Dzień dobereł.
Wszyscy mówią o jednym: Peter Jackson i Warner Bros negocjują z Tolkien Estate w sprawie adaptacji „Silmarillionu”.
Opinie są podzielone.
Z jednej strony mamy fanów, którzy wierzą po prostu w Jacksona i trzymają za niego kciuki. Z drugiej nie brakuje zawiedzionych, głównie za sprawą „Pierścieni Władzy” z Amazona. Ale najsmutniejszy w tym wszystkim są głosy, iż kiedyś to były czasy, a teraz nie ma, a Jackson słabym reżyserem jest i spieprzy nowego Silmarilliona, i jego Hobbit jest gówniany.
OK, postawmy sprawę jasno: każdy ma prawo do własnego zdania. Może Ci się nie podobać „Hobbit”, ale proszę, weź pod uwagę jedną rzecz.
Jackson walczył o to dzieło jak mógł. Niestety, wytwórnia to wytwórnia, i kazała robić w Hobbicie różne dziwne rzeczy. Wszystko to zostało przypłacone potężnie – bo ZDROWIE PSYCHICZNE JACKSONA zjechało na sam dół. Do takiego stopnia, iż facet stwierdził „pierdolę, idę kręcić dokumenty”.
Więc kiedy teraz Jackson bierze się znów za franczyzę i mówi kilka krytycznych rzeczy pod adresem Golluma, to nikt prawie nie widzi, iż to dobry reżyser. Że jego „Tin Tin” ma fanów, a w swoich bańkach „Martwica mózgu” i „Nostalgia anioła” są bardzo docenianymi filmami.
Ale może to kwestia Polaków, którzy po prostu narzekają na to, co akurat jest xD. I mają gdzieś, iż jakiś twórca robi swoje i woli zadbać o własną psychikę, niż męczyć się z gównianymi poleceniami od wytwórni.
A ja bardzo cenię postawę Jacksona.
Zresztą, mam wrażenie, iż reżyser bardzo dojrzał i jakoś tak miło się patrzy na jego energię.
Czekam zatem na dzieła Jacksona, czy to z uniwersum Tolkiena, czy z innej parafii. I życzę mu zdrowia, i tego, by wytwórnia go jednak słuchała
.







