Recenzja Płyty BNDK – Vintage 2026

strefamusicart.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: Recenzja albumu BNDK Vintage


Nie słyszałem za dużo rodzinnych projektów. Owszem, w Closterkeller od paru ładnych lat gra syn Anji Orthodox- Adam ,ale poza tym nie słyszałem tego typu kolaboracji. Może jedynie, jakieś pojedyncze utwory. Kiedy dostałem do recenzji płytę BNDK -”Vintage” ,byłem ciekaw. „ Co z tego wyniknie?” Czy tytuł nawiązuje np. do stylu płyty? Czy młodzieńcza energia zderzy się z dojrzałym podejściem? Jakie są moje wrażenia, możecie przeczytać poniżej.

BNDK to projekt Ojca i syna. Ten pierwszy to Jan Benedek kompozytor hitów T LOVE gitarzysta i wokalista ,a także producent muzyczny ,który niestety w roku 2025,rozstał się z T LOVE. Drugi – Gabor, syn Jana,który napisał teksty i użyczył swojego wokalu na płycie.

Okładka jest ciekawa. Podoba mi się połączenie czerwieni ,czerni i bieli , ponadto przedstawia obu Panów od pasa w dół ,co też jest ciekawym zabiegiem. Do tego nowoczesne napisy i adnotacja mówiąca: „100 retro digital”. Na paewno można, patrząc na nią poczuć się zaintrygowanym.

Utwór „ Glamston” jest świetnym otwarciem płyty. Pozytywny klimat w dźwiękach i wersach :” Glamston wyrzuć tę złość. Jesteś szczęściarzem ,wiec odpuść to sobie”. Do tego bardzo podobają mi się tutaj chórki. Gabor ma wokal , jednocześnie młodzieńczy jak i dojrzały. To owocuje tym ,że od razu miło się go słucha. Solówka gitarowa na końcu jest świetna. Szkoda ,że taka krótka.

„Czarny płaszcz” to niezwykle dynamiczny ,szybki i rockowy utwór. Mimo,że trwa, jedynie chwilę ponad 2 minuty, jest w nim tyle ognia ,że nie czujemy niedosytu. Zwrotki wyśpiewane w tym kawałku są tak chwytliwe ,że słuchając go mamy ochotę po prostu tańczyć. Czuć w nim jaką taką świeżość ,która po prostu opętuje i nie puszcza . „Miłość” to kolejny „hicior”. Chyba mój ulubiony utwór na płycie. Także jest chwytliwy ,ale mam wrażenie ,że Panowie nieco zwolnili ,co powoduje ,że zamiast tańczyć jak w przypadku „Czarnego Płaszcza” , po prostu chcemy się pobujać. Wokal w połączeniu z chórkami i rewelacyjnym refrenem po prostu zostaje z nami na długo i mimowolnie, choćby po wysłuchaniu podśpiewujemy go sobie w ciągu całego dnia.

Zawsze chciałem zobaczyć Kalifornię. Z tego też powodu wsłuchałem się w utwór „California”. I nie pożałowałem. Kiedy go słucham ,mam przed oczami lato. Zwiewna gitara, wraz z głosem Gabora,robi tu fantastyczną robotę. Słychać tu jakiś taki retro sznyt ,a refren: „Porywają mnie fale,oddaje im cały się,chociaż mnie nie zapamiętają” to moim zdaniem po prostu poezja. Wręcz przed oczami mam plażę i szum fal. Głos Gabora brzmi tu ,jakoś tak marzycielsko i idealnie komponuje się z dzwiękami instrumentów.

Czy płyta ma wady? Nie wydaje mi się. Tu wszystko ma swoje miejsce, swój czas i jest odpowiednio wyważne ,aby słuchacz był co chwilę zaciekawiony i zastanawiał się co będzie dalej.

Bardzo dobra płyta. Panom udało się znakomicie połączyć młodzieńczą energię z doświadczeniem weterana ,nagrywając przemyślaną ,przebojową i wartościową płytę. Szkoda ,że nie ukazała się latem ,bo tak brzmi ,ale dzięki temu możemy sobie to lato przedłużyć. Nie chcę szastać wysokimi ocenami ,ale ta płyta jest naprawdę doskonała.

6/6

Dominik Szwarc

Polecamy przy okazji Rozmowę z Panami :

Idź do oryginalnego materiału