"Utalentowany pan Ripley", czyli dlaczego kibicujemy mordercy
Zdjęcie: Utalentowany pan Ripley
Czytałem Ripleya po raz pierwszy jako trzydziestolatek i pamiętam dokładnie to uczucie zdrady, jakiego doświadcza się rzadko przy lekturze kryminału: zdrady własnego sumienia. Moje własne sumienie mnie oszukało.






