Ceni literaturę, która jest o emocjach, bo to nie jest łatwy temat. „Lubię rzeczy, które są napisane transowo” – mówi. Opowiada o poezji, o postaciach kobiecych u Jarniewicza, o poemacie o śmierci ojca u Kopkiewicz. Rozmawiamy też o jej pisaniu, o charakterystycznym stylu: „Krótkie zdanie się długo pisze, a jeszcze dłużej się je przycina. Męka przycinania jest moją rozkoszą masochistyczną” – mówi Rudzka. „Piszę, żeby skreślać” – dodaje. Z każdej książki trudno jest jej wyjść: „Trudno wydobyć się z języka, który tworzę, mówiłam Werą, mówiłam Lidą” – opowiada. Przychodzi jednak moment, kiedy bohaterowie sami decydują, iż opowieść musi się skończyć
Czy może czytać, kiedy sama pisze? I które książki towarzyszą jej od lat?
Książki, które przyniosła Zyta Rudzka:
Tadeusz Różewicz, „Kartoteka”,
Christine Lavant, „Zapiski z domu wariatów”, przeł. Małgorzata Łukasiewicz, Ossolineum
Zyta Oryszyn „Melodramat”,
Amos Oz, „Mój Michael”, przeł. Agnieszka Jawor-Polak, Rebis
Jerzy Jarniewicz, „Trzy kobiety”, Biuro Literackie
Aldona Kopkiewicz, „Sierpień”, Warstwy
Branimir Šćepanović, „Śmierć pana Golicy”, przeł. Dorota Jovanka Cirlić, Czytelnik
Linn Ullmann, „Niespokojni”, przeł. Iwona Zimnicka, WAB







