Każdy z nas zna ten specyficzny, trudny do uchwycenia moment na przełomie sierpnia i września. Popołudniowe słońce zyskuje wtedy charakterystyczny, miodowy odcień, cienie wydłużają się znacznie szybciej, a wieczorne powietrze przynosi pierwszy powiew jesiennej rześkości. To chwila, w której do beztroski minionych tygodni niepostrzeżenie wkrada się świadomość przemijania. Zaczynamy mimowolnie podsumowywać: ile z planowanych chwil udało się przeżyć, jak gwałtownie uciekły ciepłe noce i ile wspomnień zdołaliśmy zatrzymać pod powiekami.