Rodzinne dramaty – „Babciu, mogę u Ciebie zamieszkać? Nie dam rady już z nim żyć” – Dasha szuka schr…

polregion.pl 1 dzień temu

Babciu, czy mogę u Ciebie trochę pomieszkać? zapytała z trudem powstrzymując łzy Dorotka. Już nie mogę z nim dłużej wytrzymać.
Oczywiście, kochana. Zostań, ile tylko chcesz odpowiedziała łagodnie pani Weronika i objęła wnuczkę ramieniem. Znów Cię skrzywdził?
Skrzywdził westchnęła Dorota. Mama mi nie pozwala od niego odejść, bo nie chce psuć stosunków z jego rodziną. Ale ja już nie mam siły dłużej to znosić.
Weronika nigdy nie przepadała za swoją synową, matką Doroty. Zimna, wykalkulowana, zawsze stawiała własny interes i pozory ponad uczucia, szczególnie innych ludzi. Mało tego, Dorotę wypchnęła za mąż za Krzysztofa tylko dlatego, iż jego ojciec miał istotną posadę w urzędzie.
Krzysiek Cię bije? dopytała Weronika.
Biję rozpłakała się Dorotka.
A Twoja mama wie? zapytała czujnie babcia.
Wie przez łzy przyznała Dorota.
I nic, nie pozwala Ci od niego odejść? zdziwiła się Weronika.
Nie. Powtarza, iż jeżeli odejdę, to ją skompromituję przed wszystkimi znajomymi. I iż sama jestem sobie winna, powinnam być grzeczniejsza. Babciu, jak mam być łagodniejsza, skoro on tylko złość i okrucieństwo w sobie ma? Nie chcę tam już wracać.
Skoro nie chcesz nie wracaj pogładziła ją po głowie Weronika. Zostań u mnie, a z mamą i ojcem sama pogadam.
Co to znaczy, iż uciekła od męża?! wrzasnęła Nelina, gdy Weronika zadzwoniła do synowej. Niech natychmiast wraca!
Przestań krzyczeć ucięła grubiańsko Weronika. Dorota nigdzie nie pójdzie.
Przecież wydaliśmy tyle pieniędzy na wesele! wybuchła Nelina. Jego rodzina jest szanowana, a ona nas tylko pogrąża!
To Ty nas kompromitujesz, ale jakoś Ciebie znosimy odpowiedziała jej Weronika. Mam już dość tej rozmowy. Usłyszałaś, co chciałam powiedzieć.
Weronika wyłączyła telefon, a Nelina z wściekłością rzuciła swoim telefonem o ścianę i wyzwała teściową najgorszymi słowami. Weronika natychmiast zadzwoniła do syna:
Wiedziałeś, iż ten patałach bije Dorotę? zapytała surowym tonem.
No słyszałem coś, ale nie wiem, może Dorotka przesadza wymamrotał Grzegorz.
Ty żartujesz czy naprawdę jesteś tak głupi? podniosła głos Weronika. Twoją córkę mąż bije, a Ty się głupio tłumaczysz?
A co mam zrobić? To jej mąż wzruszył ramionami Grzegorz.
Powinieneś na nim porządek zrobić! ryknęła Weronika. Niech wie, iż Dorotka ma rodzinę i ktoś za nią stoi!
Nie mieszaj się, niech sami się dogadają odburknął jej Grzegorz.
Wszystko jasne oburzyła się Weronika. Dziecko poświęciliście dla własnej wygody.
Dwa dni później do Weroniki przyszła cała delegacja rodzice i mąż Doroty.
Dorota natychmiast ma wrócić do męża! zażądała od progu Nelina.
Dorota nic nie musi! odparła stanowczo Weronika. Was nie rozumiem! To przecież wasza córka, a traktujecie ją jak obcą. Co z was za rodzice!
To przez twoje fatalne wpływy! obwiniła ją synowa. Nie pozwolę, żeby przez jej fanaberie popsuły się nasze relacje z panem Gwidonem.
Niech pan Gwidon najpierw nauczy swojego syna nie podnosić ręki na bezbronną kobietę spojrzała z pogardą na Krzyśka Weronika.
Krzysiek spuścił wzrok, a Nelina stanęła w jego obronie:
Przecież nie mocno ją uderzył! Poza tym, jak to mówią: kochają się kłócą się.
Grzegorz, Ty też tak myślisz? spytała Weronika syna.
Mamo, poradzą sobie sami. Dorota jest przewrażliwiona, musi się zmienić powiedział cicho Grzegorz.
Weronika z rozmachem spoliczkowała syna, potem wymierzyła klapsy Nelinie i Krzyśkowi. Wszyscy troje zbaranieli, a starsza pani powiedziała:
Robię to z miłości. Bawię się tylko. Nie podoba się? Obraziliście się? To chyba przez waszą przewrażliwioną naturę. Idźcie do domu i się pozmieniajcie!
Weronika otwarła szeroko drzwi i niemalże wypchnęła całą delegację.
No już, już, a tego drania zabierzcie. A jego ojcu powiedzcie, żeby lepiej syna wychował. A Ty, Nelina, jeżeli tak ci zależy na Gwidonie, to sama sobie za niego wyjdź!
Nigdy więcej nie postawię tu nogi! wrzeszczała Nelina, schodząc po schodach.
No i dobrze! odpowiedziała Weronika. Teściowa z ciebie byle jaka, a jako matka choćby nie będę kończyć!
Zamknęła drzwi, potarła ręce i powiedziała wnuczce, która cały czas siedziała cicho w pokoju:
Widzisz, Dorotko, trzeba umieć bronić swoich praw. W życiu się jeszcze nasłuchasz, nastraszysz od różnych ludzi. Żyć dla innych to postawić krzyż na sobie. I tak nikt nie podziękuje.
Rób jak chcesz, ale przekonaj wreszcie swoją stukniętą matkę, żeby się nie mieszała w nasze sprawy! wrzeszczała Nelina na Grzegorza. Co ludzie powiedzą?! Małżeństwo Doroty to przepustka do wyższych sfer, rozwód wszystko przekreśli!
A po co ci te wyższe sfery? westchnął Grzegorz zmęczonym głosem. Czego ci brakuje?
Tego, iż nie mam histeryzowała Nelina. Chcę być powyżej szarej masy, chcę, by mi zazdrościli!
Grzegorz westchnął ciężko. Ból głowy nie mijał od jej wrzasków, najchętniej schowałby się gdzieś daleko. Chciał jej po prostu krzyknąć, by zamilkła, ale tylko powiedział:
Spokojnie, porozmawiam z mamą.
Porozmawiam z mamusią przedrzeźniała go Nelina. Tfu! Mięczak!
Grzegorz wyszedł do drugiego pokoju. Nienawidził domowych awantur, zawsze łatwiej było mu się zgodzić, niż poczuć się zdominowanym.
Następnego dnia ponownie odwiedził matkę.
choćby nie proś! zawołała Weronika już od progu.
I nie będę odpowiedział spokojnie Grzegorz.
To po co przyszedłeś?
Mogę u Ciebie pomieszkać?
Zmęczyła Cię już zupełnie? z troską zapytała Weronika.
Mam dość jej awantur westchnął Grzegorz. Jakby całkiem oszalała.
Sam sobie winien rzekła Weronika. Trzeba wiedzieć, jak postawić granice. Zamiast postawić sprawy jasno, Ty tylko przytakujesz i milczysz. Dlatego można z Ciebie zrobić osła.
Grzegorz tylko skinął głową, a Dorota usiadła obok, opierając delikatnie głowę o jego ramię. Wiedziała, iż ojciec od zawsze był tłamszony przez matkę i nie potrafił się sprzeciwić.
Dobrze, iż Dorotka zdążyła wyrwać się z takiego bagna powiedziała z czułością Weronika, patrząc na wnuczkę. Sami odpowiadacie za własne życie i tylko od was zależy, jak daleko zajdziecie. Rozumiecie, moje ptaszyny?
Dorota i Grzegorz kiwnęli głowami, a Weronika pokręciła głową i dodała:
Jeszcze dużo was muszę nauczyć.
Grzegorz jeszcze tego samego dnia zabrał rzeczy i zakomunikował Nelinie, iż odchodzi. Ona zniosła to tak, jak zawsze rzeczy niepożądane krzykami, tłuczeniem talerzy i ciskaniem przedmiotami.
Krzysiek wydzwaniał codziennie do Doroty, prosił o powrót, potem już żądał i groził. Dorota się nie łamała, nie chciała znowu wracać do koszmaru. Miała już nowe plany na życie.
Po tygodniu pod drzwiami pojawił się pan Gwidon i z głośnym oburzeniem wypominał wszystkim:
Powariowaliście tu wszyscy?! Jedna uciekła od męża, drugi od żony! Natychmiast wracać do rodzin! A pani, pani Weroniko, przestań im folgować!
Dorota z Grzegorzem nie zdążyli nic powiedzieć, bo Weronika z rękami na biodrach odparła zaczepnie:
A tyś kto, żeby mi życie układać? Idź pouczaj syna!
Już z nim rozmawiałem, obiecał poprawę stonowanym już głosem odpowiedział Gwidon.
Trzeba było wcześniej, by choćby nie pomyślał o takim zachowaniu zripostowała Weronika.
Po co tę sytuację podgrzewać i dziewczynie życie psuć? Chłopak ją kocha, poprawi się. Nie psujmy reputacji rozwodem, bo mogę opowiedzieć, iż to Krzysiek ją zostawił, bo była lekkich obyczajów, albo bałaganiara
Gwidonie, nie strasz mnie spokojnie rzekła Weronika. Bo i ja twoją reputację mogę nadszarpnąć. Na przykład powiem, iż w podstawówce na lekcji się zsikałeś. Co myślisz, co ciekawsze dla gazety: iż twój syn taki kiepski, iż żona go zdradza, czy iż wielki pan urzędnik był mokry w szkole?
Gwidon aż pobladł i wydukał:
Przecież pani tego nie powie?
Weronika była jego pierwszą nauczycielką, a w tamtych stronach nikt by jej nie śmiał nie uwierzyć. choćby jeżeli kłamała, plotka zostałaby na długo.
Zobaczymy powiedziała poważnie Weronika. Wszystko zależy od Twojego zachowania.
Gwidon na chwilę znowu poczuł się jak uczeń, ale opanował się i powiedział:
Zrozumiałem, pani Weroniko.
To bardzo dobrze! ucieszyła się Weronika. Liczę na sanatorium dla mnie i Doroty, żebyśmy mogły zaleczyć rany. Oraz powiedz wszystkim, iż Dorota pojechała opiekować się babcią.
Gwidon rozważył sprawę. Mimo swojego stanowiska, Weronika przez całe życie została dla niego autorytetem. choćby próbując siłą przejąć kontrolę, wiedział, iż nic nie wskóra na każdego miała sposób: na jednego ciastko, na drugiego kij a czasem i szantaż.
Będzie najlepsze sanatorium obiecał Gwidon. Przepraszam Was. I mojego syna przepraszam, słabo go wychowałem.
No właśnie zgodziła się Weronika. Idź i popraw.
I wiedz, Gwidonie: żyj według sumienia, a nie pod dyktando ludzi. Bo sprawiedliwego nie zganią.
Gwidon skinął głową i wyszedł. Sanatorium kupił, jak obiecał. Szacunek do Weroniki pozostał bez zmian, a Dorotę dalej bardzo cenił i żałował, iż jego syn nie umiał utrzymać rodziny.
Rozwód Doroty z Krzyśkiem odbył się dopiero rok później. Oboje mieli już nowe życie, więc wszystko przeszło spokojnie. Dorota wyszła ponownie za mąż dziś żyje szczęśliwie i wychowuje dwoje dzieci. Babcię zabrała do siebie, jak kiedyś Weronika zabrała ją.
Grzegorz z Neliną nigdy się nie rozwiódł, choć cały czas mieszkał u matki.

Idź do oryginalnego materiału