Złamiesz się dla toksyka? On się nie zmieni. Ty za to możesz stracić siebie

kobietytomy.pl 13 godzin temu

Ludzie budujący zdrowe relacje od kołyski nie zrozumieją tego. Jak mocno pozostali są uwikłani w toksyczną sieć zależności. Z jednej strony jest lepka niczym pajęcza sieć powinność, poczucie obowiązku, a z drugiej walka o siebie i swój dobrostan. Tu nie ma prostych wyborów. Nauczeni we własnych domach nie czuć, poddawać w wątpliwość własny ogląd sytuacji, mamy skłonność do łamania siebie, do wyrzekania się własnych potrzeb. Złamano naszą wolę już tyle razy, iż mylimy miłość z poświęceniem. Mówimy jeszcze ten jeden raz się dostosuje, a może on to doceni. Brutalna prawda jest taka – on się nie zmieni. To Ty stracisz siebie, na koniec poczujesz pustkę i nie będziesz wiedzieć, kim naprawdę jesteś. Szkoda tych lat w sieci, w której każdy Twój ruch jest monitorowany, a potrzeba uwolnienia kończy się jeszcze większym emocjonalnym spętaniem.

Złamiesz się dla toksyka? On się nie zmieni. Ty za to możesz stracić siebie

Dlaczego tak łatwo wchodzimy w toksyczne relacje?

Nasza bezbronność jest powszechna, tak jak brak dojrzałości emocjonalnej u osób urodzonych w latach 50. i 60. ubiegłego wieku. To były inne czasy, nie chodzi o to, żeby kogoś oceniać, ale o to, żeby zrozumieć, z czym się mierzymy. W wielu domach nie było miejsca na emocje, słabość, ani na odważne, szczere rozmowy. Nie dlatego, iż nasi rodzice nas nie kochali. Oni po prostu wierzyli, iż chłodny chów da nam odporność, której wymagał trudny świat.

To dlatego nieraz łamano nasz upór, uciszano, odgórnie zakładano, iż nie mamy racji. Nie mieliśmy przestrzeni na rozmowy o tym, co czujemy, bo złość i smutek były „nieodpowiednie”. Wierzono, iż jeżeli się je wymaże gumką, to znikną: z rozmów i z serc. Tak się jednak nie stało.

Emocje schowały się w naszych ciałach. Zmodyfikowały się, obróciły przeciwko nam. Przybrały twarz problemów z poczuciem wartości. Ugruntowały przekonanie, iż jesteśmy niewystarczające, dziwne, niegodne miłości.

Nauczono nas, iż na miłość trzeba zapracować. Że trzeba ją sobie wychodzić, wyprosić, wycierpieć. Że trzeba się naginać, rezygnować z siebie, wypierać własne potrzeby. Receptą stało się poświęcenie, a także przywiązanie przez chaos. Całe nasze pokolenie uwierzyło, iż miłość musi być jak fajerwerki: głośna, spektakularna, nieprzewidywalna. Jak jazda kolejką górską — bez trzymanki, z krzykiem, z lękiem przed kolejnym zakrętem.

Po latach w domach rodzinnych, gdzie było często toksycznie, wchodzimy miękko w toksyczne relacje. Taką bowiem rzeczywistość znamy, a przymus powtarzania każe nam przypieczętować scenariusz, który już odgrywaliśmy. Dlaczego? Bo taki wydaje się nam bezpieczny.

Toksyk, który pojawia się w naszym życiu, nie wygląda zatem jak potwór. Jest kimś, kogo podskórnie rozpoznajemy jako “swojego”. Na początku niczym książę z bajki omamia nas miłością, bombarduje uwagą i czułością. A potem coraz mocniej zaciska pętlę, którą trzyma za plecami, odwracając naszą uwagę bukietem róż.

Czym różni się miłość od emocjonalnego uzależnienia?

Mamy z tym problem, powszechnie, wybieramy nieodpowiednich facetów, bo wdrukowano nam, w naszych domach, w mediach, w serialach i wielkich produkcjach kinowych, iż to jest dobre. Tymczasem początkowo jest ekscytacja, ale później wahadło się wychyla w drugą stronę i jest destrukcja.

Miłość to nie jest emocjonalne uzależnienie. Ta pierwsza przynosi spokój i daje przestrzeń, poczucie bezpieczeństwa i wzajemność. Z kolei emocjonalne uzależnienie przynosi chaos, niepewność, napięcia i ciągłe analizowanie.

75% pozwów o rozwód wnoszą kobiety

Miłość nie wymaga łamania siebie

Miłość nie wymaga ani poświęceń, ani łamania siebie. Nie ma tu miejsca na naginanie siebie, na wyrzekanie się własnego ja. Co innego emocjonalny koktajl uzależniający, który zmusza nas do myślenia, iż jeżeli tym razem zrobię coś, czego nigdy bym nie zrobiła, to będzie dobrze, to tyle wystarczy. Prawda jest taka, iż to tak nie działa. Wyrzekanie się swoich granic prowadzi do kolejnych coraz dalszych kroków.

Toksyk karmi się Twoją niepewnością

Toksykowi na tym zależy, żebyś była zakłopotana, niepewna, miała wątpliwości. On właśnie tym się karmi, bo w takim stanie może jeszcze mocniej na Ciebie wpływać. Ty robisz coraz więcej, żeby zasłużyć na miłość, akceptację, a on ma Cię w garści, o co jemu właśnie chodzi. Im bardziej się łamiesz, tym on bardziej rośnie.

Jak rozpoznać toksyczną osobę? Te cechy ją błyskawicznie zdradzają

Sygnały, iż jesteś w relacji, która Cię niszczy

  • czujesz, iż ciągle musisz się tłumaczyć,
  • boisz się jego reakcji,
  • Twoje potrzeby są „problemem”,
  • on kontroluje, komentuje, ocenia,
  • czujesz się winna, choćby gdy nic nie zrobiłaś,
  • masz wrażenie, iż chodzisz po polu minowym,
  • Twoje granice nie istnieją,
  • Twoje emocje są „przesadą”.

Dlaczego on się nie zmieni?

Ile lat życia kobiet można byłoby oszczędzić, gdyby powszechna była wiedza o tym, iż on się nie zmieni? Naprawdę wiele. Toksyk nigdy nie zmienia się pod wpływem miłości innych. On może się zmienić tylko wtedy, kiedy zrozumie, iż ma problem, a jest to możliwe najczęściej wtedy, kiedy czuje skutki swojego nieodpowiedniego zachowania. I to te negatywne.

Nie widzi problemu

Toksyk się nie zmieni, bo nie widzi problemu, nie rozumie, iż jego zachowanie jest nieodpowiednie. On uważa, iż to inni źle reagują.

Czerpie korzyści z tego, jak jest

Toksyk czerpie korzyści z Twojego złamania, z tego, iż czujesz się winna. Dlatego też będzie podtrzymywał mechanizmy, które mu to zapewniają.

Zmiana wymaga odpowiedzialności

A niestety toksyczna osoba nie chce jej brać. Odpowiedzialność jest właśnie tym, czego ona unika jak ognia.

Co się dzieje z Tobą, gdy próbujesz go ratować?

Naginanie się do toksyka jest nie tylko nieskuteczne, jest również zgubne dla Ciebie, dla osoby, która się na to decyduje, wierząc, iż w ten sposób zapewni sobie dobre życie. Nie, ona zamiast działać na swoją korzyść, robi dokładnie coś odwrotnego, niszczy siebie.

  • tracisz siebie kawałek po kawałku
  • Twoje potrzeby znikają
  • emocje są tłumione, zaczynasz żyć jak w szklanym słoiku,
  • granice się rozmywają
  • Twoja tożsamość zaczyna zależeć od jego nastroju

Jak zacząć odzyskiwać siebie?

Gdy dla kogoś się złamałaś, wyrzekłaś się swoich potrzeb i pragnień, powrót do siebie nie jest wtedy prosty. Na szczęście jest możliwy, można to zrobić krok po kroku, powoli, ale skutecznie. Oto droga, którą należałoby przejść.

Nazwij to, co się dzieje

Bez eufemizmów, bez „może przesadzam”. Wprost – jestem pod wpływem toksycznego manipulatora.

Zobacz, ile Cię to kosztuje

Pomyśl, ile to trwa, rzetelnie oceń, czy coś zmieniło się na lepsze? Na ile jesteś zdrowsza, milsza, bardziej zadowolona z życia, a na ile myślisz o sobie gorzej i czujesz się jak wypluta i przemielona przez życie?

Zacznij stawiać mikrogranice

Nie musisz od razu uciekać, czy robić wielkich rewolucji, zacznij od małych kroków. Od jednorazowego powiedzenia “nie”, zobaczysz, co się stanie. Im silniejsza będzie reakcja po drugiej stronie, tym problem jest większy niż można było się spodziewać.

Otwórz się na wsparcie

Przyjaciółka, terapeuta, grupa wsparcia – liczy się wszystko, co pozwoli Ci złapać dystans i pokaże Twoją sytuację z innej perspektywy.

Przygotuj się na opór

Toksyk nigdy nie oddaje kontroli bez walki. Ale to nie jest powód, by rezygnować z siebie, to jest właśnie argument za tym, żeby przede wszystkim zrozumieć, z czym masz do czynienia.

Toksyczne relacje: centrum wiedzy dla kobiet

Twoje życie jest Twoje

Gdy tkwisz przez lata w sieci, możesz z czasem przestać ją widzieć, sądzić, iż tak po prostu jest. Przestajesz doceniać swoje życie i wolną wolę. Wystarczy jednak jeden mały krok, by zauważyć jednak różnicę. Obserwacja tego, co się dzieje najczęściej daje jeszcze większy sygnał dotyczący tego, w jakiej relacji funkcjonowałaś.

To możliwe choćby po latach i choćby jeżeli uważasz, iż wszystko stracone. Połamana możesz się poskładać. Poczucie wartości się zrośnie, wolna wola na nowo wstanie z kolan, ślady pozostaną, nie mówię, iż nie. Jednak one pozostaną pamiątką po przeszłości i siłą, przypominającą, iż spokój i bezpieczeństwo nie oznacza chaosu i ciągłej walki.

Idź do oryginalnego materiału