Wojna na Bliskim Wschodzie trwa. Faktem jest też to, iż niektóre pociski odwetowe Irańczyków poleciały w kierunku Dubaju. Na szczęście większość z nich została przechwycona, ale odłamki spowodowały pożary. Zniszczenia na pewno było widać w jednym z hoteli na słynnej "Palmie".
Influencerzy zachwyceni Dubajem. Są zastraszani?
Dubaj jednak od dawna promuje się jako miasto pełne przepychu i bezpieczne: idealne dla biznesmenów czy influencerów. Jest ich tam naprawdę dużo. choćby z Polski na stałe chce tam osiąść Lil Masti. Na wakacje natomiast poleciała słynna Andziaks z mężem Luką i dziećmi. Od pewnego czasu pomieszkuje w Dubaju również Marcelina Zawadzka.
"Z jednej strony można czuć strach z powodu sytuacji, ale z drugiej strony system obrony ZEA jest imponujący. I widząc to, jak działa, można poczuć się bezpiecznie, pomimo zagrożeń" – pisze na Instagramie Lil Masti. A takich treści jest zdecydowanie więcej.
Można odnieść choćby wrażenie, iż influencerzy w Dubaju publikują niemal identyczne filmy. Na przykład na Tik-Toku powstał choćby taki trend. "Mieszkasz w Dubaju? Nie boisz się?" – czytamy w opisie, po czym na ekranach ukazują się władcy Dubaju i dopisek: "Nie bo wiemy, kto nas chroni".
Obserwatorzy zaczęli coś podejrzewać. "Czy dubajscy influencerzy są opłacani przez rząd za pozytywną reklamę?"; "Ludzie są opłacani za publikowanie tych treści?" – pojawiły się komentarze. Influencerzy jednak temu zaprzeczają i odpierają zarzuty: "Nikt mi nie mówi, co mam publikować".
Nagrania wychwalające Dubaj podbijają dziś media społecznościowe. Są oczywiście też tacy, którzy mówią o niepokoju, hukach i trzęsących się oknach podczas zestrzeliwania rakiet. Jest ich jednak bardzo mało – to po pierwsze.
Influencerzy w Dubaju dostali zakaz publikowania innych treści?
A po drugie niektóre osoby po chwili decydują się na usunięcie tych obrazków. Na przykład zrobiła tak niemiecka aktorka Natalie Bleicher-Woth. "Nie wiem, co mi wolno mówić, a co nie. Dlatego usunęłam niektóre rzeczy" – napisała. Inna niemiecka influencerka Zara Secret też zasugerowała coś podobnego: "Nie mamy pozwolenia na publikowanie czegokolwiek. Musiałam usunąć".
Od Prokuratury Generalnej i władz Dubaju faktycznie pojawiło się oświadczenie ostrzegawcze przed rozpowszechnianiem plotek i informacji z nieznanych źródeł w mediach społecznościowych. Wiadomości, które wrzucają, muszą pochodzić z... oficjalnych kanałów. W innym wypadku mogą zostać oskarżeni o przestępstwo i zapłacić srogą karę.



