„Każda praca hańbi” to kolejna w tym roku premiera w Kochanowskim. Wszystko wskazuje na to, iż widzów czeka interesujące widowisko.
„Ironiczny, bezczelnie szczery i zaskakująco czuły spektakl o pracy – tej na etacie, na umowie, „na chwilę”, „na zawsze” i „do odwołania”. Widowisko odpowiednie dla fanów poniedziałków oraz tych, którzy „odliczają dni do weekendu, emerytury albo końca umowy” – czytamy w opisie spektaklu.
„Każda praca hańbi” w „Kochanowskim” – premiera w teatrze
Przedstawienie powstało na podstawie książki Wiesławca Deluxe – „Każda praca hańbi” (Wydawnictwo ZNAK Literanova, 2022). – Wierzę w przewrotność tytułu. A także to, iż pozwala on nam się zastanowić nad tym, czy rzeczy, które robimy w pracy – i jako pracę – nie są czasem dla nas hańbiące… – mówi Mira Mańka, autorka scenariusza i reżyserka spektaklu.
Tłumaczy, iż wcale nie chodzi o upokorzenie. – Natomiast często w pracy się auto eksploatujemy, poświęcamy relacje z bliskimi… – wylicza Mańka. – Dlatego to wszystko jest o drobnych rzeczach składających się na to, iż nasze życie jest gorsze niż mogłoby być. Mimo to wydaje nam się, iż ta praca jest tym, co najważniejsze. Myślę, iż tak też mówią o sprawie badania: większość z nas umierając żałuje, iż tak dużo pracowała. Ten spektakl jest w tej sprawie – dodaje.
O trudnych tematach z przymrużeniem oka
Reżyserka przyznaje również, iż spektakl „Każda praca hańbi” to bardzo dynamiczna konstrukcja. I choć traktuje o poważnych tematach, to jest też po to, by się pośmiać – także z samych siebie. W ten też sposób przemyca istotny ładunek intelektualny, który warto przemyśleć.
– Stąd ta forma, która pozwala się śmiać i w tym śmiechu przemieniać. Proponujemy tu pewną radykalną formę wizualną. Specjalnie wyolbrzymiam rzeczy: światłem, muzyką, kostiumem. Podkreślam pewną komiksowość. Służy ona też temu, by powiedzieć, iż to co tu się dzieje jest z przymrużeniem oka. To kreskówkowe przedstawienie pracy i wyciągnięcie esencji. Przedstawiamy pracę w krzywym zwierciadle i groteskowym ujęciu – mówi Mira Mańka.
Cecylia Caban, odtwórczyni jednej z głównych ról, wyraża nadzieję, iż widzowie wyjdą „nasyceni”.
– Każdego praca może docisnąć i przewalcować. Niezależnie od tego, czy ona jest naszą pasją czy jest musem. My jednak pracę bierzemy w duży cudzysłów. I bardziej przyglądamy się takiej pracy „korpo”. Widzimy ją jako strukturalną metaforę systemowego przegięcia – mówi Cecylia Caban.
– Liczę, iż chociaż mały ułamek potrzeb naszego widza zostanie spełniony. Być może będzie to potrzeba rozrywki, a może refleksji… – mówi. – To nie jest spektakl mocno dramatyczny, filozoficzny, ale rozrywka z pomyślunkiem – zastrzega aktorka.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania















