Charytatywny stream na rzecz fundacji Cancer Fighters trwał dziewięć dni i – po przedłużeniu o kilka godzin – zakończył się 26 kwietnia, dokładnie o godzinie 21:37. Przez ten czas warszawska kawalerka Łatwoganga pękała w szwach od gości, wśród których nie brakowało głośnych nazwisk z show-biznesu. Kobiety i mężczyźni golili włosy, śpiewano, tańczono, godzono się na wizji, Małgorzata Kożuchowska wpadła ponownie w kartony, a Robert Lewandowski nagrał tiktoka po latach. W akcję łączył się choćby Chris Martin z Coldplay.
W ostatnich godzinach influencer Piotr Hancke (inne źródła piszą o Piotrze Garkowskim) i raper Bedoes 2115, współinicjator akcji, postanowili jednak "wyciszyć" show i zaprosić najważniejszych gości: dzieci walczące z rakiem i przedstawicieli fundacji Cancer Fighters z Gorzowa Wielkopolskiego, na którą zbierano pieniądze.
Zdjęcie Łatwoganga hitem sieci. Internauci szaleją z udostępnianiem
W sieci viralem stało się zdjęcie Łatwoganga podczas streamu w swojej słynnej już kawalerce. Autorem fotografii jest Filip Naumienko z agencji East News, który uchwycił rzadki podczas zbiórki moment, kiedy Piotr był w pokoju sam.
Influencer siedzi przy biurku wpatrzony w ekran monitora, na którym trwa live na YouTube. Podłoga, biurko i parapet toną w kolorowym konfetti, a drzwi balkonowe są zasłonięte płachtą przymocowaną szarą taśmą. Okno jest prowizorycznie zaklejone serpentynami. Na białej ścianie nad komputerem wisi karta z napisanym odręcznie napisem "CISZA NOCNA!". W tym całym rozgardiaszu widzimy także kilka składanych krzeseł i oświetlenie, a na biurku – mikrofon i kamerę.
Zdjęcie obiegło sieć, a internauci masowo je udostępniają. "Zwykłe krzesełko – nie fotel, komputer stacjonarny, mikrofon i monitor oraz... Wielkie Serce Prowadzącego zbiórkę", "To zdjęcie jest ikoniczne i powinno wygrać grand prix", "To jest zdjęcie-kandydat do World Press Photo", "To jest zdjęcie roku, a przede wszystkim jest to coś o wiele, wiele więcej niż tylko zdjecie" – piszą w sieci.
Nie brakuje także porównań do słynnego zdjęcia Jamesa Stanfielda przedstawiającego wycieńczonego Zbigniewa Religę po udanym przeszczepie serca. "Jej, od razu skojarzyłam z tym zdjęciem – szacun", "Prawie jak zmęczony profesor Religa po przeszczepie, pamiętam tamto zdjęcie", "Jak prof. Religa po pamiętnej operacji" – piszą.
Dalsza część artykułu poniżej.
Ile zebrano na streamie Łatwoganga? Wszystko zaczęło się od "Dissu na raka" Bedoesa 2115 i Mai Mecan
Polacy ponownie pokazali, iż potrafią się zmobilizować i zjednoczyć. I iż kochają pomagać. W ostatnich godzinach licznik zbiórki rósł w niesamowitym tempie, a duże marki przelewały na konto zbiórki choćby sześciocyfrowe sumy. Jedna z nich, Eveline Cosmetics, zmieniła choćby w szczytnym celu swoją nazwę.
A ile zebrano? Bezpośrednio po zakończeniu streama około 250 milionów, ale na tym wcale się nie skończyło. Licznik wskazuje już aż 282 741 778.76 zł. "Kwota w trakcie aktualizacji. Łączymy wpływy ze wszystkich platform i kanałów" – czytamy na stronie internetowej Cancer Fighters w komunikacie opatrzonym datą 27 kwietnia i godziną 21:00.
Przypomnijmy, jak to wszystko się zaczeło. Inspiracją streamu Łatwoganga był utwór "Ciągle tutaj jestem (diss na raka)" nagrany przez Bedoesa 2115 i 11-letnią Maję Mecan, podopieczną fundacji Cancer Figters, która walczy z białaczką szpikową. Refren piosenki – "Ciągle tutaj jestem i się nigdzie nie wybieram" – gwałtownie stał się nieformalnym hasłem całej inicjatywy. Sam numer w dwa tygodnie wyświetlono ponad 6 milionów razy.
Łatwogang postanowił wykorzystać ten moment i – wspierany przez Bedoesa – uruchomił stream. Początkowo chciał zebrać 500 tysięcy złotych, a... reszta jest już historią. Polak pobił rekord świata w największej kwocie zebranej podczas transmisji charytatywnej na żywo. Poprzedni wynik należał do Francji (ok. 19,5 mln dolarów w 2025 roku) i teraz to stream Łatwoganga trafi do Księgi Rekordów Guinnessa.




