Powerbank Baseus PicoGo AM52 – recenzja sprzętu. Stylowy i funkcjonalny

popkulturowcy.pl 2 godzin temu

W ostatnich latach rynek powerbanków dynamicznie się rozwijał, a wymagania konsumentów wobec przenośnych urządzeń ładujących stale rosną. Naprzeciw wychodzi im firma Baseus z nowym PicoGo AM52. Ten malutki powerbank może okazać się idealnym rozwiązaniem dla osób, które żyją w biegu i potrzebują stałego dostępu do energii.

Opis PicoGo AM52 brzmi obiecująco. Bezprzewodowe ładowanie o mocy do 25 W, zdecydowanie szybsze ładowanie niż oferuje konkurencja, rekordowo silne magnesy i system chłodzący – brzmi zbyt dobrze, aby było prawdziwe. Nowa propozycja od Baseus to jednak rzeczywiście sprzęt, który jest w stanie sprostać wymaganiom dzisiejszego świata, w którym prostota i jakość muszą iść ze sobą w parze.

powerbank PicoGo AM52

Baseus PicoGo AM52 zwraca na siebie uwagę dzięki innowacyjnej technologii ładowania indukcyjnego. Magnetyczny udźwig 1,32 kg to, zdaniem producenta, „bezbłędne dopasowanie bez konieczności patrzenia”. Trudno się z nim nie zgodzić – powerbank trzyma się naprawdę solidnie. Wystarczy delikatnie zbliżyć urządzenie do pleców telefonu, żeby samo znalazło dla siebie idealne położenie. Tak przymocowany powerbank nie przeszkadza w codziennym użytkowaniu. Telefon można bez problemu trzymać w dłoni i wykonywać połączenia lub robić zdjęcia. Po wrzuceniu takiego zestawu do torby mamy pewność, iż wyciągniemy go później w dwupaku. Żeby było ciekawiej, zdażyło mi się odruchowo położyć na powerbanku telefon w etui – z kieszonką na dokumenty, w której znajduje się moja legitymacja studencka. choćby ta bariera nie stanowi przeszkody dla PicoGo AM52, który przez cały czas ładował telefona.

Czy tak mały sprzęt ma jednak jakąkolwiek moc? Okazuje się, iż tak. Kompatybilne telefony (w tym iPhone 16 i 17) PicoGo AM52 ładuje z mocą do 25 W, co powinno dość znacząco skracać czas ładowania. Według zapewnień producenta moja piętnastka Pro ładuje się z bezpieczną dla niej mocą do 15 W, co daje satysfakcjonujący mnie rezultat. Nie jest to oczywiście prędkość kabla, jednak kompaktowość powerbanku nie przeszkadza w delikatnym użytkowaniu telefona podczas ładowania. Wspominając jednak o kablu – tutaj ładowanie przebiega bez zarzutów. Do powerbanka dołączony jest krótki kabel z obustronnym złączem C, który jak najbardziej spełnia swoje zadanie i zapewnia czas ładowania porównywalny z szybką ładowarką sieciową.

powerbank PicoGo AM52

PicoGo AM52 deklaruje również układ chłodzenia z technologią SI. Postanowiłam to sprawdzić podczas całodniowego wypadu do Krakowa na koncert. Tego czerwcowego dnia aplikacja pogodowa pokazywała ok. 30 stopni Celsjusza, a powerbank musiał najpierw przeżyć ze mną 5-godzinną podróż pociągiem bez klimatyzacji. Muszę przyznać, iż testowany sprzęt robił się dość gorący. Na pewno wpływ miały tutaj trudne warunki pogodowe i model mojego telefonu, który znany jest z okropnego nagrzewania się, jednak dla dobra obu sprzętów ograniczałam czas ładowania do minimum. W normalnych warunkach powerbank dość długo trzymał chłód.

Czy PicoGo AM52 był w stanie zasilić mój telefon podczas tych 24h poza domem? Ku mojemu zdziwieniu – tak. Dwa ogniwa o łącznej pojemności 10 000 mAh wystarczają, aby zasilić telefon na cały dzień dość intensywnej pracy. Sam powerbank również ładuje się szybko, bo przejście od 0 do 100% zajmuje ok. 1,5 godziny.

Funkcjonalność urządzenia podnosi jego konstrukcja. Powerbank jest kilka grubszy od mojego telefonu, a dzięki małym wymiarom (ok. 10 x 6,5 cm) idealnie mieści się pod wyspą z obiektywami. PicoGo AM52 waży 197 g, więc naprawdę niewiele. Przez politykę zakazu torebek na koncertach pewnego organizatora przeważnie pakuję wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy do kieszeni. Z tym powerbankiem mogłam upchać do kieszeni jeszcze kilka potrzebnych rzeczy. Co ważniejsze, nie odczuwałam przy tym jego ciężaru i nie przeszkadzał mi on podczas występu.

powerbank PicoGo AM52

PicoGo AM52 docenią również osoby, którym zależy na estetycznym wyglądzie. Powerbank jest minimalistyczny i pozbawiony zbędnych wyświetlaczy. Zamiast tego możemy na nim znaleźć małe diody informujące o poziomie naładowania sprzętu i subtelne logo marki. Czarny kolor to bezpieczny wybór, choć materiał, z którego wykonano powerbanka, lubi zbierać odciski palców. Nieco gorzej wygląda matowa strona, na której znajduje się pierścień magnetyczny. Powłoka jest przyjemna w dotyku i chroni plecy telefonu przed zarysowaniami, jednak sama dość gwałtownie zbiera ślady, które łatwo nagromadzić przez zwykłe wrzucenie sprzętu do torby. Poza tym przyczepić mogę się jeszcze tylko do przycisku zasilania, który sprawia wrażenie bardzo luźnego i hałasuje przy najmniejszym jego dotknięciu.

Mimo wszystko powerbank firmy Baseus zrobił na mnie naprawdę dobre wrażenie. Urządzenie jest małe i lekkie, ale nie przeszkadza mu to w uzyskiwaniu dobrych wyników. PicoGo AM52 bez problemu utrzyma przy życiu telefon przez cały dzień, a jego użytkownik choćby nie odczuje, iż nosi ze sobą dodatkowe źródło energii. Powerbank ma co prawda tylko jedno wejście na USB-C, jednak nie jest to raczej sprzęt, od którego wymaga się jednoczesnego ładowania wielu różnych urządzeń. Jest to przede wszystkim porządny sprzęt dla osób, które nie chcą szukać kompromisu pomiędzy potrzebą doładowania telefonu, a zachowaniem jego funkcjonalności. Jedno i drugie może iść ze sobą w parze.


Fot. główna: materiały prasowe

Idź do oryginalnego materiału