Jej córka, Jadwiga, była studentką trzeciego roku Politechniki Krakowskiej, uczęszczała na bezpłatne studia i jednocześnie otrzymywała stypendium. Zofia dzieliła się euforią z koleżanką z pracy, Kasią:

Jakże się cieszę, iż moja mała Jadwiga nie musi płacić czesnego, a jeszcze dostaje stypendium. Ja za to mogę pozwolić sobie na wypoczynek i podróże.

To prawda, Zosiu odparła Kasia twoja córka to prawdziwa gwiazda, zupełnie nie jak mój roztrzepany szwagier, który ledwie ogarnia studia i ciągle spływa pieniądze do domu rodziców.

Zofia była szefową działu w dużej korporacji, zarabiała przyzwoite pieniądze, posiadała własne mieszkanie i samochód. Rozwód z mężem Markiem miał miejsce dwanaście lat temu; on wyjechał z miasta do rodziców i od tamtej pory nie utrzymywał z nią kontaktu. Zofia nie żałowała tej decyzji. Wychowałam ją sama, a Jadwiga już studiuje w Krakowie i najprawdopodobniej zostanie tam na stałe myślała.

Zofia była szczupła, piękna, z kasztanowymi, gęstymi włosami przyciętymi na krótki bob, szarymi, zdecydowanymi oczami, zawsze uprzejma i pełna gracji. Po rozwodzie miała kilku kochanków, ale żaden nie wzbudził w niej chęci małżeństwa.

Do dwutygodniowej wyprawy przygotowywała się od lata:

Kasia, kupiłam sobie ten zimowy kombinezon narciarski podniosła głos, śmiejąc się drogi, ale za siebie! W końcu nauczę się jeździć na nartach. Ty i twój mąż jeździcie po stokach, a ja wciąż stoję w miejscu. Gdybyśmy mieli bliżej jakąś górską skistopę

Przed Sylwestrem firma zorganizowała imprezę integracyjną, wszyscy się bawili, a potem rozeszli się na urlop.

Zosiu, życzę ci pełnego wypoczynku powiedziała Kasia, przytulając się. My z mężem jedziemy na ferie do rodziców w Beskidzie. Do zobaczenia po wakacjach. Ty jeszcze trochę dłużej w biurze zostaniesz, prawda?

Dziękuję, Kasiu. Spróbuję naprawdę odpocząć. Zwykle jeździłam na urlop latem, a teraz po raz pierwszy zimowy. odpowiedziała Zofia, łapiąc ostatni oddech przed wyjazdem.

Lot do Zakopanego minął bez przeszkód. Po powrocie wszyscy w biurze spotkali się z uśmiechami, choć niektórzy wciąż żałowali, iż urlopu nie było więcej.

Cześć, Zosiu! przywitała się Kasia przy wejściu, widząc w niej blask w oczach. Wyglądasz, jakbyś właśnie uniosła się na skrzydłach. Musisz mieć cudowne wakacje.

Cześć, Kasiu! Nie wiesz, jak wspaniale się wypoczęłam! To był najlepszy wypoczynek w życiu. Zakopane, Krupówki, Kasprowy Wierch wykrzyknęła, wciąż podniecona. Nauczyłam się jeździć na nartach! Poza tym piłam czerwone wino, kosztowałam pyszne dania góralskie i poznałam Artura.

O, to już coś! roześmiała się Kasia. Kto to jest?

To mój instruktor snowboardowy, Artur. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia.

Gratuluję, Zosiu! W końcu coś poważnego w twoim życiu

Dziękuję, przyjaciółko. Artur był tak uprzejmy, tak delikatny, iż aż serce mi pękało. To było romantyczne jak w filmie. Potrafił zdmuchnąć mi z ramion każde ziarenko kurzu, a ja nie mogłam się oprzeć.

Czy to poważny związek? Ty jedziesz do domu, on zostaje w Zakopanem Co dalej? dopytała Kasia, nie kryjąc niepokoju.

Zofia przyznała, iż o tym myślała, gdy wracała do domu, ale Artur zapewniał ją, iż nie ma powodu do obaw.

Miłość rozgorzała między nami jak w kinie, od pierwszego spojrzenia. Artur oprowadzał mnie po mieście, zabierał na wycieczki, jedliśmy kolacje w najdroższych restauracjach. Pewnego wieczoru, w schodach górskiego schroniska z widokiem na szczyty, wyznał mi miłość.

To już prawdziwa bajka, prawda? odparła Kasia.

Artur mawiał, iż długo szukał takiej kobiety jak ja. Wśród pięknych górskich dziewczyn każdy musi nauczyć się jeździć na nartach, ale my znaleźliśmy w sobie prawdziwe uczucie.

Cieszę się, Zosiu. A co będzie dalej?

Rozmawialiśmy długo. Nie chcę zostawiać pracy w Krakowie, a Artur nie chce rezygnować ze swojego życia w górach. Planujemy wspólną przyszłość. W końcu Artur zgodził się przeprowadzić do naszego miasta, by być przy mnie.

Brawo, Artur! zawołała Kasia.

Kiedy nadszedł czas powrotu, Artur obiecał szybkie spotkanie, a Zofia pożegnała go ze łzami w oczach.

Zosiu, muszę jeszcze dwa miesiące dokończyć kontrakt, a potem przyjadę przysiągł Artur i odjechał na lotnisko.

Codziennie rozmawiali telefonicznie, przesyłając sobie najczuowsze wiadomości. Zofia nieustannie dziękowała losowi i nie mogła się doczekać jego przyjazdu.

Jednak Arturowi zbliżał się koniec umowy. Spotkanie miało nastąpić już za dwa tygodnie, a on miał kupić bilet. Nagle przyszła do Zofii niepokojąca wiadomość.

Zosiu, wypadłem podczas treningu, złamałem kostkę w dwóch miejscach. Lekarze mówią, iż potrzebna jest natychmiastowa operacja. napisał Artur.

Zofia natychmiast zadzwoniła:

Kochanie, przylatuję natychmiast, wziąłabym urlop na własny koszt.

Nie przyjeżdżaj, jestem w szpitalu. Potrzebuję 3000 zł na operację i na czas, kiedy nie będę mógł pracować. Kocham cię, jesteś dla mnie wszystkim.

Zofia nie zastanawiając się wysłała pieniądze. Kasia, choć trochę zaniepokojona, spróbowała ją powstrzymać:

Zosiu, to spora suma. Lepiej sprawdź, kto jest lekarzem, zanim przelejesz pieniądze.

Co ty mówisz, Kasiu? Zofia spojrzała surowo, a Kasia poczuła dreszcz.

Po operacji Artur dzwonił codziennie, dziękując Zofii za pomoc i obiecując zwrot pieniędzy, gdy tylko wróci do zdrowia. Zofia czekała, licząc dni pooperacyjnych, a w sercu rosła nadzieja, iż niedługo znów zobaczą się twarzą w twarz.

Gdy nadszedł dzień, w którym Artur miał kupić bilet, napisał kolejny list: potrzebuje jeszcze trzydzieści tysięcy złotych, by sfinalizować podróż. Kiedy przyjadę, oddam ci wszystko, choćby więcej zapewniał. Zofia przeczytała wiadomość i przygnębiło ją to.

Co znowu, Zosiu? zauważyła Kasia, widząc zmarszczkę na czole przyjaciółki.

Zofia pokazała jej długą wiadomość, w której Artur pisał: Czuję się, jakby moje życie było jedną ciemną tunelą, ale twoja miłość i nadzieja na nasze spotkanie trzymają mnie przy życiu. Nie myśl o mnie źle.

Kasia po raz drugi spojrzała na tekst, po czym ostrożnie odparła:

Zosiu, to wygląda na oszustwo. Prosi o pieniądze bez końca. Powinnaś przemyśleć to, zanim wyślesz kolejną kwotę.

Artur jest szczery, Kasiu! broniła Zofia. Ma trudności, a ja nie mogę go zostawić w potrzebie. Nie będę cię słuchała.

Kasia nie odpuszczała:

Nie jesteś bogata, by wydawać tysiące na nieznajomego. To nie jest miłość, to wyzysk. Przyjaciółka wzywała ją, by otworzyła oczy.

W końcu ich rozmowę przerwał telefon Zofii. To był jej były mąż Marek, który właśnie przyszedł z żoną jego nową żoną Lenką i powiedział:

Zosiu, nie daj się, to oszustwo. Napisz mu, iż nie możesz już przysyłać pieniędzy. Po co ci taki płaczący facet, który co chwilę potrzebuje twojej gotówki?

Zofia zadzwoniła do Artura:

Przepraszam, ale nie mam już pieniędzy, jestem na zero. Musisz sobie jakoś poradzić.

Artur odpowiedział w gniewie:

Rozumiem, jesteś skąpa. Nie dzwonić więcej. Tyle takich kobiet, ile jest, i ty jedną z nich! odłożył słuchawkę.

Kasia westchnęła:

Właśnie to udowodniło. Nie warto tracić czasu w takich mężczyzn. Spotkasz kiedyś prawdziwego partnera, którego nie będzie stać się po pachy, ale który naprawdę cię pokocha.

Zofia patrzyła w pustą przestrzeń, jej serce pękało, ale wiedziała, iż podążyła za własnym instynktem. Gdy w końcu odłożyła telefon, w jej głowie rozbrzmiało echo słów: Nie myśl o mnie źle, ale już nie brzmiało to tak, jakby było prawdą.

Idź do oryginalnego materiału