Tak gwiazdy "Piekła kobiet" radziły sobie z mocnymi scenami. "Dziewczyno, musisz o siebie zadbać"

serialowa.pl 3 godzin temu

Z uwagi na ciężar opowiadanych historii „Piekło kobiet” nie jest najłatwiejszym serialem w odbiorze. Tragedie bohaterek nierzadko odczuwają na sobie widzki i widzowie, a jak było w przypadku aktorek, którym przyszło wcielić sie w trudne kreacje?

Tytułowe „Piekło kobiet” przeżywa w gruncie rzeczy każda z najważniejszych bohaterek nowego polskiego serialu kryminalnego HBO Max. Podczas dnia prasowego projektu zapytaliśmy odtwórczynie kluczowych ról, jakim wyzwaniem były dla nich wszelkie wymagające sceny – choćby te wykorzystywania seksualnego. Czy aktorki mają jakieś osobiste sposoby, by oddzielić od siebie traumy swych postaci?

Piekło kobiet – aktorki o kulisach najtrudniejszych scen

Agata Turkot – czyli odtwórczyni głównej roli Heleny Wróblewskiej – ma za sobą głośny „Dom dobry” Wojciecha Smarzowskiego traktujący o przemocy domowej. Jak przyznała aktorka w rozmowie z Serialową, ta wyjątkowo trudna produkcja na swój sposob uodporniła ją przed wyzwaniami, które czyhały jej postać w „Piekle kobiet”. Z drugiej strony w serialu HBO nie zabrakło też scen „dużo bardziej różnorodnych”, w tych także i takich zakładających „zabawę” materiałem.

— „Dom dobry” był dla mnie taką przeogromną nauką i takim ogromnym polem doświadczenia, iż jestem za to bardzo wdzięczna. Parę rzeczy już zagrałam, po prostu je przeżyłam i wiem, iż da się to przeżyć. Wyciągam wnioski z tego, co tam się wydarzyło, i teraz myślę, iż jest mi trochę łatwiej przy takich trudnych scenach, bo po prostu to jest kwestia tylko doświadczenia, nie? A w tym wypadku te sceny były dużo bardziej różnorodne.

Poza bardzo mocnymi sekwencjami miałam też dużo dialogów, miałam momenty zabawy, więc wszystko na planie w dniu zdjęciowym się przeplatało, i to było na pewno łatwiejsze. No bo nie grałam tego mroku i tego ciężaru przez cały czas. Trzeba powiedzieć sobie szczerze, iż też to są wspaniałe wyzwania aktorskie, i iż to jest super grać takie rzeczy, a nie inne. Przynajmniej dla mnie. Ja z tego czerpię też ogromną satysfakcję.

O kulisach wymagających scen opowiedziały nam również odtwórczynie ról Ewy (Maria Kowalska) i Hanki (Bogumiła Bajor), które również przyznały, iż traumatyczne przeżycia ich bohaterek szczęśliwie nie wyszły poza plan zdjęciowy. Pierwsza z aktorek podzieliła się choćby kilkoma swoimi sposobami, jak wewnętrznie radzić sobie z tak trudnymi wyzwaniami aktorskimi.

— Wiesz, chyba uczę się tego wciąż. Nie powiedziałabym, iż mam już jakąś określoną metodę. [To] trochę metoda prób i błędów. Ten projekt był wyjątkowo trudny, wyjątkowo dla mnie obciążający. I już na początku, jak przeczytałam scenariusz, wiedziałam – dziewczyno, musisz też zadbać o siebie i o to, żebym potem nie wróciła do domu pokiereszowana, z otwartym sercem i po prostu w jakimś takim chaosie, kim jestem tak naprawdę.

Bo to jest trudne, iż jednak przez kilka miesięcy jest się w nieswojej skórze, przeżywa się problemy postaci, które de facto nie są moimi problemami, ale ciało przecież tego nie wie do końca. Ono to przeżywa. Jak płaczę, to wiadomo, iż ja te emocje potrafię w sobie wyzwolić, ale moje ciało czuje po prostu, iż płaczę. I później, po takim dniu na przykład jakichś bardzo trudnych emocji, to ja na poziomie głowy sobie to tłumaczę, ale moje ciało jest na przykład wycieńczone. (…)

Mówiąc o jakichś szczegółach, takich bardziej praktycznych, no to na przykład staram się zawsze jak najczęściej wracać do domu. Tak, ten powrót do domu, spotkanie bliskich mi ludzi, którzy mnie znają – bo to jest też ciekawe, iż ludzie czasami na planie, nie znając ciebie osobiście, zaczynają w jakimś sensie przekładać cechy twojej postaci na ciebie i w jakimś sensie traktują cię trochę jak ta postać, choćby o ile nieświadomie, to jesteś Ewą, jakby czasami choćby się mylą imiona i ktoś mnie tak woła, i to jest dziwne – więc powrót do swojego środowiska, gdzie jestem po prostu Marysią, jest dla mnie zawsze uziemiający. I to jest coś, co staram się robić o jak największej częstotliwości – mówiła nam ekranowa Ewa.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o projekcie, koniecznie sprawdźcie, co powiedzieli nam aktorzy o tym, dlaczego „Piekło kobiet” to piekielnie aktualny serial. W międzyczasie rzućcie też okiem, jak aktorzy klasyfikują „Piekło kobiet” na tle gatunków filmowych – co jest tutaj ważniejsze: pełnokrwisty kryminał czy może dosadny dramat społeczny?

Na całość produkcji złoży się sześć odcinków, które będą wychodziły po jednym co tydzień. My widzieliśmy już większość z nich, a jeżeli chcecie poznać naszą opinię, zerknijcie tutaj: „Piekło kobiet” – recenzja serialu

Piekło kobiet – kolejne odcinki w piątki na HBO Max

Idź do oryginalnego materiału