
Są noce, które zaczynają się jak sen, a kończą jak opowieść, której nie sposób zapomnieć.
W świecie pełnym luster, cieni i półmroku pojawia się ona — maska. Ukrywa twarz, ale paradoksalnie odsłania znacznie więcej. Tajemnicę. Pragnienie. Marzenie. To, czego za dnia nie mamy odwagi wypowiedzieć.
Ta sesja jest jak wejście za kulisy starej paryskiej opery. Jak chwila, w której ciężka kurtyna rozsuwa się powoli, a z mroku wyłania się historia o pięknie, samotności i miłości, która nie zna granic czasu.
Jest w niej coś z „Upiora w operze” — romantyczna ciemność, teatralny dramatyzm i ta niezwykła aura człowieka ukrytego za maską. Maska nie jest tutaj tylko ozdobą. Staje się częścią opowieści. Drugą twarzą. Sekretem, który można pokazać światu tylko na chwilę.
A gdzieś pomiędzy francuskim szykiem, antycznym pięknem i teatralną scenografią rodzi się nasz własny bal masek — trochę melancholijny, trochę zmysłowy, a przede wszystkim pełen niedopowiedzeń.
Bo może każda z nas ma swoją maskę.
Tę, którą zakłada, kiedy świat patrzy.
I tę drugą — prawdziwą — którą pokazuje tylko wtedy, gdy zapada zmrok.
Chciałyśmy zatrzymać właśnie tę chwilę. Ten moment pomiędzy jawą a snem, pomiędzy kobietą a postacią z opowieści, pomiędzy teraźniejszością a światem, który mógłby istnieć gdzieś w dawnej, paryskiej operze.
Z ogromną wdzięcznością dziękujemy Beletage Studio za niezwykłą przestrzeń, która stała się sceną dla tej historii.
A Hensior Noir — za to, iż potrafiła uchwycić nie tylko maski, ale również to, co kryje się za nimi. Za światło, cień, emocje i kadry, które mają w sobie coś z zatrzymanego spektaklu.
Kurtyna opada.
Światła gasną.
Maski pozostają.
A historia… być może dopiero się zaczyna.
Le bal des masques.
Bal, na którym nikt nie jest do końca tym, za kogo się podaje.





Studio: Beletage Studio
Zdjęcia: Hensior Noir
Jak się Wam podoba ta nasza historia?
Anrika i szafa gra







