Self-publishing, czyli samodzielne wydawanie książek, wydaje się w dzisiejszych czasach bardziej naturalnym i oczywistym rozwiązaniem dla przedsiębiorców pragnących napisać własną książkę. Osoby, które posiadają silną markę autorską, doświadczenie biznesowe i własne grono potencjalnie zainteresowanych czytelników, nie muszą już dzielić się przychodami z wydawcami. A dodatkowo z pewnością chcą mieć wpływ na to, jak ma wyglądać książka, która wspiera ich markę osobistą. Skoro więc wydawanie to biznes, a oni mają doświadczenie, dlaczego nie robić go samodzielnie? Zwłaszcza jak masz doświadczenie i kompetencje w tworzeniu usług i produktów? Tak myśli wielu przedsiębiorców i ekspertów.
Jednak samodzielne wydanie książki stanowczo różni się od wypuszczania na rynek produktów fizycznych lub cyfrowych albo tworzenia nowych usług. W tym artykule opowiemy o typowych problemach, które napotyka większość solowydawców, oraz rozwiązaniach, które warto wziąć pod uwagę.
Od przedsiębiorcy do wydawcy
O self-publishingu w Twardej Oprawie (a choćby i przed nią) mówimy od lat. Wyjaśniamy, czym jest, jakie są zasady gry i kto może wesprzeć przedsiębiorcę w wydaniu jego książki. Kinga poświęciła self-publishingowi pracę doktorską i liczne wystąpienia, w tym na TEDxKatowice. Karolina jest autorką dwóch książek, wydanych samodzielnie (“Rzuciłam pracę i co dalej?”, “Zrobiłam biznes i co dalej?”) i przeprowadziła kilkudziesięciu biznesmenów przez proces samodzielnego wydawania książek. Wspólnie, w Twardej Oprawie, prowadzimy procesy self-publishingowe zarówno dla przedsiębiorców, jak i dla pisarzy.
Jesteśmy przekonane, iż self-publishing najlepiej pojmują przedsiębiorcy, którzy najszybciej zaczęli korzystać z takiej formy wydawania, i którym potencjalny prestiż, jaki daje wydawnictwo, nie jest potrzebny. Oni wiedzą, iż książka jest produktem, który ma rozwiązać problem odbiorcy oraz zapewnić im status publikowanego eksperta. W końcu pomimo cyfrowej rewolucji, łatwego dostępu do bezpłatnej wiedzy i wszechobecnego AI, książka wciąż pozostaje produktem premium. Czym innym jest popularny profil na platformach społecznościowych, a czym innym papierowa książka ze zdjęciem autora na okładce – świetny element lejka sprzedażowego oraz budowania marki.
Jest tylko jeden haczyk. W tym biznesowym myśleniu należy pamiętać o tym, iż wydawanie jako proces znacząco różni się od launchu kursu albo wypuszczenia produktu fizycznego. I chociaż kroki i ich kolejność są proste, wydanie książki wymaga kompetencji i wiedzy wydawcy, a także współpracy z wieloma podmiotami, od których zależy płynność całego procesu. Autor wchodzi też bowiem w nieco inną przestrzeń kulturową. choćby gdy odbiorcy są w stanie wybaczyć literówkę w poście albo artykule na stronie, książkę potraktują bez litości.
Co w wydawaniu może pójść źle? Wszystko!
Po ponad dziesięciu latach pracy z self-publisherami jako osoby prowadzące proces, uczące o nim na wyższych uczelniach, redaktorki oraz autorki własnych poradników, mamy ogrom zebranych historii o porażkach i sukcesach. Te ostatnie oczywiście cieszą najbardziej, ale nawet, gdy ostatecznie książka jest pięknie wydana i świetnie odebrana przez odbiorców, wiemy, iż droga do tego sukcesu bywa wyboista. Skoro możemy uchronić przyszłych autorów od błędów, zróbmy to.
Są chętni, ale niekoniecznie na zakup
Jednym z najczęstszych problemów jest założenie, iż mamy spore grono odbiorców, czekających na książkę. Gdy pojawia się w mediach zapowiedź pomysłu, przedsiębiorca często dostaje taką informację od swoich klientów, obserwujących czy uczestników warsztatów – “Chętnie kupimy! Książka jest potrzebna i fajnie byłoby zobaczyć, jak widzisz ten temat.” Ale potencjalne zainteresowanie kilku, kilkudziesięciu lub choćby kilkuset osób nie oznacza, iż kiedy zaczniesz sprzedawać, rzeczywiście ją kupią albo iż ta grupa nie jest znacznie mniejsza.
Może być tak, iż Twój klient jest przyzwyczajony do innego formatu: produktów cyfrowych, formuły warsztatowej, może woli usługi. „Książka” jest produktem z nieco innego świata. Będzie porównywana i oceniana nie tylko w kontekście Twojej wiedzy, ale też innych wydanych książek biznesowych, poradnikowych i rozwojowych. Konkurencja się zwiększa, a brak benchmarków wydawniczych lub obserwacji rynku może doprowadzić do chaosu. Zastanów się więc przede wszystkim, jaki jest Twój cel i pomysł na tę książkę. To znacząco ułatwi proces promocji, sprzedaży, ale też mentalnego podejścia do wydawania (i – niestety – porównywania się z innymi).
Łatwo wydać za dużo pieniędzy
Drugi, równie częsty problem, to budżet. jeżeli nigdy nie wydawałeś, warto skonsultować ten aspekt z osobami, które znają rynek – z naszego doświadczenia wynika, iż koszt wydania książki bywa przez przedsiębiorcę często niedoszacowany.
Pomijając aspekt podwykonawców (tu łatwo porównać stawki, choć trzeba wziąć pod uwagę, iż większość z tych usług jest wyceniana indywidualnie i zakres prac może wzrosnąć, więc i ostatecznie koszty), autorzy często wykładają się na dwóch rzeczach: druku i kosztach promocji.
Przykładowo autor wybiera druk ponad tysiąca egzemplarzy książki, bo wiadomo, iż jest on per sztuka niższy. Wzrastają niestety koszty magazynowania i… zamrożonych pieniędzy. W najgorszym wariancie egzemplarze zalegają na strychu lub niszczeją w piwnicy, a autor codziennie zastanawia się, jak je sprzedać.
Kolejny aspekt to promocja – finansowa studnia bez dna. Każdy przedsiębiorca wie doskonale, iż tutaj można łatwo popłynąć – gdy sprzedaż nie osiąga zakładanych wyników, inwestuje się w nią więcej i więcej. Możliwości w tym zakresie są… nieograniczone. Dlatego warto wybrać taki model promocji, który sprawdza się najlepiej w przypadku poradników biznesowych. I pamiętać, iż niekoniecznie to, co działa przy literaturze beletrystycznej, zadziała też przy poradnikach.
Czas leci, autor czeka
Trzeci, najczęstszy problem, polega na błędnej ocenie, jak długo potrwa proces wydawania własnej książki. Niektórzy zaczynają kalkulację zanim zasiądą do pisania i wraz z pierwszym kryzysem twórczym, który jest naturalnym elementem procesu, muszą przesuwać w czasie kolejne zadania.
Wydanie książki w trzy miesiące od jej napisania jest możliwe i wielu przyszłych autorów o tym marzy. Jednak aby zrealizować ten cel, należy mieć perfekcyjnie dopracowany tekst (czym większość początkujących autorów nie może się pochwalić), umówionych podwykonawców (wraz z zapasem czasu w potencjalne opóźnienia tzw. czynnik ludzki) oraz zabookowany termin w drukarni. Z doświadczenia wiemy, iż pół roku na samo wydanie jest o wiele bardziej realne, a i tak warto mieć z tyłu głowy bufor czasowy na nieprzewidziane okoliczności (np. zepsute maszyny w umówionej drukarni, co zdarzyło się jednej z naszych autorek). Autor in spe nie musi wtedy panikować, stresować się i poganiać podwykonawców, którzy robią co mogą, ale czasem chorują, mają problemy rodzinne albo sami źle oszacowali swój czas pracy.
Warto też pamiętać, iż to poganianie, bo premiera już została zapowiedziana i termin zbliża się nieubłaganie, znacząco zwiększa ryzyko popełnienia błędów, a tego dla swojej książki przecież nie chcesz, prawda? Dlatego zanim ustalisz termin premiery, napisz tekst, dobierz podwykonawców i zorientuj się, jakie są realne terminy druku. Dopiero wtedy rezerwuj miejsce w hotelu na uroczystą premierę Twojego dzieła.
Czy na pewno na tym zarobisz?
Wydanie własnej książki to prestiż, bez dwóch zdań. Jako przedsiębiorca jednak prawdopodobnie myślisz o niej bardziej biznesowo, a zatem na tapecie na pewno pojawi się kwestia… zysku. I tutaj musimy Cię niestety nieco sprowadzić na ziemię. Poza pewnymi wyjątkami, świętować można, gdy… self-publishing się zwróci. jeżeli cokolwiek na pierwszej książce zarobisz – możesz ogłosić ogromny sukces. zwykle na początku jest to jednak spora inwestycja. Prawdziwe pieniądze pojawiają się często dopiero wtedy, gdy tytułów w portfolio jest znacznie więcej, a Ty jesteś znanym ekspertem.
A może zatem lepiej poczekać na wydawnictwo?
Jeśli myślisz tylko w kontekście zwrotu z inwestycji – przy wydawaniu z wydawcą w większości przypadków nie ponosisz znaczących kosztów. Zarobek jednak też jest zwykle niewielki. Możesz się za to pochwalić własną książką na półce w księgarni, chociaż często nie tej największej.
Z naszego punktu widzenia zachęcałybyśmy Cię jednak do przemyślenia opcji self-publishingowej. Z bardzo prostej przyczyny. Tak, inwestujesz własne środki. Ale masz nieograniczony wpływ na to, jak Twoja książka będzie wyglądała i możesz nią spełnić każde – choćby najbardziej szalone – marzenie. Nikt Ci nie będzie narzucał zmian (co najwyżej je zasugeruje), podejmował decyzji o okładce, formacie, miękkiej / twardej oprawie, dodatkach, skrzydełkach, barwionych bokach i czego sobie tam jeszcze zażyczysz. Nie do przecenienia jest też fakt, iż całość przychodu trafia do Ciebie, a po opłaceniu podwykonawców przy każdym kolejnym wydaniu tylko zarabiasz. Co więcej, masz też wpływ na promocję, marketing, umiejscowienie swojej książki w biznesowej przestrzeni.
Czy to nie brzmi kusząco?

Kinga Rak i Karolina Brzuchalska
Założycielki marki Twarda Oprawa, która wspiera autorów w tworzeniu, dopracowywaniu i wydawaniu książek. Łączą wiedzę o rynku wydawniczym, redakcji tekstów oraz budowaniu kariery autorskiej. Pomagają autorom podejmować świadome decyzje wydawnicze, oceniać potencjał książek i skutecznie odnaleźć się na rynku. Wychodzą z założenia, iż wydawanie to biznes, ale podstawą jest świetnie dopracowany tekst.
Od lat edukują twórców w zakresie wydawania, promocji i biznesowego podejścia do pisania. W ramach Twardej Oprawy zrecenzowały przed wydaniem ponad 350 książek, współpracując zarówno z debiutantami, jak i autorami rozwijającymi swoje marki. Są gospodyniami podcastu „Tytuł Roboczy” (nagroda Kursory Roku 2025) oraz ekspertkami komentującymi trendy, wyzwania i zmiany zachodzące na rynku książki.







