Miller poddała się liftingowi tygrysiemu. Gojdź grzmi o "głupim trendzie" i mówi o konsekwencjach

gazeta.pl 11 godzin temu
Monika Miller zdecydowała się poddać zabiegowi medycyny estetycznej - wybrała lifting tygrysi. Krzysztof Gojdź w rozmowie z Plotkiem przyznał, iż nie był to dobry pomysł.
Monika Miller jest wnuczką byłego premiera Leszka Millera i od lat bryluje w polskim show-biznesie. Dziś możemy ją oglądać w serialu "Gliniarze", a niedawno wzięła udział w programie "Królowe przetrwania". Celebrytka poinformowała fanów, iż poddała się liftingowi tygrysiemu. W rozmowie z Plotkiem lekarz medycyny estetycznej Krzysztof Gojdź ocenił decyzję Miller. Nie ukrywa, iż to nie było dobre posunięcie, a prawdopodobnie wynik obecnej mody i trendów estetycznych.


REKLAMA


Zobacz wideo Schreiber przeszła przemianę od "Top Model". Gojdź mówi wprost


Monika Miller chwali się liftingiem w sieci. Krzysztof Gojdź przestrzega
Monika Miller efektami liftingu pochwaliła się w sieci i nie kryła zachwytu.Krzysztof Gojdź, delikatnie mówiąc, nie jest już tak entuzjastycznie nastawiony do tego zabiegu i przed nim przestrzega. - Coraz częściej w mediach społecznościowych pojawia się tzw. "tygrysi lifting". Brzmi spektakularnie, wygląda efektownie na krótkich filmikach… ale w rzeczywistości to kolejny modny, ale głupi trend estetyczny, który bywa przedstawiany w sposób mocno wprowadzający w błąd - ostrzega ekspert.
W dalszej części rozmowy Gojdź wyjaśnił, na czym polega ten zabieg. - Najczęściej jest to chirurgiczne nacięcie skóry w okolicy skroni i podciągnięcie odpowiednich powięzi mięśniowych, które mają spowodować uniesienie brwi oraz górnego i środkowego piętra twarzy - "podnieść" policzki, linię żuchwy czy okolice oczu. Na nagraniach widać natychmiastowy efekt - twarz wydaje się napięta, "uniesiona" bardziej wyrzeźbiona. Problem w tym, iż te efekty są zwykle krótkotrwałe - podkreślił.
Po kilku tygodniach lub co najwyżej miesiącach twarz wraca do swojego wyglądu przed zabiegiem. Nie jest to trwała metoda liftingu, nie zatrzymuje procesów starzenia i w praktyce wymagałaby regularnego powtarzania, aby utrzymać widoczny efekt
- wyjaśnia nam specjalista.


Krzysztof Gojdź mówi o niepożądanych efektach ubocznych zabiegu
Ekspert zauważa, iż problemem jest to, iż zabiegi wykonywane są przez nieodpowiednie wykwalifikowane osoby. - Jeszcze większy problem pojawia się wtedy, gdy takie zabiegi są wykonywane lub promowane przez osoby niebędące lekarzami medycyny czy chirurgami plastycznymi, np. przez dentystów. Intensywna manipulacja tkankami twarzy, szczególnie w okolicach naczyń i nerwów, wykonywana bez odpowiedniej wiedzy medycznej i doświadczenia, może prowadzić do trwałych uszkodzeń tkanek, nerwów czy unaczynienia skóry - wyjaśnia Gojdź.


Moda na szybkie "cudowne liftingi" w internecie niestety często wygrywa z rzetelną wiedzą medyczną. Dlatego warto zachować zdrowy rozsądek i krytycznie podchodzić do trendów, które obiecują spektakularne efekty w kilka minut
- stwierdził. Zaapelował, by wszelkie zabiegi estetyczne konsultować z lekarzem medycyny lub chirurgiem plastycznym. - Oceni wskazania, przeciwwskazania i realne możliwości poprawy wyglądu. Internetowe trendy przemijają. Zdrowie i bezpieczeństwo powinny być zawsze na pierwszym miejscu - skwitował w rozmowie z Plotkiem Gojdź.
Idź do oryginalnego materiału