Zanim dziecko pójdzie na pierwszy koncert, zanim zapamięta tytuł ulubionej piosenki i zanim samo zaśpiewa refren, muzyka jest już obecna w jego życiu. Kołysanka przed snem, rytmiczne bujanie na kolanach, stukanie łyżką w garnek i radosny pisk po każdym uderzeniu to pierwsze muzyczne doświadczenia, często zupełnie niezauważane przez dorosłych. Jak wykorzystać ten naturalny zapał i sprawić, żeby muzyka stała się dla malucha codzienną przyjemnością, a nie kolejnym zadaniem do odhaczenia?
Muzyka zaczyna się od głosu rodzica
Pierwszym instrumentem, który niemowlę poznaje, jest ludzki głos. Nie musi należeć do zawodowego śpiewaka. Dziecko nie ocenia czystości dźwięków, tylko reaguje na znajomą barwę, melodię i spokój, który płynie z powtarzanej co wieczór kołysanki. Polska tradycja jest pod tym względem wyjątkowo bogata. Ludowe kołysanki, rymowanki z pokazywaniem i wyliczanki przechodzą z pokolenia na pokolenie właśnie dlatego, iż są proste, rytmiczne i łatwo je zapamiętać.
Wspólne śpiewanie ma jeszcze jedną zaletę. Pozwala maluchowi osłuchać się z rytmem języka, z akcentami i powtórzeniami. Gdy dziecko po raz setny słyszy tę samą piosenkę, zaczyna przewidywać, co będzie dalej, czeka na ulubiony fragment i reaguje uśmiechem albo ruchem. To pierwsza, bardzo prosta forma muzycznego uczestnictwa.
Rytm, który dziecko czuje całym ciałem
Małe dzieci nie słuchają muzyki w bezruchu. Kołyszą się, podskakują na kolanach rodzica, machają rękami i tupią. Dla nich rytm to coś, co czuje się całym ciałem, a nie tylko słyszy. Dlatego tak dobrze sprawdzają się zabawy, w których muzyka łączy się z ruchem: bujanie w rytm piosenki, klaskanie, wspólny taniec po pokoju czy maszerowanie do bębenka.
Warto przy tym sięgać po różną muzykę. Piosenki dla dzieci mają swoje miejsce, ale maluch z równym zainteresowaniem posłucha jazzu, muzyki klasycznej, folku czy ulubionej płyty rodziców. Dziecięcy gust dopiero się kształtuje, a im więcej brzmień pozna w pierwszych latach, tym bogatszy będzie jego muzyczny świat.
Pierwsze instrumenty, czyli domowa orkiestra
Gdy maluch zaczyna świadomie chwytać przedmioty, gwałtownie odkrywa, iż sam może wywołać dźwięk. Potrząśnięcie, uderzenie, przesunięcie ręką i nagle coś gra. Ta zależność między ruchem a brzmieniem zachwyca dzieci i potrafi zająć je na długo. Grzechotki, marakasy, tamburyn, bębenek czy cymbałki to instrumenty, które nie wymagają żadnej techniki, a dają natychmiastowy efekt.
Szczególnie lubiane są drewniane instrumenty dla dzieci. Drewno ma ciepłe, przyjemne w dotyku wykończenie, a dźwięk takich instrumentów jest zwykle łagodniejszy niż w zabawkach elektronicznych. Drewniane cymbałki, kastaniety, tarka czy bębenek pozwalają dziecku samodzielnie szukać brzmień, porównywać wysokie i niskie dźwięki, grać cicho i głośno. To prawdziwe instrumenty w małej skali, a nie przyciski odtwarzające gotową melodię.
Instrumenty dopasowane do małych rąk
Wybierając instrument dla malucha, dobrze myśleć o tym, co dziecko już potrafi. Kilkumiesięczne niemowlę najlepiej poradzi sobie z czymś, co łatwo złapać i czym wystarczy potrząsnąć. Starszy maluch, który pewnie siedzi i sięga obiema rękami, chętnie postuka w bębenek pałeczką albo przesunie dłonią po płytkach cymbałków. Dla takich dzieci powstają zabawki muzyczne dla rocznego dziecka, projektowane z myślą o małych dłoniach i pierwszych, jeszcze niezgrabnych ruchach.
Przy zakupie warto sprawdzić oznaczenie wieku podane przez producenta i to, czy instrument nie ma drobnych elementów, które mogłyby się odłączyć. Dobrze też zwrócić uwagę na głośność. Zabawka, która gra bardzo głośno, gwałtownie męczy zarówno dziecko, jak i dorosłych, a instrument akustyczny pozwala maluchowi samemu decydować o natężeniu dźwięku.
Koncerty dla najmłodszych, czyli kultura od pierwszych miesięcy
Muzyka na żywo robi na dzieciach ogromne wrażenie. Wiele filharmonii, domów kultury i bibliotek organizuje koncerty dla najmłodszych, często dla dzieci od pierwszych miesięcy życia. Na takich wydarzeniach nikt nie oczekuje ciszy i bezruchu. Dzieci mogą raczkować, tańczyć, reagować na dźwięki i z bliska oglądać instrumenty, a muzycy dobierają repertuar i głośność do wrażliwych uszu.
Takie wyjście to także okazja dla rodziców, żeby razem z dzieckiem pobyć w świecie kultury, zamiast odkładać go na później. Pierwszy kontakt z orkiestrą, skrzypcami czy wiolonczelą słyszanymi na żywo zostaje w pamięci na długo i często staje się początkiem rodzinnej tradycji.
Muzykowanie razem, bez zamieniania zabawy w lekcję
W domowym muzykowaniu najważniejsza jest swoboda. Nie chodzi o to, żeby roczniak grał czysto albo trzymał rytm. Chodzi o euforia z dźwięku, wspólne śpiewanie i ciekawość. Dorosły może zaproponować prostą zabawę: grajmy cicho, a teraz głośno, szybko, a teraz wolno, a potem niech dziecko przejmie rolę dyrygenta. Takie chwile uczą słuchania, naprzemienności i współpracy, choć dla malucha są po prostu świetną zabawą.
Instrumenty dla dzieci, także drewniane, można znaleźć w sklepach z zabawkami, które dzielą ofertę według wieku i rodzaju zabawy, jak polski sklep KAMAR Zabawki. Łatwiej wtedy dobrać coś, co odpowiada aktualnym możliwościom malucha, a dostawa bez opłat i 30 dni na zwrot pozwalają spokojnie sprawdzić, czy nowy instrument przypadnie mu do gustu.
Muzyka nie potrzebuje specjalnych warunków ani dużych wydatków. Wystarczy głos, kilka prostych instrumentów i odrobina czasu. Dziecko, które od pierwszych miesięcy słyszy kołysanki, tańczy w kuchni i stuka w bębenek, nie musi zostać muzykiem, żeby na całe życie zachować przyjemność ze słuchania i tworzenia dźwięków.

















