Dziś swoją premierę ma „szpila” – debiutancki album nat cichockiej, niezależnej artystki, która od trzech lat konsekwentnie buduje swój muzyczny świat poza strukturami wytwórni. To osobista opowieść o dorastaniu do własnej tożsamości, odłączaniu się od tego, co nas ogranicza i poszukiwaniu własnego głosu.
“szpila” początkowo była sposobem na przełamanie twórczej stagnacji i sprawdzenia motywów, które ciągle się powtarzają. Z czasem okazało się, iż głównym celem liryki w piosenkach nat jest potrzeba odnalezienia własnego ja. Wejście w dorosłość to nie odcięcie się grubą kreską od młodej Natalii z małego miasta, a czułe przyjrzenie się sobie i motywom, które ją ukształtowały w dorosłości.
Cały koncept albumu tworzy klamrę – od dna morza aż po jego brzeg. Ta droga obecna jest zarówno w warstwie muzycznej, jak i wizualnej: zaczynamy od ciemniejszej, melancholijnej przestrzeni, by stopniowo dotrzeć do bardziej odrealnionych, lekkich i pełnych nadziei opowieści o wyjściu na brzeg. Towarzyszą jej lęk, zagubienie i złość, ale również ulga, wolność i akceptacja. W zdecydowanej większości autobiograficzne teksty pokazują kolejne etapy tej drogi i prowadzą do pytania: „Kim jestem, kiedy przestaję być tym, kim oczekują, żebym był?”
Muzycznie „szpila” balansuje pomiędzy alternatywą a mainstreamem. Najbliżej jej do alt/dark popu, choć poszczególne utwory czerpią również z doomer music, bossa novy, house’u, R&B czy jazzu. Dzięki temu każdy z nich pokazuje inny odcień artystki, a dopiero wszystkie razem tworzą pełny obraz albumu. Wśród muzycznych inspiracji nat cichocka wymienia m.in. Kasię Lins, Vito, Doechii, Saye Grey, Lexy Gates, Lolę Young i Willow Smith. Nad produkcją materiału pracowali m.in. Lackluster, Daniel Petri, wuja HZG i Janek Podkowa (papabless)
Istotnym elementem „szpili” jest również jej oprawa wizualna. Tytułowa szpila symbolizuje to, co uwiera, kłuje i przypomina o potrzebie zmiany. Jej wizualnym odpowiednikiem stało się połączenie igły i perły – ostrej części, symbolizującej ból i dyskomfort, z delikatną perłą odsyłającą do morskiego, baśniowego świata. Album ukaże się również na winylu, co dla artystki jest sposobem na stworzenie kompletnej, namacalnej historii, a nie tylko zbioru utworów dostępnych w streamingu.
„szpila” to album dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, jak brzmi ich własny głos, ale szalenie chcą ten głos odnaleźć. nat cichocka nie daje słuchaczom gotowych odpowiedzi – zamiast tego zostawia przestrzeń na własną interpretację i historię. Chce, by po przesłuchaniu płyty została przede wszystkim ulga, odpuszczenie sobie i świadomość, iż choćby najmniejszy krok w stronę własnej tożsamości może wymagać ogromnej odwagi.
O nat cichockiej
nat cichocka celowo zapisuje swój pseudonim małymi literami – to symbol pozostawania „dziewczyną z małego miasta”, która z czułością patrzy na swoje początki. Na scenie tworzy jednak odważniejsze alter ego, za pomocą którego opowiada o emocjach i doświadczeniach, o których trudno mówić na co dzień. Jej muzyka balansuje na styku alternatywnego popu, R&B, neo-soulu i lo-fi. Współpracowała z producentami takimi jak Wuja HZG, Miroff, Lackluster czy Dawid Płonka, a koncertowo występowała m.in. podczas Great September i Trzymaj Festiwal oraz pojawiała się na antenie Czwórki. Jej poprzedni singiel „jutro spoczniemy na dnie morza” wygenerował blisko 30 tys. streamów i trafił na playlisty Spotify New Music Friday Polska, Up Next, Letni Chill, Nowe Teledyski oraz Alternatywna Polska. Najnowszy singiel „chat gpt”, wydany we współpracy z Wują HZG, przekroczył już 26 tys. streamów i trafił na playlisty New Music Friday Polska (#31) oraz Alternatywna Polska (#14).
„szpila” jest pierwszym pełnym przedstawieniem świata nat cichockiej – i początkiem nowego etapu jej artystycznej drogi.
Pierwsze spotkanie ze „szpilą”
Jeszcze zanim „szpila” nat cichockiej trafiła oficjalnie do słuchaczy, można było posłuchać jej w całości podczas premierowego odsłuchu w Tekla Kawa i Winyle w Warszawie. To był jeden z tych wieczorów, kiedy muzyki słucha się trochę inaczej – w kameralnej atmosferze, bez pośpiechu, z emocjami w tle. Sama nat podśpiewywała sobie razem z własnymi piosenkami, jakby wciąż przeżywała je na nowo.
„szpila” spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem. Po ostatnich dźwiękach przyszedł czas na podziękowania dla wszystkich, którzy przyczynili się do powstania albumu, a gratulacjom, uściskom i słowom uznania długo nie było końca. Było w tym coś prawdziwego, bo za płytą, którą od dziś usłyszą już wszyscy, stoją konkretni ludzie, ich praca, emocje i wspólna historia.
Artystka zdradziła też, co kryje się za tytułem „szpila” i poszczególnymi utworami. Nie kryjąc łez wzruszenia, swoją przemowę podsumowała: „Cześć, jestem nat cichocka, wydałam swój debiutancki album”.








![Już niedługo Baranowski Piknik Profilaktyczno-Zdrowotny "Zdrowo i pokoleniowo" [PROGRAM]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/projekt_bez_nazwy5-0.png)


