Eksperymentalne oblicze RPA część #56: Dumama

nowamuzyka.pl 3 godzin temu

Pierwszy raz poznałem twórczość Dumamy na wspólnym jej wydawnictwie z Kechou „Buffering juju” z 2020 roku. Kolejny raz miał miejsce przy okazji opisywania płyty południowoafrykańskiego puzonisty, wokalisty, kompozytora, artysty wizualnego i multiinstrumentalisty Malcolma Jiyane’a Tree-O „True Story” w 2024 roku.

Dumama

W swojej twórczości zajmuje się dekonstrukcją i krytyką archaicznych form wyrazu w kulturze dźwiękowej i performatywnej Afryki Południowej oraz całej Afryki. Eksperymentuje pomiędzy tradycyjną kulturą oralną a futurystyczną. W kompozycjach wykorzystuje głównie głos, uHadi (tradycyjny instrument smyczkowy ludu Xhosa), pętle wokalne z efektami na żywo, nagrania terenowe i wszelakie dźwiękowe zniekształcenia. Studiowała także u słynnego mistrza gry na instrumentach smyczkowych, kompozytora i wokalisty dr Madosiniego Lathoziego.

Dumama nie jest absolutnie żadną nowicjuszką, ma w swoim portfolio mnóstwo zrealizowanych i przeróżnych projektów przedstawianych w różnych częściach świata. Jako absolwentka programu „One Beat” (2018) odbyła sześciotygodniową trasę po wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, komponując i wykonując wspólne przedsięwzięcia artystyczne. Prace te stanowiły odpowiedź na płytę „Voyager Golden Record” agencji NASA, widzianą przez pryzmat kultury cyfrowej i światowego folkloru.

Jej praktyka w dziedzinie sztuki dźwiękowej obejmuje wirtualne dzieła teatralne, takie jak „Another Kind”, które było częścią National Arts Festival w RPA (2021). Z kolei wraz z Jessicą Korp i Refuge Worldwide kierowała również projektem podcastowym „State(s) Capture(d) Mixtape(s)”, w ramach którego odkrywały dźwiękowe światy Etiopii i RPA przez pryzmat piosenek kobiet i dzieci. Była również kuratorką instalacji i pracy dźwiękowej zatytułowanej „Black Post Box” w ramach Oyoun KulturNeudenken. Jej sześciotygodniowa, samodzielnie prowadzona rezydencja badawcza „ancestral body noise”, zrealizowana we współpracy z Oyoun Berlin, miała swoją premierę na festiwalu „Emobodied Temporalities” jako interwencja w formie warsztatów performatywnych.

W maju tego roku poetka dźwiękowa, kompozytorka i producentka Gugulethu Duma (aka Dumama) opublikowała swój pierwszy solowy album zatytułowany „Towards An Expanse”. Praca nad płytą rozpoczęła się w 2019 roku w nowojorskim Figure 8 Studios pod czułym okiem Shahzada Ismaily’ego. Ale od tamtego momentu upłynęło sporo czasu i materiał mocno ewoluował. Należy też podkreślić, iż od początku do końca cały proces koordynował także Andrew Curnow z Mushroom Hour z siedzibą w RPA, zanim trafił do brytyjskiej wytwórni Soundway Records.

Nagrania powstały w Port Alfred i Kapsztadzie, a wstępne – jak wspomniałem wyżej – utwory zrealizowano w Nowym Jorku, a następnie dopracowano je w Berlinie, a ukończono w Johannesburgu, gdzie muzyk i producent Nandi Ndlovu na nowo zinterpretował kompozycje z Nowego Jorku wraz z Dumamą podczas trzytygodniowych warsztatów produkcyjnych, w ramach których Ndlovu samplował i aranżował na nowo nagrania z Nowego Jorku, dodając różne elementy elektroniczne (perkusję, instrumenty perkusyjne i linie basowe), nagrywając dodatkowych muzyków na żywo oraz realizując rozbudowaną produkcję wokalną pod kierunkiem Diona Montiego z Mushroom Hour. I ten cały zawiły, gęsty, rozciągnięty w czasie proces nie przeistoczył się w przeprodukowaną magmę, a wręcz przeciwnie – w fascynującą podróż dźwiękową.

„Towards an Expanse” jest swoistym dialogiem między artystką, a jej przodkami, a dokładnie takimi głosami jak Miriam Makeba, Busi Mhlongo, Princess Magogo, Madosini oraz psychoakustyką południowoafrykańskiej tradycji jako ponadczasowej technologii. Już w otwierającej minimalistycznej kompozycji „Layer After Layer” doznajemy niezwykłej wrażliwości Dumamy, głębi przekazu i jej przepięknej barwy głosu. To delikatne unoszenie się na styku piosenki, ambientu i eksperymentu dźwiękowego. „Indalo” pulsuje już linią basową, słychać perkusję, znakomity saksofon i m.in. śpiew w ojczystym dialekcie. Wszystko bliżej improwizacji jazzowej z elektroniką. Unosi się tu poetyka znana z płyt wydawanych przez Mushroom Hour.

„No Abiding City” zasyca na całego w gęste warstwy produkcji, gdzieś na przecięciu future folku, elementów hip-hopu i nieustannych poszukiwań dźwiękowych. Zmultiplikowane partie wiolonczeli w „Tumbled Out (Digital Only)” absolutnie hipnotyzują, po czym opadają do poziomu oszczędnego elektronicznego oddechu, nagrań terenowych i mieszanego śpiewu w języku ojczystym i angielskim. Gdyby szukać wspólnego echa to wskazałbym z jednej strony na Lucrecię Dalt, Moor Mother, Saula Williamsa czy Juanę Molinę, a z drugiej – na aurę roztaczaną przez International Anthem. Potraktowany efektem oktawowym spoken word Dumamy w „Rising Falling” slalomuje między różnymi formami wokalnymi na tle left-field electronics, przechodząc do fascynującej miniatury „The Bridge” łapiąc synergię z tym, co robi Carlos Niño.

Każda kolejna kompozycja zaskakuje nieprzewidywalnością, co tylko potwierdza „Mama Carries” – ileż tu przemyślanych składowych i nieoczywistych brzmień z wykorzystaniem instrumentów, syntezatorów, głosów. Brudne, zniekształcone, poszarpane płaty dźwiękowe z pogranicza post-punka, noise rocka i eksperymentu (jakiego?) w „Eating The Other” rozrywają rzeczywistość. Z tego pozornego chaosu wyłania się nieoczekiwanie granie bliższe jazzowej scenie brytyjskiej z domieszką gospelowych wokali Dumamy. Medytacyjny charakter „What Did The Rain Say?” z saksofonowymi repetycjami dryfuje ku syntezatorowych, trochę ejtisowych konstrukcji dźwiękowych, ale wciąż w oparciu o nowoczesną hałdę eksperymentów. Oszczędna, poruszająca pieśń „Tulip” z organową pulsacją stanowi codę, choć w cyfrowym wydaniu płyty całość domyka utwór „Layer After Layer” w wersji Diona Montiego. I to jest taki balsam dla zmysłów, który mógłby trwać i trwać.

„Towards an Expanse” jest zakorzeniony w czarnej ontologicznej wizji czasu cyklicznego, na zasadzie: gdzie jesteśmy – tu, tam, nigdzie i wszędzie. To również płyta o żałobie, miłości, przynależności i śmierci. To album o niezwykle głębokim duchowym impulsie z zamaszystą refleksją nad własnym dziedzictwem, przeszłością i tym, co mamy obecnie. Płyta o wielu zaskakujących zwrotach stylistycznych, olśniewająca świeżością, odwagą i bezkompromisowością, ale pozostająca w kręgu spójności, choćby kiedy mamy spiritual jazzową narrację, a chwilę później awangardowo-noise’owy zgrzyt. Na tym etapie trudno sobie wyobrazić jak zabrzmi następne wydawnictwo Dumamy. „Towards an Expanse” wypycha w końcu blokadę trzymającą w ryzach wielopoziomowy i wieloletni proces artystki, by dać wybrzmieć tym wyjątkowym pieśniom.

Soundway Records | maj 2026

Strona Dumama: https://www.dumamamusic.com/

Soundway Records: http://www.soundwayrecords.com/

FB: https://www.facebook.com/SoundwayRecords/

Idź do oryginalnego materiału