REKLAMA
Zobacz wideo
Doda zawiodła się na spotkaniu z Rozenek w Sejmie? "Ona wszędzie lata z tymi kamerami"
Tak Mejza potraktował dziennikarkę w Sejmie. Niebywałe, jak się zachował- Nie miał pan z tyłu głowy, iż może kogoś zabić, jeżdżąc 200 km na godzinę? - spytała Justyna Dobrosz-Oracz Łukasza Mejzę. Wtedy polityk wyciągnął telefon i zaczął ją nagrywać, nie odpowiadając na pytanie. - Szanowni państwo, to jest pani Justyna Dobrosz-Oracz z "Gazety Wyborczej" (dziennikarka pracowała w "Gazecie Wyborczej" do 2024 roku - przyp.red.). Pani Justyno, ja rozumiem, iż dla pani sprawy kierowców są bardzo ważne, dlatego cieszę się, iż zapytała pani Donalda Tuska, dlaczego jechał w terenie zabudowanym i przekroczył prędkość o ponad 50 km na godzinę - powiedział Mejza, nawiązując do zdarzeń z 2021 roku, gdy premier stracił prawo jazdy.Na tym jednak się nie skończyło. Gdy Justyna Dobrosz-Oracz stwierdziła, iż premier przeprosił za swoją jazdę, a Mejza wielokrotnie łamał przepisy, polityk wypalił: - Ja też przeprosiłem. Przypominam, iż ja przekroczyłem prędkość na drodze szybkiego ruchu, dlatego rozróżnijmy to, co zrobił Donald Tusk, czyli przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym, od prędkości na S3. To po pierwsze. Po drugie, bardzo proszę, o ile liczy się pani ze sprawami kierowców, proszę zapytać Donalda Tuska o ceny benzyny - powiedział. - Ma pan odwagę cywilną przeprosić ludzi, którzy byli na tej drodze? - spytała na koniec dziennikarka, ale nie doczekała się odpowiedzi.Justyna Dobrosz-Oracz zareagowała na zachowanie polityka. To napisała na FacebookuKilka godzin po tej sytuacji Justyna Dobrosz-Oracz dodała post na swoim profilu facebookowym. Zwróciła uwagę na powtarzające się zachowanie polityków wobec dziennikarzy, nie wskazując nikogo po nazwisku. "Przemoc słowna wobec dziennikarzy narasta. Zatrzymać ją może już tylko opinia publiczna. Można się z kimś zgadzać lub nie. Ale cicha zgoda na dehumanizowanie to droga w jedną stronę. Prowadzi do bezkarności silnych. To dla państwa wtaczam ten kamień" - napisała.Warto dodać, iż Łukasz Mejza nie był pierwszym politykiem, z którym starła się Justyna Dobrosz-Oracz. W grudniu 2025 roku, gdy zadawała pytania senatorowi PiS Wojciechowi Skurkiewiczowi, doszło do gorszących scen. - Niech pani nie zachowuje się, jakby miała pani orzeszek w głowie, a nie mózg - powiedział polityk. Skurkiewicz w pewnym momencie wyciągnął też dłoń w stronę dziennikarki, usiłując wyłączyć jej mikrofon. Dobrosz-Oracz natychmiast zareagowała, prosząc senatora, aby jej nie dotykał. - Pani przegina teraz - usłyszała od Skurkiewicza.
Jednak nie tylko Justyna Dobrosz-Oracz ma na swoim koncie nieprzyjemne doświadczenia w rozmowie z politykami. 23 marca dziennikarz TVN24 oburzył swoim pytaniem prezydenta Karola Nawrockiego. - Czy panu nie przeszkadza zażyłość Orbana z Putinem? - zapytał Mateusz Półchłopek po zakończeniu konferencji w Przemyślu. Wtedy Karol Nawrocki z trudem pohamował emocje. Wycelował palcem w dziennikarza i zwrócił się do niego podniesionym głosem, nie opuszczając przy tym dłoni.- O co pan chce spytać? Pan nie słuchał konferencji prasowej? Pan nie słuchał, co ja myślę o Władimirze Putinie, panie redaktorze? Zrobiliście materiały, iż mnie ściga Putin? Pan redaktor się ogarnie i słucha, co mówi prezydent Polski - grzmiał. Na tym jednak nie koniec. - Mówię do pana, panie redaktorze. Władimir Putin to zbrodniarz, rozumie pan redaktor? Do widzenia - powiedział Nawrocki podniesionym głosem i odszedł szybkim krokiem. Więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ. Niewykluczone, iż również to zdarzenie miała na myśli Justyna Dobrosz-Oracz, zamieszczając swój wpis.






