Ostatni komiks nieco zachwiał moimi uczuciami wobec cyklu X i ery mutantów na Krakoi. Nadszedł jednak gruby tom Nieśmiertelni X-Men, a wraz z nim przekonanie, iż martwiłam się niesłusznie!
Przeznaczenie X – Nieśmiertelni X-Men skupia się na obradach Cichej Rady Krakoi, która stoi na rozdrożu. Wskrzeszanie mutantów to najważniejsza operacja, ale Piątka ma ograniczone zasoby i domaga się miejsca w Radzie. Magneto odchodzi z grupy i wraca na Arakko, co zaburza wewnętrzy balans. Do tego Mister Sinister prowadzi wewnętrzne gierki, starając się schodzić z radaru Irene z darem jasnowidztwa. Jednym zdaniem, coś się kotłuje.
Komiks jest rozbity na perspektywy poszczególnych członków rady – i jest to rozwiązane idealne dla tej fabuły. Skład Cichej Rady jest różnorodny, a możliwość wniknięcia w motywacje czy przemyślenia konkretnych postaci pozwala uzyskać wielopoziomą perspektywę. Na pierwszy plan wysuwa się Mister Sinister, Irene czy Mystique, ale swoje mocne momenty mają także Hope i Profesor X. Ta mozaika buduje podskórny niepokój, który buduje napięcie pod przyszły konflikt – informację o nieśmiertleności.
Fot. EgmontZ tym konkretnym wątkiem mam trochę problemów. Wcześniej ludzie dostali od mutantów lek wydłużający im życie o 5 lat, bez wiedzy o nieśmiertelności darczyńców. Potem gruchnęła wieść w gazetach załączonych w zeszytach. Teraz jednak o wskrzeszaniu znów wiedzą tylko nieliczni i zataczamy pewne koło. Przyznam, iż czekam niecierpliwie na popchnięcie tego wątku dalej, bo na razie jesteśmy mocno zamknięci w wewnętrznych sprawach Krakoi, a przecież do odkrycia jest wiele więcej.
Muszę też docenić warstwę wizualną. Kreska wszystkich kolejnych cyklów X jest przyjemna dla oka, ale tutaj przyjemnie widać rozwarstwienie na konkretnych bohaterów. Nie są to gigantyczne różnice pomiędzy zeszytami, ale warto przyjrzeć się zmianom kolorystycznym czy typom kadrów, jakie towarzyszą poszczególnym bohaterom. Mogą uwagę szczególnie zwróciły kolejne wersje Sinistera, a także strony poświęcone akcji Kurta Wagnera. Ale tak naprawdę każdy ma tu coś do zaoferowania i jest na czym zawiesić oko.
Mimo iż Nieśmiertelni X-Men to dość pokaźne wydanie, wciągnęłam komiks na raz. Czyta się go przyjemnie, fabuła dynamicznie biegnie do przodu, a miejscami choćby bawi. Znalazła się tu przestrzeń na bardziej intymne chwile bohaterów, ich niepokoje i kompromisy, jakie wymusza Cicha Rada. Czekam niecierpliwie, co przyniesie przyszłość Krakoi – a jest nad czym myśleć!
Powyższy tekst powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Egmont. Dziękujemy!
Fot. główna: Kolaż z użyciem oficjalnej okładki.








