Shed – Rave Echoes

nowamuzyka.pl 2 godzin temu

Znak firmowy.

Wszyscy wiemy, iż najbardziej zapada nam w serce i umysł muzyka, którą poznajemy we wczesnej młodości. Tak było też i z René Pawlowitzem, dorastającym w jednej ze wsi we wschodnich Niemczech, kiedy jeszcze Berlin podzielony był złowrogim murem. Jego obalenie sprawiło, iż młody chłopak wreszcie mógł wyjechać wraz z kumplami na swój pierwszy w życiu rave. Wizyty w klubach Tresor i E-Werk były dla niego epifanią: zachwycony surową energią techno i house’u został najpierw didżejem, a potem producentem.

Tworzył pod różnymi pseudonimami, ale sławę zyskał jako Shed. Choć niejeden śmiał się z tej absurdalnej ksywki, kiedy posłuchał firmowanej nią muzyki, od razu nabierał do noszącego nią artysty respektu. Debiutancki album tego projektu wydała w 2008 roku berlińska wytwórnia Ostgut Ton i „Shedding The Past” okazał się pierwszym manifestem nowego techno spod znaku Berghain, zamieniając minimalowe brzmienia w mocne uderzenie, torujące drogę takim twórcom, jak Ben Klock czy Marcel Dettmann.

Potem Pawlowitz skręcił w stronę muzyki w stylu wczesnych lat 90. To wtedy zachwycił się kulturą rave – stąd w jego nagraniach powróciły echa UK hard core’a, jungle’u czy drum and bassu. Taką zawartość miały dwa albumy artysty, nagrane dla Monkeytown – „The Killer” i „The Final Experiment”. Ostatecznie producent powrócił jednak do Ostgut Ton, serwując płytę „Oderbruch”, będącą jego listem miłosnym do najntisowego IDM-u. Zdecydowanie bardziej taneczną muzykę przynosi jego nowe wydawnictwo.

„Rave Echose” to tylko siedem nagrań. „Loot 29” otwiera zestaw w stylu zredukowanego techno, łącząc wokalny loop z onirycznym tłem. W „Everybody” uderza masywny breakbeat, nurzając dubowy pochód basu w podwodnej elektronice. „Rave Predator” lokuje się w formule zwalistego dubstepu, ciekawie podrasowanego trance’owym arpeggiem. Podtytuł „Password (Techno Mix)” jest mylący, bo to buchający zmysłową energią UK garage, wnoszący świetliste pasaże syntezatorów.

W „Double Scoop” tempo muzyki nabiera jeszcze większego rozpędu – mamy bowiem do czynienia ze zwartym drum and bassem, zabarwionym jednak na ambientową modłę. „Password (Trance Mix)” galopuje w takt solidnego techno, wypełnionego kosmicznymi efektami. Nie inaczej rzecz się ma z „Taking You Home”, w którym za sprawą wokalnego loopu rozbrzmiewają dalekie echa pamiętnego hitu Age Of Love z 1990 roku. Na finał dostajemy jazzujące downtempo w postaci niosącego tęskną melodię tytułowego „Rave Echoes”.

„To nie jest nostalgia. Chodzi o to uczucie, które pozostaje przez dzień, tydzień, a choćby lata po imprezie rave’owej” – tłumaczy René Pawlowitz. I tak, i nie. Siedem nagrań z jego nowego albumu bucha taką energią, iż zagrane na odpowiednim sound systemie, idealnie oddadzą atmosferę udanej imprezy w Tresorze czy w Berghain. Mocne nasycenie tych klubowych rytmów oniryczną elektroniką wprowadza jednak do tej muzyki wyraźny element melancholii, typowej dla IDM-u czy ambientu. To znak firmowy produkcji Sheda – i jest on również mocno odciśnięty na nagraniach z „Rave Echoes”.

Dekmantel 2026

www.dekmantel.com

www.facebook.com/dkmntl

Idź do oryginalnego materiału