Wyniki badań pokazują to, o czym nie chcemy mówić głośno. W kontekście naukowym. Przez pryzmat doświadczeń, my kobiety, rozprawiamy o tym ciągle. Dosłownie na każdym kroku. I tu warto wziąć oddech. Powoli go wypuścić. Bo zdanie, które za chwilę przeczytasz, jest mocne: najbardziej na świecie denerwują nas mężczyźni, którzy nie dorośli.
W rodzinie irytują nas bardziej niż dzieci. Bo dziecko można wychować. A dorosłego mężczyzny nie powinno się. Od dorosłego mężczyzny wymaga się, iż będzie dorosły. Właśnie. To zdanie jest prawdziwe. Ale to nie pozostało sedno.

Dlaczego dorosły mężczyzna reaguje jak dziecko?
Możemy się powkurzać, pogderać, wymienić listę wad. Ale ten temat jest znacznie ciekawszy niż nasza kobieca złość. Bo kryje się w nim pytanie, które zmienia wszystko:
Dlaczego dorosły mężczyzna reaguje jak dziecko?
I tu robi się naprawdę ciekawie. Bo tego w codziennych narzekaniach my, kobiety, nie widzimy.
Wyniki badań, które pokazują niewygodną prawdę
Naukowcy badają naprawdę wiele rzeczy. Czasem tak wiele, iż można odnieść wrażenie, iż przedmiotem badania może stać się absolutnie wszystko.
Na przykład, czy rozlanie kawy może pomóc w rozładowaniu złości. Po drugie, czy da się tak zmniejszyć wieżę Eiffla, aby zmienić klimat. Znany jest przypadek naukowca, który biegał po górach i zaawansowanymi narzędziami mierzył kąty. Badano też, czy jak swędzi nas po lewej stronie, to pomoże patrzenie w lustro i drapanie po prawej. To są autentyczne badania naukowe.
Tyle iż nie każde badanie odpowiada na pytania, które naprawdę mają znaczenie dla naszego codziennego życia. Są obszary istotniejsze. Jednym z nich są emocje — sposób, w jaki je rozpoznajemy, regulujemy i wyrażamy.
Dlaczego wiek nie gwarantuje dorosłości?
I znowu wracamy do sedna. Nauka nie daje nam prostego wzoru, w którym wiek automatycznie oznacza dojrzałość emocjonalną:
- nie zawsze mądrość przychodzi z wiekiem – choć brzmi to jak mem, jest to prawda,
- czasami wiek przychodzi sam – wybacz, musiałam dodać,
- wiele osób, nie tylko mężczyzn, nie dorasta wraz z wiekiem,
- niektórzy, i nie jest ich wcale mało, po prostu rosną i później często tyją,
- jesteśmy bardziej skłonni wydać 100 złotych na obiad w fast foodzie niż na mądrą książkę. I to niestety wiele mówi o nas, jako ludziach,
- wiele osób bardziej skupia się na bicepsie czy równej kredce nad okiem niż nad własnym życiem i przyszłością.
Dorosłość emocjonalna nie jest automatyczna. Nie przychodzi z PESEL-em, z metryką, czy z siłownią. I nie przychodzi sama. Trzeba ją wypracować.
Dlaczego mężczyźni denerwują kobiety bardziej niż dzieci?
Było takie badanie. I wyniki są druzgocące… dla mężczyzny, który nie dorósł.
W formie ankiety zapytano, kto denerwuje kobiety bardziej. I niestety często padło na mężczyznę, nie na dzieci…
Bo dziecko może nie rozumieć, nie przewidywać, żyć chwilą. Dorosły mężczyzna — nie powinien.
Gdy partner zachowuje się jak dziecko, kobieta zaczyna pełnić rolę rodzica. A to niszczy relację.
I wtedy pojawia się:
- przypominanie,
- kontrolowanie,
- organizowanie,
- pilnowanie,
- tłumaczenie,
- regulowanie emocji,
- „wychowywanie”.
A związek zaczyna przypominać układ rodzic–dziecko zamiast partner–partnerka.
Kiedy jeden dorosły przestaje brać odpowiedzialność za siebie, drugi zaczyna przejmować odpowiedzialność za niego.
Ten mechanizm opisuję dokładnie w alfabecie — każda litera to inny wzorzec niedojrzałości.
W rodzinie mężczyzna stojący na równi z dzieckiem nie staje się partnerem, który buduje relację z partnerką, staje się kolejną osobą, którą traktuje się jak dziecko.
- wiadomo bowiem, iż nie pomyśli,
- nie dopilnuje,
- zapomni,
- zareaguje impulsywnie,
- będzie egocentryczny,
- lekkomyślny,
- itd.
Taki niedojrzały mężczyzna może stosować szantaż, a choćby przemoc słowną, czy fizyczną. Wszystko z powodu lęku i braku kompetencji, w jaki sposób budować relacje.
Niestety przemoc w praktyce często zaczyna się właśnie od niedojrzałości. Męska złość (G jak gniew) w takim wydaniu nie jest zwykłą emocją, jest brakiem umiejętności panowania nad sobą i brakiem narzędzi do kontroli.
Warto to jasno zaznaczyć w tym miejscu: trudności z regulacją emocji mogą sprzyjać impulsywnym lub agresywnym reakcjom, ale nie są usprawiedliwieniem przemocy. Przemoc jest wyborem i odpowiedzialność za jej stosowanie ponosi osoba, która ją stosuje.
Jednak ważniejsze jest teraz to, żeby iść dalej. Bo tu właśnie jest największy problem. My kobiety, gdy widzimy niedojrzałość, często włączamy mechanizm opiekuńczy. Jesteśmy R jak Ratowniczki. Nie z zawodu, z doświadczenia. Zaczynamy wychowywać! I to nasz chyba największy błąd.
Kobieta nie powinna wychowywać dorosłego mężczyzny
Kobieta często dziecko wychowuje sama. Powinna razem z mężczyzną.
Niestety często nie może. Bo niekiedy mężczyzna sam zatrzymał się na etapie dziecka.
Kobieta natomiast nie jest od tego, aby regulować czyjeś emocje. A właśnie tego niedojrzały mężczyzna wymaga, choć nie wie, iż to robi. To nie żart, to przykra rzeczywistość. Tak to właśnie wygląda.
Wychowanie dzieci wymaga dwóch dorosłych.
Kobiety właśnie na to często narzekają, iż mąż, partner to trzecie dziecko. Gdy trzeba “wychowywać partnera”, relacja na tym traci. Zdecydowanie i nie ma znaczenia, jak zachowa się mężczyzna.
- Jeśli partner się podda, bardzo prawdopodobne, iż stanie się “kimś niżej”, co docelowo sprawi, iż kobieta straci szacunek do niego.
- Jeśli natomiast nie podda się procesowi “uświadamiania”, to relacja będzie stała w miejscu, a kobieta straci poczucie bezpieczeństwa i nadzieję, iż jeszcze będzie dobrze.
Sytuacja patowa? No nie. Jest trzecia droga
Kobieta nie powinna wychowywać mężczyzny.
Nie jest od tego. To jasne. To już ustaliliśmy.
Ale jest też inna droga, gdy kobieta spotyka niedojrzałego mężczyznę.
Trudniejsza, ale dająca szansę lepiej zrozumieć mechanizm i sprawdzić, czy w tej relacji rzeczywiście możliwa jest zmiana.
Ta droga prowadzi przez pokazanie. Wyostrzenie. Włożenie mechanizmu pod mikroskop. Wtedy mamy werdykt. Niedojrzałość istnieje, bo proces dorastania przebiegał fizycznie, ale nie na gruncie emocjonalnym. I od świadomości, z czym mamy do czynienia, zaczyna się zmiana.
Najpierw trzeba zobaczyć i nazwać.
Niedojrzałość od A do Z
Dlatego stworzyłam alfabet. Bo niedojrzałość ma swoje litery. Swoje wzorce i typowe mechanizmy.
Alfabet pokazuje:
- najważniejsze wzorce niedojrzałych zachowań,
- każdy mechanizm osobno,
- historie kobiet, które to przeżyły,
- lustro, w którym mężczyźni mogą się przejrzeć.
A potem, razem, można to lustro rozbić. Nie wierząc w przesąd o latach nieszczęść. Najpierw zobaczyć, później rozbić skostniały mechanizm i skleić lustro/życie na nowo. W mozaikę. W coś mniej perfekcyjnego, ale prawdziwego. Nierzadko dużo piękniejszego.
Nie mamy już jednego ładnego obrazu. Ale kilka. Załamania i miejsca pęknięcia, które pamiętają historię i chronią przed powtórką.
Bo mozaika to nowa całość, ale jednak inna niż gładka i “oczywista”. Jest jak dojrzałość. Buduje się ją przez doświadczenie. I przez wiedzę…
Chcesz poznać litery niedojrzałości?
Jeśli ten tekst był dla Ciebie trudny, ale prawdziwy, Alfabet jest jego pełniejszą wersją.
Nie daje prostych odpowiedzi. Daje coś innego, możliwość przyjrzenia się temu, co przez lata mogło pozostawać niewidoczne.
Alfabet mężczyzny, który nie dorósł
To nie jest prosta lektura.
Dostajesz do ręki mikroskop. Patrzysz z bliska. Bez upiększania. Bez zasłaniania tego, co niewygodne.
Razem ze mną sprawdzasz, co naprawdę znajduje się pod powierzchnią.
Dlaczego Alfabet?
Bo zaczynamy od początku.
Od A jak aspiracje.
A może ambicje?
Jest tu wiele historii i gęstych metafor. Nie są tylko ozdobnikami. Mają coś pokazać.
To trochę jak rozbieranie cebuli warstwa po warstwie. Można przy tym siekać i płakać. Można też zatrzymać się na chwilę i przyjrzeć każdej warstwie z bliska.
To właśnie robię.
W wersji mrocznej.
Momentami ciężkiej.
Bez omijania tego, co niewygodne.
Bo taki jest pierwszy alfabet.
Aż po Z.
Jednak Ż jest już inne.
I tutaj zdradzę, co będzie dalej.
Będzie też nowy alfabet. Ten, który zbuduje dorosłość. Jej i jego też
Ale o tym — nie teraz.
Jeśli chcesz zobaczyć wszystkie litery niedojrzałości:


