Dostał Złotą Malinę, więc zaczął reżyserować

filmweb.pl 6 dni temu
Zdjęcie: Jessie Eisenberg zdradza, że zaczął reżyserować, bo dostał Złotą Malinę


"Prawdziwy ból" Jesse'ego Eisenberga zdobył nominację do Oscara za najlepszy scenariusz i przyniósł statuetkę Kieranowi Culkinowi. Teraz Eisenberg wraca jako reżyser z filmem "Debiut". W nowym wywiadzie przyznał, iż to porażka widowiska "Batman v Superman: Świt sprawiedliwości" popchnęła go za kamerę.

Jesse Eisenberg zdradza, co przyciągnęło go do reżyserii




Dużą rolę odegrał tu strach. Nie mogłem dostać ról w filmach studyjnych, bo dostałem Złotą Malinę za film o Batmanie. I widziałem już, dokąd to zmierza..., przyznał Jesse Eisenberg podczas spotkania z widzami BFI London Film Festival.

Aktor wystąpił jako Lex Luthor w widowisku "Batman v Superman: Świt sprawiedliwości" (2016) – jego rola nie spotkała się jednak z ciepłym odbiorem widowni. Film Zacka Snydera zdobył cztery Złote Maliny, w tym jedną właśnie dla Eisenberga, którego uznano za "najgorszego aktora drugoplanowego". Aktor twierdzi, iż utrudniło mu to dalszą karierę.

Przemysł mówi ci, czego od ciebie chce. I przemysł ewidentnie nie chciał, żebym grał w filmie superbohaterskim. jeżeli jesteś bystry i samoświadomy, gwałtownie się tego uczysz. To nieodnoszący sukcesów aktor mówi "nie, chcę być w kolejnych takich filmach". Ale to się nie uda: nie chcą cię tam i nie daliby ci Złotej Maliny, gdyby było inaczej. To nagroda za złe aktorstwo, wyjaśnił Eisenberg.

Kiedy jesteś aktorem, nieustannie panikujesz, czy idziesz w górę czy w dół, dodał.

Uznałem więc, iż muszę zacząć reżyserować. Dlatego zacząłem samemu pisać, żeby utrzymać karierę, przyznał Eisenberg.

"Debiut" – zwiastun





Mona odkąd pamięta jest panią domu, żoną i matką. Kropka. Na jej własne ambicje, plany i marzenia nigdy nie było miejsca ani czasu. Teraz, gdy dzieci dorosły, a mąż poświęca się karierze, Mona postanawia zaskoczyć wszystkich i zrealizować swoje wielkie marzenie: zagrać w teatrze. Gdy udaje jej się zdobyć rolę w lokalnym teatrze, ekscentryczny reżyser nie ukrywa, iż wybrał ją nie ze względu na oszałamiający talent, którego nie posiada, ale dlatego, iż była jedyną kandydatką. Mona wpada w szalony wir teatralnego życia, próbując odnaleźć się w tej kolorowej ekipie. Choć wydaje się, iż pasuje tu jak pięść do nosa, to niedługo zacznie traktować teatralną trupę jak własną rodzinę. Ale jak wiadomo z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach…
Idź do oryginalnego materiału